TVP nie pokaże reportażu o zakonnikach do zakończenia procesu o zniesławienie

24.12.2012 07:52
Screen z zapowiedzi reportażu o szkole  de La Salle w Gdańsku

Screen z zapowiedzi reportażu o szkole de La Salle w Gdańsku (Fot. TVP2)

Pełnomocnik zakonników: - Jeśli sprawa sądowa o naruszenie dóbr osobistych nie zakończy się jednak w ciągu dwóch miesięcy, możemy występować o przedłużenie zakazu. I pewnie tak będziemy musieli robić.
W grudniu w Magazynie Ekspresu Reporterów w TVP 2 miał się ukazać reportaż poświęcony nieprawidłowościom w gdańskiej szkole im. św. Jana de La Salle, prowadzonej przez Zgromadzenie Braci Szkół Chrześcijańskich. Zapowiedź materiału - w której pojawiły się informacje, że na terenie szkoły dochodzi do libacji alkoholowych, a zakonnicy niewybrednie żartują na temat "ptaszka" z uczennicą gimnazjum - wywołała burzę. Szkoła de La Salle złożyła wniosek do sądu o zakaz emisji materiału. Sąd wstrzymał materiał dziennikarski na dwa miesiące.

Dorota Karaś: Dlaczego gdańska szkoła im. de La Salle złożyła wniosek do sądu o wstrzymanie emisji reportażu na jej temat? Teraz wszyscy zastanawiają się, co było w materiale, który się nie ukazał i uważają, że zakonnicy mają coś do ukrycia.

Mec. Janusz Masiak, pełnomocnik szkoły im. de La Salle w Gdańsku: Cała sprawa wynikła z zapowiedzi materiału, który miał się ukazać tydzień później. Mimo że trwała zaledwie kilkadziesiąt sekund, zawierała szereg nieprawdziwych informacji.

Jakich?

- Pojawiły się w niej dwa nagrania, komentarz dotyczący jednego z nich był taki, że na terenie szkoły odbywają się libacje alkoholowe. Z nagrania nie wynika, że odbywa się jakakolwiek libacja. Można usłyszeć niezbyt fortunne wypowiedzi, nie słychać jednak okrzyków, bełkotliwej mowy. Sama rozmowa odbywała się zaś nie na terenie szkoły, ale w prywatnym domu, w którym mieszkają zakonnicy.

Więcej kontrowersji wzbudziło drugie nagranie, to w którym padają żarty na temat ptaszka.

- W komentarzu dziennikarskim do tego nagrania znalazła się informacja, że w rozmowie bierze udział nieletnia uczennica gimnazjum. Problem w tym, że dziennikarz nie sprawdził dokładnie tej informacji, być może został przez kogoś wprowadzony w błąd. Nie zaprezentował tego akurat nagrania w rozmowie z dyrektorem szkoły, którą przeprowadził w Gdańsku. Gdyby to zrobił, dowiedziałby się, że te niefortunne słowa padły podczas rozmowy osób dorosłych, kobiecy głos kobiety należy do sekretarki i nie było przy tym żadnej uczennicy. Jeśli takie słowa padłyby pod adresem uczennicy, zastanawiałbym się nawet, czy nie wchodzi w grę przestępstwo karne. Dziennikarz chyba jednak nie zawiadomił o tym prokuratury. Powstaje pytanie - dlaczego? Proszę zwrócić uwagę, że ten fragment - dotyczący hodowanej papugi - wywołał wielkie poruszenie, nawet wśród znanych komentatorów. Wszyscy przyjęli, że tak właśnie było - podczas gdy jest to po prostu nieprawda. Jest jeszcze kwestia prywatności rozmów. Przepisy prawa prasowego wskazują, że rozmowy prywatne mogą być publikowane tylko za zgodą osób, które w nich biorą udział. To samo dotyczy też zdjęć - było ostatnio wiele orzeczeń w takich sprawach. Jeden z portali internetowych musiał przeprosić Cezarego Pazurę za publikację prywatnych zdjęć bez jego zgody. Myślę, że nikt nie chciałby, aby nagrania jego prywatnych rozmów z żoną, mężem, dzieckiem, były publikowane w telewizji.

Jest też kwestia interesu publicznego. Gdyby prywatne rozmowy w ogóle nie mogły być publikowane, nie ujrzałyby światła dziennego "taśmy Beger", czyli nagrania, na których słychać jak politycy PiS obiecują posłance Samoobrony posady za przejście do ich partii.

- Tam rozmowa toczyła się między politykami i nie miała charakteru prywatnego - dotyczyła kwestii wyłącznie politycznych. Rozmowa, której nagranie pojawiło się w zapowiedzi programu poświęconego szkole de La Salle, odbywała się po pracy i była prywatna. Słowa, które w niej padły, nie były również szczególnie wulgarne - w taki sposób czasem rozmawiają ze sobą dorośli ludzie, w filmach wypowiedzi są wielokrotnie dużo gorsze - czemu nikt się nie dziwi. Dziennikarz miał prawo poinformować, że dotarł do nagrań rozmów, które jego zdaniem mają niestosowny charakter, ale nie mógł ich opublikować.

Nauczyciele są osobami zaufania publicznego.

- Czy wszystko co robi i mówi nauczyciel jest sprawą publiczną? Nauczyciel, dyrektor gimnazjum - tak jak każdy - ma prawo do prywatności. Ostatnio we Włoszech miała miejsce ciekawa dyskusja związana z Silvio Berlusconim, który zaręczył się 27-letnią kobietą. Ton komentarzy we włoskich mediach był taki - "niech robi, co chce, to jego prywatna sprawa". Kwestia tego, czy zakonnik może zachowywać się tak czy inaczej to zupełnie inna sprawa, pozostająca w gestii władz zakonu. Robienie z tego sensacji, która wpływa na uczniów szkoły, nie jest dobrym rozwiązaniem.

Może jednak z punktu widzenia szkoły lepiej byłoby dopuścić do emisji i dopiero potem wstąpić na drogę prawną.

- Nie byłoby problemu, gdyby zapowiedź nie była w paru punktach nierzetelna i nieprawdziwa - mimo że trwa tylko kilkadziesiąt sekund. Co wobec tego znalazłoby się w całym reportażu? Chcieliśmy, aby telewizja zgodziła się na udostępnienie nagrań przed publikacją materiału i aby reportaż zawierał prawdziwe - a nie fikcyjne, jak w zapowiedzi - informacje. Zakonnicy nie mieli zamiaru wpływać na kształt reportażu, chcieli tylko ustosunkować się do informacji, które w nim padały. Gdyby była taką możliwość, zakaz nie byłby potrzebny. Dla mnie jest to niezrozumiałe - może się wydawać jakby telewizja miała coś do ukrycia. Przez dwa tygodnie nie dostaliśmy żadnej odpowiedzi na nasze pisma w tej sprawie. Przepisy dopuszczają możliwość czasowego zakazu emisji właśnie w przypadku, gdy istnieje niebezpieczeństwo naruszenia dóbr osobistych emisją materiału. Sąd musiał ocenić, czy takie niebezpieczeństwo istnieje, czy nie. Prawo przewiduje tego typu rozwiązanie przyjmując, że lepiej jest zapobiegać podaniu nieprawdziwych informacji, niż je potem - być może po dłuższym okresie - prostować.

Na jak długo sąd może orzec zakaz emisji materiału?

- Nie dłużej niż rok. Ten okres może być przedłużany, jeśli postępowanie sądowe nie jest zakończone. Wnioskowaliśmy o dość krótki zakaz - liczyliśmy na to, że dwa miesiące wystarczą, aby przygotować materiał, który będzie rzetelny i rozstrzygnąć kwestię prywatności nagrań.

Dlaczego szkoła złożyła pozew przeciwko telewizji o naruszenie dóbr osobistych?

- Sąd wstrzymuje emisję wyłącznie pod warunkiem, że wniesie się pozew o ochronę dóbr osobistych. Nie mieliśmy więc tak naprawdę innego wyjścia. Teraz w gestii sądu będzie rozstrzygnięcie, czy opublikowane nagrania były prywatne, czy komentarz dziennikarski do nagrania był prawdziwy oraz decyzja związana z publikacją materiału dziennikarskiego.

Reportaż nie będzie mógł zostać opublikowany przed zakończeniem procesu?

- Jeśli postępowanie nie zakończy się w ciągu dwóch miesięcy, możemy występować o przedłużenie zakazu emisji. I pewnie tak będziemy musieli robić. Cały czas jednak liczymy, że telewizja wycofa się z prezentacji treści, które nie są prawdziwe i być może w ten sposób uda się cały problem rozwiązać.

Choć reportaż się nie ukazał, dyrektor gimnazjum został zawieszony, a bracia przeprosili rodziców i uczniów za swoje zachowanie.

- To pokazuje, że zakonnicy zdają sobie sprawę, że tego typu zachowanie nie było do końca wskazane i nie uciekają przed odpowiedzialnością. Przeprosiny były jednak skierowane do rodziców i w tym kręgu to wszystko powinno się zamknąć.

Widzi pan analogie do filmu o Amwayu, który przeleżał na półce kilkanaście lat?

- Złe jest to, że sprawa w sądzie trwała kilkanaście lat. Powinna skończyć się o wiele szybciej.

Zobacz najnowsze wideo

Zobacz także
Komentarze (63)
Zaloguj się
  • podobny_do_nikogo

    0

    Czarne rulez.

  • edek60-2

    Oceniono 1 raz 1

    Dziwnie to wszystko wygląda,czyżby w te" zabawy a ptaszkiem"byli zaangażowani też przedstawiciele palestry gdańskiej ???

  • komarrek

    0

    Taki Reiss czy Garlicki zostali zniszczeni w mediach na długo przed zakończeniem procesu ale nie byli zakonnikami.

  • marek_nazarowski

    0

    W końcu to był jastrząb czy papuga, panowie hodowcy ?

  • vald

    Oceniono 1 raz 1

    Mafia (czarna)radzi, mafia nigdy cię nie zdradzi

  • kharper

    Oceniono 3 razy 3

    czarne bydlo.

    11 przykazanie...gwalcic dzieci

  • stasiek-the-best

    Oceniono 5 razy 5

    ...czy właściciel/-e ptaszka/-ów wystąpił/-ili o ochronę dóbr osobistych i czy jest w ornitologii taki zakaz możliwy...? Najważniejsze, że tak czy owak - papuga będzie i tak miała kasę

  • yani-51

    Oceniono 3 razy 3

    Kapucyny katolickie lamia prawo i tym samym,prawem sie zaslaniaja......

  • orion57

    Oceniono 6 razy 4

    NIe za bardzo rozumiem ten zakaz - cenzura czy jak? " w prywatnym domu, w którym mieszkają zakonnicy." czyli w domu to już sodoma i gomora, hulaj duszo piekła nie ma. Ciekawe standardy tam obowiązują.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje