Kolej na lotnisko: kasowników nie ma, a kanarzy polują

23.01.2013 09:00

Fot. Krzysztof Miller / AG

Nawet jeśli masz miejski bilet na pociąg, i tak mogą cię uznać za gapowicza. Bo w wagonach Kolei Mazowieckich nie ma go gdzie skasować, a kontrolerzy urządzają polowania na nieświadomych podróżnych
Najlepsze łowy trwają na nowej linii kolejowej, która łączy centrum z Lotniskiem Chopina. Ofiarą padają przyjezdni, którzy kupują bilet za 4,4 zł, nie wiedząc, że w pociągu KM brakuje kasowników. Są tylko w składach Szybkiej Kolei Miejskiej, która też obsługuje to połączenie.

Teoretycznie problemów być nie powinno, bo między przewoźnikami obowiązuje porozumienie biletowe. Wystarczy jednak, że pasażer wybierze biało-zielony wagon Kolei Mazowieckich, a nie kremowo-czerwoną SKM i zaczynają się kłopoty. Mało kto orientuje się bowiem, że należy koniecznie wsiąść pierwszymi drzwiami i podać bilet kierownikowi pociągu, który stawia parafkę długopisem. Informacje o tym, jak należy postępować, są ledwo dostrzegalne.

Mandaty za niewinność

Czym może się skończyć podróż z lotniska, opisuje nasza czytelniczka, która była świadkiem osobliwych scenek: „Do dwóch obcokrajowców podchodzi kontrolerka, na podane jej bilety rzuca po polsku: »Czemu pan tego nie przyszedł skasować? «. Można sobie wyobrazić zdziwienie pasażera, na którego ktoś krzyczy, na dodatek nie wiadomo, czego chce. Kontrolerka woła do kolegi w dalszej części wagonu, żeby przyszedł, bo trzeba porozmawiać po angielsku. Tamten odpowiada, żeby spróbowała dogadać się sama. Obcokrajowiec wygląda na coraz bardziej skonsternowanego, tym bardziej że akcji przygląda się jeszcze dwóch kontrolerów. W końcu podchodzi ten wezwany na pomoc i na pytanie obcokrajowca, czy bilety są nieodpowiednie, tłumaczy, jakie są zasady korzystania z poszczególnych pociągów. Oznajmia też, że jeśli chce kupić ważny bilet, musi zapłacić ponad 60 zł. Pasażer wyjaśnia, że przy sprzedaży biletów poinstruowano go, że są odpowiednie, i nigdzie nie zauważył informacji, że powinien mieć jakiś inny bilet niż ten, który ma. Trudno mu przestrzegać zasad, których nie zna. Sytuacja była bardzo nieprzyjemna, na pewno bardzo zła, jeśli chodzi o wizerunek Warszawy jako miejsca przyjaznego turystom”.

I jeszcze jeden opis, który tym razem dotyczy Polaków: "Grupka siedmiu czy ośmiu osób w wieku na oko licealno-studenckim jechała z lotniska na Dworzec Centralny, z rozmowy wynikało, że w Warszawie są przejazdem, bo zamierzają przesiąść się w pociąg do Krakowa. Wszyscy mieli bilety ZTM, oczywiście nieskasowane, bo kasowników przecież nie ma. Kontrolerowi próbowali tłumaczyć, że nawet się zdziwili, bo kiedy jechali w przeciwną stronę, na lotnisko, kasowniki były (wtedy trafili widać na pociąg SKM). Niestety, kontrolerzy całej grupie wypisali mandaty".

Taksówka byłaby tańsza

Podobną historię opisał na profilu ZTM na Facebooku Witalij z Ukrainy, który z grupą portugalskich studentów wsiadł na lotnisku do pociągu KM ostatnimi drzwiami. "Szukaliśmy kasownika. Starsza kobieta doradziła nam, żeby poczekać na kontrolera. Rzeczywiście, przyszedł, ale zamiast pomóc, był mocno podekscytowany, że dorwał ponad 10 naiwnych obcokrajowców, którzy chcieli jechać zgodnie z przepisami, a nie mogli znaleźć kasownika. W ten sposób zapłaciliśmy po 72 zł i 10 gr razem ze starszą panią, która przyjechała z innego miasta w Polsce. Ten kontroler okazał się chciwą, pedantyczną maszynką do ściągania kasy. Następnym razem weźmiemy taksówkę, będzie taniej" - podsumowuje, dołączając rachunek wystawiony przez kontrolera z firmy Renoma.

Rzecznik ZTM Igor Krajnow ubolewa z powodu tej sytuacji, ale według niego decyzja o zamontowaniu kasowników w pociągach KM należy do tego przewoźnika. Donata Nowakowska, rzeczniczka KM, ubolewa jedynie, że "zachowanie kontrolerów było niezgodne ze standardami obsługi wyznaczonymi przez spółkę".

A może kasowniki powinny być na peronach, żeby bilet można było skasować przed wejściem do pociągu? - Prędzej czy później tak się pewnie skończy - przypuszcza Igor Krajnow.

Niedawno opublikowaliśmy list czytelniczki, która z biletem ZTM kupionym w automacie na stacji Powiśle - bo kasy tam nie ma - wsiadła do pociągu Kolei Mazowieckich. Kasownika nie znalazła, konduktor wypisał jej mandat na 168 zł. Szef ZTM Leszek Ruta ma na to radę, która na razie pozostaje w sferze pobożnych życzeń: - Najlepiej, gdyby miasto przejęło od kolejarzy wszystkie stacje i zrobiliśmy w Warszawie normalny S-Bahn jak w Berlinie. Bo teraz jest 10 gospodarzy i działa to źle.

Zobacz także
Komentarze (79)
Zaloguj się
  • jestemzalegalem

    Oceniono 221 razy 213

    "Mało kto orientuje się bowiem, że należy koniecznie wsiąść pierwszymi drzwiami i podać bilet kierownikowi pociągu, który stawia parafkę długopisem."

    Przepraszam, ale czy to scena z nowego filmu Barei?

  • boniek155

    Oceniono 161 razy 135

    Warszawa nigdy nie da się lubić.... Buractwo jest tam na porządku dziennym!

  • firaneczka

    Oceniono 131 razy 127

    niestety mieliśmy okazję się o tym przekonać na własnej skórze. wybierając się na lotnisko Chopina mieliśmy "okazję" skorzystać z KM. Wsiedliśmy do pociągu trzymając w ręku bilety do kasownika. Niestety nie wsiedliśmy pierwszymi drzwiami tylko środkowymi /w szynobusie/ konsternacja bo nie ma gdzie skasować biletu. odłożyliśmy plecaki i... otoczyły nas kanary. Oczywiście dyskusja że panie mamy bilety tylko nie ma gdzie ich skasować została skwitowana a nie widział pan naklejki przy drzwiach?
    oczywiście że nie widziałem /wymiary mniejsze niż A5 zapisane maczkiem -równie dobrze to może być instrukcja obsługi otwierania drzwi na wypadek awarii/ to zostałem grzecznie poproszony o przeczytanie i zostaliśmy ukarani mandatami. Tłumaczenie nic nie dało. Nie wkurzał bym się gdybyśmy nie mieli biletów do skasowania. KM robią to specjalnie i złośliwie łapiąc przyjezdnych. Pomijam fakt że w pociągu jechało łącznie 8 osób w tym 1 konduktor, 3 kontrolerów i 4 pasażerów /3 ukaranych mandatami do jednego wezwana została Policja - odmówił okazania dokumentów/ To pokazuje po co KM na tej trasie jeżdżą i na czym zarabiają. Dzięki takiemu postępowaniu Warszawy następnym razem polecimy z Berlina /koszt ten sam odchodzi problem z biletami na dojazd/. Rozumiem że 2 klientów nic nie zmieni ale to jest kolejny raz kiedy Warszawa pokazuje swoją zaściankowość. Skoro nie chcą naszych pieniędzy to nie. Wydamy je w Niemczech. Widocznie w Polsce jest już za dobrze.

    ps. Szanowni Państwo decydujący o muzeach w Warszawie proponuję wam wycieczkę do Berlina /Wyspa Muzeów/ zobaczcie jakie jest podejście do klienta / tak bo osoba zwiedzająca muzeum to klient a nie petent / i zastosujcie to samo u nas.

  • folwark_polski

    Oceniono 134 razy 122

    Warszawa jest największą wiochą w Europie, pełna buractwa, złodziejstwa i korupcji

  • krscp

    Oceniono 81 razy 79

    Wczoraj, będac w Wawie miałem ten sam problem. Przeszedłem cały skład KM, kasownika brak. Na stacji szukałem kasownika, brak. Cywilizowane rozwiązania zawiodły. Pozostało jechać i mieć nadzieję, że da się to załatwić z konduktorem, ale widać, i tu cywilizacja nie dotarła. Prawo dżungli wciąż ma się świetnie.

  • pl.kontrol

    Oceniono 83 razy 79

    I tak to jest, jak kontrolerzy mają płacone od ilości wystawionych mandatów. Zapewne jeszcze dostają wysokie plany do zrealizowania. Nie można by zamontować kasowników na peronach, albo przy wejściu? U nas jak zwykle, kolejarze strajkują, ale za to podróżnych mają w... kasowniku.

  • jaybee1

    Oceniono 72 razy 68

    Polacy dzielnie walcza z problemami, ktore sami kreuja.
    Czy naprawde trudno wymoc na Przewozach Regionalnych, by wystawili instrukcje dla kontrolerow Renomy, ze (poniewaz nie ma kasownikow pociagach) w obrebie miasta kontrolerzy karali tylko tych, ktorzy fizycznie nie maja biletow, a tym pasazerom, ktorzy je okaza, po prostu je kasowali? Troche wiecej cywilizacji...

  • mirek11768

    Oceniono 66 razy 62

    Polska rzeczywistość . Chamstwo , pazerność , chciwość . Pokazywanie ,,kto tu jest ważny '' . Dodać do tego trzeba spychologie (to nie my winni , to oni ) . Ale tak jest w każdej dziedzinie . POLAK POLAKOWI WILKIEM

  • x25s

    Oceniono 65 razy 59

    Na zachodzie nie ma problemu z biletami, są jasne reguły i są respektowane przez równych przewoźników.
    Na lotniskach funkcjonuje po kilkadziesiąt linii lotniczych plus drugie kilkadziesiąt spółek obsługujących lotnisko i wszystko działa.
    Nawet górale w Białce potrafią zrobić bilet na kilka wyciągów.
    A
    kolei nic nie pomaga...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje