Specjalne zabezpieczenia w gabinecie prezydent Warszawy

15.03.2013 09:00
Kupcy z przejścia podziemnego przy Dworcu Centralnym 7 stycznia 2013 r. przykuli się w sekretariacie Hanny Gronkiewicz-Waltz

Kupcy z przejścia podziemnego przy Dworcu Centralnym 7 stycznia 2013 r. przykuli się w sekretariacie Hanny Gronkiewicz-Waltz (Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta)

Elektroniczny zamek na drzwiach broni dostępu do gabinetu Hanny Gronkiewicz-Waltz. To odpowiedź na jego niedawną okupację przez kupców z podziemi przy Marriotcie wspieranych przez polityków PiS
Blokada drzwi, które mogą przekraczać jedynie upoważnieni z kartami magnetycznymi, to początek zaostrzania reguł bezpieczeństwa w ratuszu. Choć nowy zamek do drzwi gabinetu Hanny Gronkiewicz-Waltz kosztował ponoć "grosze", na kolejne blokady ma być wydane kilkaset tysięcy złotych.

Gmach na pl. Bankowym jest budynkiem rządowym - dzielą go między siebie wojewoda mazowiecki i urząd miasta. Jak informuje rzeczniczka wojewody Ivetta Biały, projekt "ograniczonej strefy dostępu", czyli montażu elektronicznych bramek, konsultuje stołeczny konserwator zabytków (gmach jest w rejestrze). Podkreśla, że po zmianach budynek nadal będzie dostępny dla publiczności, poza wydzielonymi rejonami. Na razie pracownicy wojewody mają jedynie listę "drażliwych" interesantów. Jest na niej np. osoba podająca się za rycerza, która koncentruje się na pisaniu interwencyjnych podań.

Bywali i rycerze

Większe emocje budzi samorządowe skrzydło gmachu. To stamtąd przywędrował do wojewody rycerz. - Jego specjalność to zarządzanie kryzysowe i bezpieczeństwo - mówi Jarosław Jóźwiak, wicedyrektor gabinetu prezydent Warszawy. - Wcześniej bywał u nas. Przestrzegł przed zagładą spowodowaną spadającą płodnością knurów.

Jednak w ratuszu przyznają, że decyzja o blokadzie dostępu do gabinetu prezydent Warszawy zapadła nie z powodu rycerza, ale kupieckiej okupacji. W styczniu kilkunastu przedsiębiorców z podziemi Dworca Centralnego po pół roku protestu prowadzonego w terenie postanowiło przenieść się do ratusza. Nie godzili się na podwyżkę czynszów ani regułę biznesową, wedle której pieniądze za wynajem lokali zasilały konta prywatnej firmy administrującej przejściem podziemnym. Protest, czego nie krył poseł Artur Górski (PiS), był pod stałą obserwacją jego partii. Kupcy przyszli do ratusza z posłanką Małgorzatą Gosiewską. W sekretariacie przykuli się do mebli. Oświadczyli, że łańcuchy zdejmą dopiero wtedy, gdy Hanna Gronkiewicz-Waltz rozwiąże problem.

Po kilku godzinach przedsiębiorcy poluzowali łańcuchy, ale zostali tam na noc, razem z posłanką Gosiewską. Rankiem partyjną koleżankę wsparli posłowie: Artur Górski (przyniósł kanapki), Przemysław Wipler oraz Adam Kwiatkowski. Obiecali kupcom pomoc prawną. Hanna Gronkiewicz-Walz spędziła dzień poza ratuszem. Protest zakończył się wieczorem, po interwencji policji. Posłowie PiS umieścili na swoich stronach internetowych relacje filmowe oraz zdjęcia.

Mroczne historie ratusza

O przykutych do mebli kupcach było akurat głośno, ale to niejedyna mroczna historia z gabinetów administracji samorządowej. - Sekretarka jednego z poprzednich PiS-owskich prezydentów miasta była atakowana ostrym narzędziem, o czym zapewne przedstawiciele tej partii doskonale wiedzą - przypomina Jarosław Jóźwiak.

W poprzedniej kadencji głośno było o pościgu za wiceprezydentem Andrzejem Jakubiakiem [dziś szef Komisji Nadzoru Finansowego]. Podczas kolejnej odsłony sporu o halę KDT na pl. Defilad kupcy zaczęli skandować: "Polska dla Polaków" i ruszyli ławą za urzędnikiem. Dostęp do wiceprezydenta Jakubiaka zablokował wówczas własnym ciałem Marcin Bajko, szef miejskiego biura nieruchomości.

Ślą anonimy

Jarosław Jóźwiak: - Pani prezydent nie zamyka się dziś przed obywatelami. Podobnie jak wcześniej będzie się można umówić, tyle że gościa wprowadzi urzędnik. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Do jej sekretariatu przyszedł ostatnio człowiek, który twierdzi, że pobiło go trzech burmistrzów z PO, inny żądał interwencji w sprawie nękających go kosmitów. Był interesant, który chciał, by prezydent ustąpiła na jego rzecz. Inny domagał się dymisji prezydenta RP. To są sytuacje, w których trudno przewidzieć, co nastąpi po prezentacji żądań.

I dodaje, że rośnie też liczba anonimów adresowanych do Hanny Gronkiewicz-Waltz. - Są to groźby, także dotyczące rozwiązań ostatecznych, drastyczne scenariusze - podkreśla. - Wszystkie listy przekazujemy odpowiednim służbom.

Zobacz także
Komentarze (43)
Zaloguj się
  • jkca

    0

    Wyslac do Tel Awiwu,niech tam pokazuje pazury.

  • wieprzowinapozydowsku

    Oceniono 1 raz 1

    "Specjalne zabezpieczenia w gabinecie prezydent Warszawy"

    Ja proponuje wstawic kraty w oknach i zabrac klamki :)

  • artefakt-13

    Oceniono 1 raz -1

    .. to może, wezwać tych saperów z Gdańska, niech zaminują ... ?? PS. Coś się w redakcji poprzestawiało? prawda? I gdzie jest informacja o antykwariuszu z Gdańska u ,którego jest Policja??

  • artefakt-13

    Oceniono 1 raz -1

    .. to może, wezwać tych saperów z Gdańska, niech zaminują ... ?? PS. Coś się w redakcji poprzestawiało? prawda?

  • xsawer

    Oceniono 2 razy 0

    Jak mawiał klasyk, "stłucz pan termometr, a nie będziesz miał gorączki".

    Kontynuatorzy wstawiają elektroniczne zamki, chcą wznoasic mury (sejm), a to wszystko dla naszego dobra i rozwiązywania nabrzmiałych interesów społecznych.

  • han-ss

    Oceniono 6 razy 4

    sie francowata menda boi gniewu ludu,
    moze juz czas powyciagac ta swolocz za ryj z tych cieplych posadek,
    i rozliczyc,

  • sharn1

    Oceniono 3 razy 1

    Proponuje jeszcze człołgi na ulicy i miny przeciwpiechotne między dwoma liniami zasieków.

  • harkis

    Oceniono 3 razy 1

    Najlepiej niech Hajka zrobi z ratusza i pl Bankowego tzw Green Zone jak w Bagdadzie. Miny przeciwpiechotne, wysoki mur, karabiny maszynowe, drut kolczasty. Tak się władzunia obawia?

  • remo29

    Oceniono 3 razy 1

    Jaja będą, gdy się okaże, że ktoś te drzwi z drugiej strony zaspawał.
    --
    parada karzełków

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje