Kucharz podawał się za funkcjonariusza CBŚ i CBA. "Zamiotę sprawę za 70 tys. zł"

21.03.2013 14:21
Rząd planuje podwyżki dla funkcjonariuszy niektórych służb. Największe dla CBA oraz kontrwywiadu i wywiadu wojskowego

Rząd planuje podwyżki dla funkcjonariuszy niektórych służb. Największe dla CBA oraz kontrwywiadu i wywiadu wojskowego (Fot. Michal Jasiulewicz / AG)

Przed krakowskim sądem stanie Robert M., który podawał się za funkcjonariusza CBŚ i CBA i usiłował wyłudzić 50 tys. zł w zamian za umorzenie rzekomego śledztwa przeciwko krakowskiemu przedsiębiorcy.
- Akt oskarżenia w tej sprawie prokuratura skierowała do sądu - powiedziała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Krakowie Bogusława Marcinkowska.

Zaproponował "pozamiatanie" sprawy za 70 tys. zł

Prokuratura oskarżyła 48-letniego Roberta M., z wykształcenia kucharza, że w okresie od 7 do 17 września 2012 r. w Krakowie i Katowicach chciał wyłudzić od przedsiębiorcy najpierw 70 tys., a potem 50 tys. zł, powołując się na fakt, że jest funkcjonariuszem Centralnego Biura Śledczego, Komendy Głównej Policji albo funkcjonariuszem Centralnego Biura Antykorupcyjnego i prowadzi śledztwo go dotyczące.

Za pieniądze obiecywał umorzenie śledztwa. Jak ustalono w śledztwie, Robert M. zdobył informacje o przedsiębiorcy od jednego z jego kontrahentów. Zadzwonił na telefon komórkowy biznesmena, przedstawił się jako funkcjonariusz służb śledczych posiadający szereg informacji na temat życia zawodowego i prywatnego rozmówcy i zaproponował spotkanie na temat jego rozliczeń finansowych z jedną z firm. Po kilku telefonach ustalono termin i miejsce pierwszego spotkania. Robert M. powiedział wtedy, że na przedsiębiorcę złożono trzy doniesienia dotyczące przyjmowania łapówek. Zaproponował "pozamiatanie" sprawy za 70 tys. zł i dał tydzień do namysłu. Szczegóły sprawy i ostateczna kwota 50 tys. zł zostały ustalone podczas drugiego spotkania, w Katowicach.

"Przyznał się do zarzucanego czynu"

Podczas trzeciego, w Krakowie - kiedy miało dojść do przekazania części pieniędzy - Robert M. został zatrzymany przez prawdziwych policjantów. Przesłuchany w charakterze podejrzanego Robert M. przyznał się do zarzucanego mu czynu. Złożył też szczegółowe wyjaśnienia potwierdzające zebrany materiał dowodowy. Wniósł o wydanie wyroku bez przeprowadzenia rozprawy i orzeczenie uzgodnionej z prokuratorem kary półtora roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata i grzywnę. Wniosek w tej sprawie dołączono do aktu oskarżenia.

Zobacz także
Komentarze (16)
Zaloguj się
  • donaldwielki

    Oceniono 35 razy 29

    ale głupi kucharz. Najpierw ,,biznesmenowi" sprawdza się ,,plecy" a dopiero potem ręce.......

  • greg174

    Oceniono 26 razy 24

    Nikt nie bedzie płacił za usługe dwa razy...He he

  • supertlumacz

    Oceniono 16 razy 10

    Jeśli obiecywał upieczenie się winy powinien został uniewinniony.
    Podobnie w w przypadku obietnic ugotowania.
    Ale obiiecując posprzątanie wyraźnie przekroczył swoje kompetencje kucharza.

    Kara powinna być zmniejszona za cierpienia moralne jakich doznał podszywając się pod funkcjonariuszy. Poszkodowani od razu zorientowali się że to uzurpator bo był bez kominiarki, nie wywalił drzwi materiałem wybuchowwym i nie kopał po głowie matki staruszki.

  • sluziniec

    Oceniono 10 razy 8

    E tam, do paki go! Będzie załoga do więziennej stołówki.

  • grant_1

    Oceniono 8 razy 6

    Chyba po prostu trafił na uczciwego biznesmena, który wiedział, że nic nie można mu zarzucić :)

  • remo29

    Oceniono 7 razy 5

    Makłowicz? ;)
    --
    parada karzełków

  • stachkaz47

    Oceniono 5 razy 3

    Wykorzystał pomysł z filmu "Gangsterzy i filantropi".

  • reks1953

    Oceniono 2 razy 2

    i wpadł kucharz jak śliwka w kompot

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje