Wysłali karetkę bez lekarza. Kobieta zmarła."Nikt nie popełnił błędu"

13.02.2013
Panią Annę próbowano reanimować. Bezskutecznie

Panią Annę próbowano reanimować. Bezskutecznie (Fot. Michał Grocholski / Agencja Gazeta)

Nie było błędu dyspozytora pogotowia- takiego zdania jest dr Marek Dryja, regionalny konsultant w dziedzinie medycyny ratunkowej, który przesłuchał nagrania z feralnej nocy, kiedy do ciężarnej pani Anny wysłano karetkę bez lekarza. Kobieta zmarła.
Do pani Anny z Goświnowic pod Nysą, będącej w siódmym miesiącu ciąży, pojechała tzw. karetka P (podstawowa), której załogę stanowią jedynie ratownicy medyczni. Dyrektor nyskiego szpitala, na którego szpitalnym oddziale ratunkowym trwała reanimacja kobiety, złożył do prokuratury doniesienie dotyczące możliwości popełnienia przestępstwa przez dyspozytora pogotowia: zespół do spraw zdarzeń negatywnych, działający w nyskim szpitalu, uznał, że do kobiety powinna była pojechać karetka z lekarzem.

Dr Dryja jest jednak innego zdania. - Przesłuchałem nagrania z dyspozytorni Opolskiego Centrum Ratownictwa Medycznego i uważam, że dyspozytor nie popełnił błędu - mówi. - Zgłoszenie było rzeczowe, spokojne, nie wynikało z niego, że w karetce potrzebny będzie lekarz.

Nie ma takiej procedury

Były wieloletni krajowy konsultant w dziedzinie medycyny ratunkowej i przewodniczący Polskiego Towarzystwa Medycyny Ratunkowej prof. Juliusz Jakubaszko powiedział "Gazecie", że w karetce jadącej do ciężarnej z objawami zaburzenia krążenia powinien znaleźć się lekarz. Dr Dryja mówi: - Trochę się dziwię, że prof. Jakubaszko, nie znając dokładnie okoliczności, wyraził taką opinię. Dodam, że żadna procedura nie stanowi, że do ciężarnej trzeba wysyłać karetkę z lekarzem. Na podstawie tego, co usłyszałem, przesłuchując nagranie, jestem zdania, że dyspozytor miał prawo wysłać karetkę tylko z ratownikami.

Dr Dryja dodaje, że obecność lekarza w karetce i tak niczego by nie zmieniła, jeśli chodzi o dramat Anny, gdyż - jak wykazała sekcja zwłok - cierpiała ona na niezwykle rzadką, niebezpieczną i trudną do zdiagnozowania chorobę, której obraz dodatkowo zaciemniała ciąża (rodzina ujawniła, że był to tętniak tętnicy śledzionowej, którego pęknięcie spowodowało rozległy krwotok).

Urzędnicy uspokojeni

Dr Dryja uczestniczył we wczorajszym spotkaniu w Opolskim Centrum Ratownictwa Medycznego, na które - w związku z zarzutami co do jego funkcjonowania - zaproszono zarząd powiatu nyskiego. - Chodziło o to, by zaprezentować panu staroście i członkom zarządu, jak działa system ratownictwa - mówi Szymon Ogłaza, nadzorujący w gabinecie wojewody system ratownictwa medycznego na Opolszczyźnie. - Jestem zdania, że wątpliwości zostały rozproszone.

Przyznaje to starosta nyski Adam Fujarczuk. - Czuję się spokojniejszy - mówi. - Rzeczywiście wydaje się, że po pierwszym miesiącu pracy systemu z jedną centralną dyspozytornią w Opolu, kiedy to wyjazdów było bardzo dużo, wszystko się uspokoiło i dotarło. Dla przykładu w styczniu liczba kilometrów przejechanych przez karetki na terenie naszego powiatu była już porównywalna z tą przejechaną w analogicznym okresie w poprzednich latach, podczas gdy w pierwszych tygodniach było ich dużo więcej. Zgłosiłem też uwagę, że w części powiatu nyskiego łączność z karetkami jest utrudniona, i dostałem zapewnienie od kierownictwa OCRM, że w Paczkowie stanie dodatkowy maszt, który tę łączność usprawni.

Będą zmiany

Od czwartku zmieni się także system pracy dyspozytorów w opolskiej centralnej dyspozytorni: zamiast czterech linii przyjmujących zgłoszenia będzie ich teraz sześć. Innymi słowy, cała szóstka dyspozytorów pracująca na jednej zmianie będzie i przyjmować zgłoszenia, i wysyłać karetki, pozostanie też w ciągłej łączności z ich załogą. - Taki system będzie pewniejszy i efektywniejszy - ocenia dr Dryja.

Komentarze (82)
Zaloguj się
  • marcin1956

    Oceniono 115 razy 67

    Jeżeli informacje o pękniętym tętniaku tętnicy śledzionowej są prawdziwe, to Jakubaszko swoją wypowiedzią się zbłaźnił. Lekarz, jak rozumiem, zamieniłby karetkę na salę operacyjną z podręcznym bankiem krwi, jeden z ratowników robiłby za anestezjologa, drugi za asystę operacyjną, rura wydechowa za system gazów medycznych, sznurówka z buta za szew naczyniowy a słoneczko na niebie za lampę operacyjną?
    W takim przypadku przydałby się jedynie ksiądz z ostatnim namaszczeniem.

  • akop123

    Oceniono 73 razy 47

    Od początku było wiadomo, że nie było żadnego błędu. Lekarz w karetce to pozostałość dawnego systemu. Rolą pogotowia nie jest leczenie. Karetka ma zabezpieczyć i jak najszybciej przetransportować. W bardzo wielu krajach nie ma karetek z lekarzem.

  • reszka2

    Oceniono 41 razy 31

    Gdyby lekarz był w karetce, to byłaby wina lekarza - że nie uratował i pacjentka zmarła. Nie było lekarza - też MUSI być czyjas wina, bo pacjentka zmarła, więc niech bedzie wina dyspozytora i ratowników.
    To, że nie wszytskich uda się uratować, jakoś nikomu nie przychodzi do głowy. Shit happens, po prostu.

  • stukostrach-jeden

    Oceniono 38 razy 26

    Dzien bez "sensacji" o opiece zdrowotnej dniem w wybiórczej straconym.

    Kobieta cierpiałą na rzadkie i trudne w leczeniu schorzenie, i niestety jest tak ze ludzie z powodu wypadków czy chor ób umierają, bez wzglądy na to czy otrzymają medyczna pomoc czy nie. Nawet gdyby lekarz w karetce zdiagnozował pęknięcie tętniaka i przygotował sale operacyjną to szanse na uratowanie kobiety były niewielkie.

    Moze dziennikarzyki wiedzą co zmieniłby lekarz w przypadku tragicznie zmarłej kobiety? Jak lekarz w karetce powstrzymałby krwotok i uratował kobietę? Nie mówiąc juz o zdiagnozowanie bo przeciez lekarze mają KT w oczach.
    Jakos na całym cywilizowanym świecie w karetkach jeżdzą ratownicy, tylko w Polsce musi byc lekarz.

  • dzidek.online

    Oceniono 29 razy 25

    No ale co ten lekarz w karetce miałby zrobić ?
    Rozpoznać na oko, w progu domu, pęknięcie tętniaka, potem zrobić cięcie cesarskie na stole kuchennym, a reanimując noworodka drugą ręką wszczepić protezę naczyniową i zreanimować matkę ?
    Bo konieczność natychmiastowej transfuzji tych kilku litrów krwi - to juz naprawdę drobiazg
    Nawet Jezus by nie dał rady

  • offler

    Oceniono 28 razy 24

    Nie tylko w Australii., ale w Anglii, USA, Nowej Zelandii, pewnie kilku innych krajach, nie ma lekarza w kartkach. To nic praktycznie nie daje, a tylko zwiększa koszty. Tyle, że w tych krajach jest dobrze funkcjonująca medycyna ratunkowa. Problem polega na tym, że czasami ludzi umierają i nie da się ich uratować.

  • dr_bloger

    Oceniono 18 razy 16

    Jako lekarz byłem z początku dość sceptyczny wobec pomysłu wyeliminowania lekarzy z obsady karetek. Skoro jednak doświadczenia krajów o skuteczniejszej opiece medycznej, niż ta nasza, prowadzą do takich wniosków - trzeba je przyjąć ze spokojem. Odpowiednio wyszkolony ratownik medyczny ma większą szansę uratować życie w sytuacji wymagającej reanimacji, niż typowy lekarz.
    Z opisu przypadku wynika, że nawet lekarz nie byłby w stanie pomóc chorej przed jej przewiezieniem do szpitala.
    Niestety, ludzie umierają - jak na drogach, tak w rękach służby zdrowia. Nie zawsze jest to wina czyjegoś zaniedbania.

  • zbanowany_kierowca_bombowca

    Oceniono 57 razy 9

    .
    Jedno jest pewne.
    Gdyby to chodzilo o np. syna Tuska czy tego motocyklisty od Walesy , nawet w 7 miesiacu ciazy polecialby po niego helikopter z profesorem, pulkownikiem.
    Albo z dwoma , jesli duzy helikopter.
    .
    Na ten temat nie ma chyba dyskusji ?
    .
    .

  • pczar

    Oceniono 8 razy 8

    ... w Australii nie ma lekarza w karetce. Ambulance my ustabilizowac pacjenta i dowiezc jak najszybciej do najblizszego szpitala. I pytanie retoryczne - co lekarz moze zrobic w karetce wiecej anizeli ratownicy???

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje