Mąż policjant skatował żonę. Dziś prosi o umorzenie sprawy

Wiadomości >  Wiadomości dnia
Anna Gmiterek-Zabłocka, TOK FM
29.01.2013 15:16
A A A Drukuj
Akta sądowe

Akta sądowe (Fot. Jędrzej Wojnar / Agencja Gazeta)

Pobił żonę tak dotkliwie, że trafiła do szpitala, ale dziś uważa, że nie powinien za to odpowiadać. I prosi sąd o warunkowe umorzenie sprawy. To były już policjant z Lublina Tomasz S., kilka miesięcy temu skazany za dotkliwe znęcanie się nad żoną. Co prawda dobrowolnie poddał się karze i dostał wyrok w zawieszeniu, ale krótko potem zmienił zdanie. A żona? Właśnie napisała do sądu list.
Sąd odwoławczy miał dziś ogłosić wyrok w tej sprawie. Ale uznał, że musi się nad nią zastanowić dłużej, bo jest skomplikowana. Odroczenie wyroku odłożył do najbliższego czwartku. Kilka tygodni temu ten sam sąd poprosił o opinię biegłych psychiatrów, by orzekli, czy Tomasz S. jest osobą poczytalną. Opinia już jest, wynika z niej, że mężczyzna może odpowiadać za swój czyn.

Żona musiała uciec z domu z dziećmi

W sprawie w międzyczasie pojawiły się nowe okoliczności. Do sądu wpłynął list od ofiary przemocy, która jest oskarżycielem posiłkowym w tym procesie (nie było jej na dzisiejszej rozprawie). Kobieta napisała, że nie mieszka już z trójką dzieci w ich wspólnym domu pod Lublinem, że musiała się wyprowadzić do swoich rodziców, do Lublina. A to ze względu na kolejne ataki agresji ze strony męża. Jak dodała w przesłanym do sądu piśmie, mimo że nie mieszka, to ponosi opłaty, bo mąż płacić nie chce, a ona boi się zadłużenia.

Tomasz S. poproszony o ustosunkowanie się do treści pisma powiedział, że nikt żony nie zmuszał, by się wyprowadzała. Jego zdaniem, tak jest jej łatwiej, nie musi dowozić dzieci do szkoły (chodzą na lekcje w Lublinie). - Ja jej nie zabraniam mieszkać. A nawet jakbym ja się wyprowadził, to żona sama tam i tak nie wróci, bo byłoby jej ciężko dojeżdżać - mówił przed sądem Tomasz S. Jak wyjaśnił, spotyka się z żoną i z dziećmi w Lublinie i zależy mu na normalnej rodzinie.

A agresja? "Nic takiego nie było"

Sąd dopytywał oskarżonego o ataki agresji, o których w piśmie do sądu napisała żona. - Nic takiego nie było, wysoki sądzie. Może była taka wymiana zdań o niektórych rzeczach, musimy pewne rzeczy dogadać wewnętrznie, między sobą obowiązkami się podzielić - mówił przed sądem były już dzielnicowy z jednego z komisariatów w Lublinie.

Prokurator na dzisiejszej rozprawie nie miał wątpliwości: o żadnym umorzeniu sprawy mowy być nie może. - Brak jest jakichkolwiek podstaw do wzruszenia zaskarżonego wyroku. Ja nie mam wątpliwości, że zapadły w tej sprawie wyrok sądu pierwszej instancji jest wręcz łagodny - mówił prokurator.

W pierwszej instancji sąd skazał Tomasza S. na dwa lata więzienia w zawieszeniu oraz dwie przymusowe terapie. Wyrok zapadł w ramach dobrowolnego poddania się karze. Sąd na dzisiejszej rozprawie dopytywał oskarżonego, czy zdaje sobie sprawę, że wyrok przed sądem drugiej instancji może być surowszy. Policjant stwierdził, że dziś już o tym wie.

W policji pracował 10 lat

Policjant na początku lutego ubiegłego roku trafił za kratki za dotkliwe pobicie żony. Kobieta trafiła do szpitala, m.in. ze złamanym nosem. Ale jak wynika z ustaleń śledczych, pobicie z lutego nie było pierwsze. Wcześniej miejsce miały podobne incydenty. Ofiara zeznała w prokuraturze, że myślała, że lutowej awantury nie przeżyje.

Tomasz S. był w areszcie od lutego do czerwca. W międzyczasie został prawomocnie zwolniony ze służby. Wcześniej był zastępcą dowódcy drugiej kompanii oddziału prewencji lubelskiej KWP. W policji pracował od ponad 10 lat.

  • 5
  • 33

Komentarze (54)

Zaloguj się
  • Oceniono 158 razy 136

    Ci od przypisywania wszystkiego Tuskowi też powinni się leczyć.
    Z Policją jest problem. Z Milicją było identycznie, ludzie ci w domu odreagowują stresy. Mam dwóch sąsiadów policjantów, obaj tyranizują żony. Z istoty służby stykają się ze skrajnymi zachowaniami, widzą rzeczy od których wypacza się psychika. Państwo m u s i wreszcie dostrzec ten problem. Ilu policjantów ma zamordować swoje rodziny? Ile rodzin ma doznawać ich tyranii? Wypaczenia psychiczne policjantów to choroba zawodowa !!! Dla dobra służby i spokoju rodzin musi być opieka psychologów - w każdym komisariacie. O zachowaniu policjantow wobec zatrzymanych już nie wspomnę.

  • boederman

    Oceniono 93 razy 65

    Zgodnie z opiniami PiSiorow nic sie nie stalo... Przeciez taka rodzina jest idealna i powinna otrzymac szczegolne wsparcie panstwa w mysl Art. 18 Konstytucji Wolski.

  • sigmaanielica

    Oceniono 57 razy 57

    Zakała. Ukarać patola przykładnie i tyle w temacie.
    Ani społeczeństwo go nie chce, ani podejrzewam i policja wstydzi się takiego... brak słów.

  • madznun

    Oceniono 52 razy 50

    "...musimy pewne rzeczy dogadać wewnętrznie...". Oj słoneczko niewinne. A jak to kochane słoneczne sprawowało swoje policyjne obowiązki? Dogadywało rzeczy wewnętrznie?

  • jerzytop

    Oceniono 46 razy 40

    A dlaczego nie ,skoro co róż mamy właśnie takie wyroki a właściwie to umorzenie sprawy bo policjant miał "nienaganny " przebieg słuzby . Co maja sobie żałować ,muszą na kimś ćwiczyć ,a pewnie nie było w pobliżu innych osób

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX