Zginęła na spacerze z dzieckiem. Kierowca quada nie będzie sądzony jak za zabójstwo

27.03.2013 13:22
Kleszczewo, miejsce, w którym doszło do śmiertelnego wypadku

Kleszczewo, miejsce, w którym doszło do śmiertelnego wypadku (Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta)

Sąd Okręgowy w Olsztynie oddalił zażalenie adwokatów rodziny młodej kobiety, która przed dwom laty zginęła na Mazurach pod kołami quada. Domagali się oni, by kierowca Piotr S. był sądzony jak za zabójstwo.
Proces Piotra S., oskarżonego o spowodowanie wypadku, w którym zginęła 29-letnia turystka, miał zacząć się w listopadzie ub. roku przed Sądem Rejonowym w Giżycku. Został jednak bezterminowo odroczony, bo pełnomocnicy bliskich ofiary chcieli, aby sprawę rozpatrywał Sąd Okręgowy w Olsztynie.

W ich ocenie zachowanie Piotra S. na drodze świadczyło, że mógł działać z tzw. zamiarem ewentualnym zabójstwa, a takie sprawy powinien rozpatrywać sąd wyższej instancji. Według ojca ofiary do tragedii doszło, bo kierowca quada chciał "odegrać się" na jego córce za nieprzychylne gesty na drodze.

Sąd Okręgowy w Olsztynie nie znalazł jednak podstaw do zmiany miejsca procesu i oddalił zażalenia.

Dziecku nic się nie stało

Piotr S. będzie więc odpowiadał za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym, a pierwsza rozprawa odbędzie się 7 maja w Giżycku.

Agata Ch. z Warszawy zginęła w czerwcu 2011 roku podczas weekendu spędzanego z rodziną na Mazurach. Została potrącona przez quada na szutrowej drodze k. wsi Kleszczewo. Idącemu obok niej mężowi, który pchał wózek z kilkutygodniowym dzieckiem, nic się nie stało. Według prokuratury oskarżony o spowodowanie tego wypadku Piotr S. naruszył przepisy o ruchu drogowym. Widział idącą prostym odcinkiem drogi rodzinę, ale nie zachował ostrożności. Jechał z prędkością ok. 70 km/h i nie zwolnił. Nie zachował też bezpiecznego odstępu przy próbie wyminięcia kobiety.

Jak ustalono Piotr S. i jadący za nim drugim quadem Marek B. dwukrotnie zetknęli się ze spacerującymi skrajem drogi warszawiakami. Za pierwszym razem Agata Ch. próbowała zmusić ich, żeby zwolnili.

Uciekł z miejsca wypadku

Krzyczała i pokazała im obraźliwy gest, bo żwir sypał się spod kół quadów w stronę dziecięcego wózka. Obaj kierowcy po wyminięciu pieszych dojechali do najbliższego skrzyżowania i zawrócili. Gdy nadjeżdżali ponownie kobieta zeszła bliżej środka jezdni, usiłując doprowadzić do zatrzymania pojazdów. Została uderzona przez pierwszy z quadów, którym kierował Piotr S. Jadący za nim Marek B. uciekł z miejsca wypadku.

Marek B., którego oskarżono o nieudzielenie pomocy ofierze wypadku, we wrześniu ub.r. dobrowolne poddał się karze dwóch lat pozbawienia wolności, zawieszonej warunkowo na cztery lata. Piotr S. nie przyznaje się do winy. Twierdzi, że kobieta wtargnęła nagle na jego pas ruchu i nie mógł na czas zahamować. Grozi mu kara do ośmiu lat pozbawienia wolności.

Zobacz także
Najczęściej czytane

Najnowsze informacje