Ojciec podpalacza wpadł w szał w sądzie. Rzucał aktami

04.03.2013 08:00
Okręgowa Rada Adwokacka prowadzi postępowanie w sprawie naruszenia zasad etyki adwokackiej przez mec. Michała Tomczaka, obrońcę, a przy okazji ojca oskarżonego o podpalenia Jacka T.
Sprawa wiąże się z zatrzymanym w ubiegłą niedzielę przez policję 24-letnim Jackiem T, który jest podejrzany o podpalenie pięciu samochodów w centrum Warszawy. Funkcjonariusze zatrzymali go kilkanaście minut po zdarzeniu. Choć T. nie przyznaje się do winy, prokuratura uznała, że to on doprowadził do pożaru aut zaparkowanych przy ul. Oleandrów. Na wniosek śledczych sąd zdecydował w środę o jego tymczasowym aresztowaniu.

To nie pierwsze zarzuty wobec Jacka T. Mężczyzna jest już oskarżony o podpalanie samochodów na tej samej ulicy, tyle że rok wcześniej. Jednym z jego obrońców w tej sprawie jest mec. Michał Tomczak, prywatnie ojciec oskarżonego.

Proces zaczął się 9 stycznia 2013 r. Tego samego dnia sąd zdecydował o zwolnieniu z aresztu Jacka T. po wpłaceniu 200 tys. zł kaucji. Po blisko dziewięciu miesiącach za kratami T. wyszedł na wolność.

Podczas jednego z sądowych posiedzeń mec. Tomczakowi puściły nerwy.

Burzliwy przebieg wydarzeń

16 listopada 2012 r. prokuratura zakończyła śledztwo i przekazała sądowi akt oskarżenia. Sprawę przydzielono sędziemu Piotrowi Ermichowi. Na 22 listopada sąd wyznaczył termin posiedzenia w sprawie przedłużenia tymczasowego aresztowania Jacka T. Do poprowadzenia posiedzenia przewodniczący wydziału wyznaczył jednak sędzię Monikę Jankowską.

Strony spotkały się o godz. 11.15 w sali 457 na czwartym piętrze śródmiejskiego sądu przy Marszałkowskiej. Po wysłuchaniu prokuratora i obrońców sędzia zarządziła przerwę. Ogłoszenie swojej decyzji zaplanowała na godz. 14.

Jacek T. też chciał być obecny, ale wcześniej, osobnym postanowieniem, sędzia odmówiła, uznając, że ma adwokatów, którzy wystarczająco dobrze reprezentują jego interesy.

Gdy wybiła godz. 14, na salę sądową wrócili już tylko mec. Michał Tomczak oraz jego wspólniczka Karolina Kocemba, która również jest obrońcą Jacka T. Nie było prokuratora Michała Mistygacza ani kolejnego z obrońców Jacka T. - mec. Krzysztofa Stępińskiego.

O tym, co wydarzyło się potem, wiemy z zapisu protokołu sądowego. Zaczyna się tak: "salę opuścili Michał Tomczak oraz Karolina Kocemba, a przed ich wyjściem miały miejsce następujące wydarzenia, które ze względu na ich burzliwy przebieg, nie mogły być od razu zaprotokołowane".

Według relacji sędzi, potwierdzonej później osobną notatką urzędnika, który protokołował przebieg posiedzenia, mec. Michał Tomczak wpadł w szał, gdy usłyszał, że jego syn zostaje w areszcie. - Kto jest referentem w tej sprawie?! - krzyczał. - Dlaczego pani przydzielono tę sprawę, dlaczego nie orzeka sędzia referent [ten, któremu ją przydzielono, czyli Piotr Ermich]?! Czy taką macie praktykę?!

Adwokat podszedł do stołu sędziowskiego, był pobudzony i agresywny. W pewnym momencie wyrwał sędzi z rąk ostatni tom akt. Później cisnął nim o stół. Sędzia dwukrotnie naciskała przycisk alarmowy wzywający ochronę, ale strażnicy nie przychodzili. Potem poprosiła protokolanta, by otworzył drzwi na korytarz, licząc na to, że krzyki dochodzące z sali, zainteresują kogoś, kto przyjdzie im z pomocą.

Mec. Karolina Kocemba, wspólniczka Tomczaka, przez cały czas próbowała powstrzymać kolegę, namawiała, by się uspokoił i wyszedł, ale jej kolega nie reagował. W protokole zostało to tak opisane: "Przewodnicząca [składu sędziowskiego] obawiała się, że zostanie zaatakowana fizycznie. Odsunęła się więc od stołu sędziowskiego, by nie być w zasięgu rąk adw. Tomczaka, który jakby starał się znaleźć w bezpośredniej bliskości jej osoby. Na szczęście adw. Kocemba zagradzała mu swoim ciałem dojście, by nie znalazł się w bezpośredniej bliskości Przewodniczącej. (...) Przewodnicząca oświadcza, że czuła się zagrożona i obawiała się, że ze strony adw. Tomczaka, który według niej był w furii i nie panował nad swoimi emocjami, dojdzie do ataku fizycznego na jej osobę".

Krewki adwokat opuścił salę niemal siłą wypchnięty z niej przez adw. Kocembę. W tym samym momencie na miejsce incydentu dotarła ochrona. Strażnicy pilnowali drzwi do sali aż do momentu, gdy mec. Tomczak opuścił korytarz.

Mec. Karolina Kocemba przeprosiła sędzię za zajście.

Trwa postępowanie

Co dalej?

- O całym zdarzeniu poinformowaliśmy Okręgową Radę Adwokacką - mówi sędzia Piotr Maksymowicz, przewodniczący X wydziału karnego w śródmiejskim sądzie i jednocześnie przełożony sędziów Jankowskiej i Ermicha. - Rada odpisała, że wszczęto postępowanie. Nie wiem jednak, jakie są jego wyniki - dodaje.

- Postępowanie trwa - potwierdza mec. Jacek Brydak, rzecznik dyscyplinarny przy Okręgowej Radzie Adwokackiej. - O szczegółach będę mógł mówić dopiero wtedy, kiedy będę miał dostęp do akt, czyli najwcześniej w środę.

Chcieliśmy też dowiedzieć się, jaka jest wersja wydarzeń mec. Tomczaka, ale wczoraj w krótkiej rozmowie telefonicznej oświadczył, że nie będzie się na ten temat wypowiadał.

Zobacz także
Komentarze (119)
Zaloguj się
  • fakiba

    Oceniono 623 razy 607

    Pewnie pani sędzia nie wzięła pod uwagę że tatuś jest znany i ma dużo kolegów sędziów którzy orzekają po jego myśli a tu taki afront go spotkał że aż w szał wpadł

  • dziadekjam

    Oceniono 581 razy 571

    Tatuś psychol, to i synuś też z zaburzeniami. Różne tylko "specjalizacje" mają.

  • dziadekjam

    Oceniono 546 razy 532

    Taki "adwokat" powinien NATYCHMIAST stracić prawo wykonywania zawodu. Za obrazę sądu powinien dodatkowo wylądować w pierdlu.

  • coold

    Oceniono 442 razy 428

    A teraz mec. Kocemba, która w dalszym ciągu będzie reprezentowała szanownego syna złoży wniosek o wyłączenie sędziego ze składu orzekającego jako osobę uprzedzoną do podsądnego z racji zachowania jego tatusia. A w następnym składzie znajdzie się już "słuszny" sędzia.

  • dyrdy.mal

    Oceniono 386 razy 380

    > "dlaczego nie orzeka sędzia referent" - a co? Sedzia referent mial "zaplacone"?

    Co do zachownia - w normalnym kraju sedzia za obraze sadu orzekl by areszt 30 dni i nawet sam Bog by nie pomogl. A w Polsce- to koledzy adwokata maja orzekac o jego ew. winie (ktorej przeciez nie bedzie bo "byl zdenerwowany").
    Gratuluje tez ochrony sadu - przybyli w samoa pore.

  • jerzysm42

    Oceniono 344 razy 340

    Widać cała rodzina jest genetycznie obciążona.
    Rada Adwokacka powinna jak najszybciej pozbyć się wrzoda, bo taki wariat może coś komuś zrobić.

  • stan-1

    Oceniono 300 razy 298

    Jak długo za moje pieniądze sądy będą się bawić z tą rodzinką? Jaki tatuś, taki syn. Czas parami do pierdla pakować.

  • his_dudeness

    Oceniono 207 razy 205

    Polska Temida chora na raka.
    Czas na chemioterapię, albo nie długo nam zafundują prywatne więzienia.
    A takie stać puste nie mogą, więc będą lecieć wyroki za byle co.
    Oczywiście takie Tomaczaki będą nimi zarządzać.

  • andrzej.frant

    Oceniono 185 razy 181

    Grunt to rodzinka.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje