Rzecznik kurii o pieniądzach z kolędy: "Finanse parafii to sprawa intymna"

- Rozmawiając o pieniądzach, ważny jest pewien takt. A tego w dyskusji na temat zbieranych ofiar, czy w ogóle kościelnych finansów, po prostu brakuje - mówi w rozmowie z "Gazetą" rzecznik kieleckiej kurii biskupiej.
W piątek napisaliśmy o aspekcie finansowym rozpoczętych po świętach Bożego Narodzenia wizyt duszpasterskich zwanych potocznie kolędami. Dla wielu naszych rozmówców był to dość kłopotliwy temat, okazało się też, że niektóre diecezje w kraju wręcz zabraniają księżom zbierania pieniędzy podczas kolędy.

Grzegorz Walczak: Pieniądze zbierane podczas kolędy to dla księży temat tabu?

Ks. Sławomir Sarek, dyrektor Wydziału Duszpasterstwa Ogólnego i rzecznik prasowy kurii biskupiej w Kielcach: - Nie o to chodzi. Finanse to sprawa intymna, rozmawiając o nich, ważny jest pewien takt. Tego w dyskusji na temat zbieranych ofiar, czy w ogóle kościelnych finansów, po prostu brakuje. Na Zachodzie nikt się nie pyta, czy i ile ktoś zarabia, bo to nie przystoi. Firma X też niechętnie podzieli się informacjami o swoich dochodach czy zarobkach pracowników. To czemu ma się pretensje do parafii?

Bo Kościół to nie firma.

- Ale mówimy tu o pieniądzach. Powtarzam: stanowią one kwestię intymną. I nie ma tu mowy o wstydzie, a o pewnej przyzwoitości.

Ukrywanie informacji o tym, ile zebrano pieniędzy, może rodzić jakieś podejrzenia wśród parafian.

- Bardzo często jest tak, że proboszczowie podsumowują zbiórkę podczas ogłoszeń parafialnych, już po kolędzie. Wtedy też wiadomo, na co te środki są wydatkowane.

Są diecezje, na przykład gliwicka czy opolska, w których zabroniono brać pieniędzy podczas kolęd. "Bo to rozprasza". W zamian za to każdy może przyjść do Kościoła i tam złożyć ofiarę. To dobry krok?

- Ale i u nas nie ma zwyczaju, aby ofiarę przedkładać nad rozmowę. To oczywiste. W wielu przypadkach nie przyjmujemy pieniędzy. Stąd i ważna ocena sytuacji materialnej rodziny. W naszej diecezji obowiązuje też zasada, że koperty - choć leżącej na stole, tuż przy ręce - wziąć nie można. Musi ona być przekazana księdzu, nie może być w tym przypadku żadnych niedomówień.

A może po prostu wystarczy odrobinę więcej otwartości? Bo choć kolęda to głównie spotkanie z drugim człowiekiem, z jego problemami, to dziś myślenie o niej skupia się wokół tajemnicy... ofiary. Tej pieniężnej.

- O finansach parafii ma prawo wiedzieć wspólnota ją tworząca, a nie prasa. Jeśli ktoś z wiernych chce się dowiedzieć, ile udało się zebrać z kolędy, wierzę, że nie będzie miał z tym większych problemów.



Ile pieniędzy dajesz księdzu podczas kolędy?
Więcej o:
Komentarze (489)
Rzecznik kurii o pieniądzach z kolędy: "Finanse parafii to sprawa intymna"
Zaloguj się
  • jurasmysz

    0

    no co Wy, on to ze swojej pensji kupil.........hihi!

  • ayouseptim

    Oceniono 1 raz 1

    Jaka intymna? Raczej KRYMINALNA. W normalnym kraju za niepłacenie podatku idzie się do więzienia. Przykład: amerykański pastor w 2007 roku Kent Hovind został skazany na 10 lat więzienia za unikanie płacenia podatków.

  • kleklektyk

    0

    To w końcu czyje to są pieniądze - księży czy wspólnoty parafialnej? Jeśli księży, to powinien być przynajmniej podatek od darowizny, jeśli nie dochodowy z tytułu świadczenia usług duszpasterskich (lub też posług, jeśli wola). A jeżeli są to środki wspólnoty parafialnej, to powinny być tak ewidencjonowane i nadzorowane, jak w każdej fundacji albo stowarzyszeniu. Tymczasem mamy klasyczny przykład szarej strefy, tyle że lege artis. Co zaś do kościelnej intymności, to jakoś dziwnie mi się to kojarzy z pedofilią i pederastią. I chyba nie bez powodu.

  • maczor

    0

    "Na Zachodzie nikt się nie pyta, czy i ile ktoś zarabia, bo to nie przystoi." - Kłamstwo! Np. w USA normalne jest mówienie ile się zarabia rocznie. Zresztą tabu wokół zarobków służy bardziej pracodawcy, niestety.

  • morane

    0

    No i proszę, przez przypadek wyszło ile na tej tacy może być.
    lublin.gazeta.pl/lublin/1,48724,13164514,Wlamal_sie_do_kosciola_i_ukradl_pieniadze_z_niedzielnej.html
    W jedną niedzielę zbierają w małej parafii ( nie ma nawet na mapie ) 5 tysięcy złotych. Czyli miesięcznie min 20 tys z samej tacy z niedzieli, bez podatku, ZUS'u . A jeszcze tace w inne dni tygodnia ( pewnie mniej, ale zawsze), śluby, chrzciny, komunie, pogrzeby, kolędy, msze "w intemcji". Lekko licząc 25 - 30 tysięcy miesięcznie. Żyć nie umierać.

  • politol59

    0

    A miała być powszechna jawność, a wyszło jak zwykle: zakłamanie.

  • blski

    0

    "Ale i u nas nie ma zwyczaju, aby ofiarę przedkładać nad rozmowę. To oczywiste."
    Zapomnial dodac, ze rozmowa bedzie w celu naklonienia do grubszej koperty.
    "W wielu przypadkach nie przyjmujemy pieniędzy." Mam nadziele, ze biskup sie o tym nie dowie.
    Te z-kurii-syny, nieroby, oblesne pasibrzuchy wycisna ostatni grosz nie zwracajac uwagi na to, ze pozostawia odkubanych bez mozliwosci zaplaceia za ogrzewanie.
    Przyklad ktory znam osobiscie:
    Mojego przyjaciela niania (rodzicow zamordowali Niemcy) otrzymywala pensje w gotowce, ta starsza kobieta trzymala je "pod materacem", z czasem zebrala sie tego znaczna suma. Z wiekiem, bedac nadal sprawna fizycznie, zaczela podupadac umyslowo (napewno mysmy sie do tego tez przyczynili). Chodzila do kosciola przynajmniej raz dziennie, Ktorys z tych z-kurii-synow naciagnal ja i oddala mu oszczednosci calego zycia.
    Po tym jak podupadla na zdrowiu, moj przyjaciel musial sie nia zajmowac. Nie majac pieniedzy na platna pomoc, spolecznej w tamtych czasach nie bylo, ten 19nasto letni chlopak prrzez nastepne wiele lat, Nianie karmil, ubieral, myl itp. Jakby tego nie bylo dosc, sam bedac teraz w podeszlym wieku i majac klopoty ze zdrowiem, musi opiekowac sie swoja tesciowa (zona umarla) tyle, ze teraz nie ma klopotow finansowych.

  • berberysa

    Oceniono 2 razy 2

    Tendencyjny lub kretyński sondaż, bez opcji: nie daję, nie zapraszam księdza, nie ma mnie w domu, ksiądz nie przyjmuje pieniędzy , ksiadz informuje parafian, lub nie informuje ile ile zebrał pieniedzy i ewentualnie wymienione kwoty.

  • kocury

    Oceniono 1 raz 1

    Tylko czemu sonda jest tak skonstruowana, że nie ma opcji, że kolędy nie przyjmuje się, lub, że kogoś sprawa w ogóle nie dotyczy?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX