Wyznania byłego policjanta: Nie byłem gangsterem

20.12.2012 07:00

Fot. AGNIESZKA SADOWSKA/AGENCJA GAZET

Były wrocławski policjant, najpierw oskarżany o współpracę z gangsterami, a później oczyszczony z zarzutów, walczy o przywrócenie do pracy. Choć w świetle prawa jest niekarany, nie pozwalają na to przepisy
Krzysztof Wersocki był policjantem rozpracowującym wrocławskie grupy przestępcze. W maju 2001 r. został zatrzymany przez oficerów Centralnego Biura Śledczego, bo jeden z zatrzymanych gangsterów zeznał, że Wersocki z nimi współpracował.

Policjant miał m.in. pomóc w kradzieży sprzętu komputerowego o wartości 400 tys. zł, przekazać bandytom, jak skompromitować świadka koronnego, wnosić narkotyki do aresztu, a nawet być zamieszanym w tzw. aferę paliwową. Funkcjonariusz został dyscyplinarnie zwolniony z pracy. Prawie dwa lata przesiedział w areszcie.

Sąd mu nie uwierzył

W 2007 r. sąd skazał go za to na pięć lat pozbawienia wolności, ale Wersocki od wyroku się odwołał. Przez cały czas utrzymywał, że jest niewinny, a jego kontakty z gangsterami miały charakter legendy, dzięki której miał przeniknąć w ich środowisko. Sąd nie dał temu wiary. Sąd apelacyjny zmiażdżył jednak w uzasadnieniu wyrok z pierwszej instancji i 8 sierpnia 2011 roku oczyścił b. policjanta z wszystkich zarzutów.

Od tego czasu Wersocki walczy o ponowne przyjęcie do pracy w policji. - To była dla mnie robota z powołania, żyłem nią - tłumaczy, choć przyznaje uczciwie, że dziś nie bez znaczenia jest dla niego też odzyskanie świadczeń emerytalnych. - Przede wszystkim chcę pokazać wszystkim, którzy mnie skreślili, że nie mieli racji, i zmazać plamę na honorze.

Policja nie chce z powrotem

Walka nie jest jednak łatwa. Komendant wojewódzki policji odmówił mu ponownego przyjęcia do pracy, powołując się - zresztą zgodnie z obowiązującymi przepisami - na wciąż obowiązującą decyzję o jego zwolnieniu dyscyplinarnym. Okazuje się bowiem, że w świetle obowiązującej ustawy o policji fakt, że funkcjonariusz został później uniewinniony, nie ma żadnego znaczenia.

Tak też sprawę tłumaczy rzecznik komendanta wojewódzkiego policji we Wrocławiu Paweł Petrykowski: - Te kwestie reguluje art. 135r wymienionej ustawy.

Przywoływany artykuł mówi, że postępowanie dyscyplinarne wobec zwolnionego ze służby funkcjonariusza nie może być wznowione, jeśli od jego uprawomocnienia minęło więcej niż pięć lat.

- Tyle że mój klient nie miał żadnego wpływu na okres rozpatrywania jego sprawy. To sąd, a więc de facto państwo polskie, odpowiedzialny jest za to, że nie zdążył on oczyścić się z zarzutów przed 2006 r. - denerwuje się mec. Joanna Tanert, która reprezentuje w tej sprawie Wersockiego. - Ten przepis jest niezgodny z konstytucją, tym bardziej że okres ten jest inny dla każdej służby mundurowej czy specjalnej. Przedstawiciele Straży Granicznej na oczyszczenie mają aż 10 lat, a tych z Biura Ochrony Rządu w ogóle żadne terminy nie ograniczają.

Odwoła się do Strasburga

Wersocki czeka jeszcze na ostatnie rozstrzygnięcie swojej sprawy (jego skargę oddalił wojewódzki sąd administracyjny, teraz rozpatruje sąd naczelny) i przygotowuje się do zaskarżenia ustawy do Trybunału Konstytucyjnego.

- Będę dochodził swoich praw choćby w Strasburgu - zapowiada.

W identycznej sytuacji na początku tego roku znalazł się Rafał Miłosek, policjant ze Śląska, niesłusznie oskarżony o współpracę ze złodziejami samochodów. On również został zwolniony ze służby, a sprawiedliwości doczekał dopiero po siedmiu latach. Na podstawie tych samych przepisów jemu także odmówiono mu ponownego przyjęcia do policji. Wsparcia odmówił mu rzecznik praw obywatelskich.

- Trzymam kciuki za Krzysztofa. Jeśli uda mu się coś wywalczyć, pomoże wielu ludziom - mówi "Gazecie".

Ostatnio na zbyt pochopne stawianie zarzutów pomawianym funkcjonariuszom uczulał prokurator generalny Andrzej Seremet. Zwracał jednak uwagę bardziej na upadające później w sądach akty oskarżenia. O kłopotach samych funkcjonariuszy nie wspominał.

Zobacz także
Komentarze (16)
Zaloguj się
  • rympalek11

    Oceniono 1 raz 1

    Teraz coraz więcej cwaniaków próbuje się ślizgać na dupie podatnika. Najpierw wyrzuca się go, lub wsadza do pudła. Później gość się uniewinnia i żąda kasy. Od podatnika. A jakże!

  • rympalek11

    Oceniono 2 razy 2

    Nie wierzę temu policjantowi. Jeżeli pracował w kryminalnej, to musiał współpracować z przestępcami. O tej współpracy jednak powinni wiedzieć jego przełożeni. Na taką współpracę są dokumenty mające status tajnych. Tylko ostatni kretyn się nie zabezpiecza i "śliskie" rzeczy robi "na gębę". Chyba że koledzy chcieli się go pozbyć i to najbardziej wydaje się prawdopodobne w tym przypadku.

  • kibic_rudego

    Oceniono 2 razy 2

    najwyższa pora by posłowie
    odpowiadali karnie i finansowo za uchwalanie złego prawa

  • limciu

    Oceniono 3 razy 1

    Może to i dobrze, że taki problem dotknął jednego z Policjantów. To oni jako grupa zawodowa tak często sami stoją za tragedią niewinnych ludzi, których oskarżają bezpodstawnie tylko po toby mieć lepsze wyniki statystyczne. Nie wiem czy za tym stoi tylko niekompetencja funkcjonariuszy, czy też celowe bezprawne i bezkarne działanie. Jestem jednym z poszkodowanych przez tych ludzi. Zanim zdążyłem się oczyścić ze stawianych przez nich zarzutów, minęło 11 lat. Przez ten czas znaczącą część moich zarobków musiałem przeznaczyć na adwokata, brać urlopy z pracy na dziesiątki rozpraw, cały czas żyjąc w niepewności czy to ma sens. Wygrałem, ale nikt z automatu nie uważa za stosowne naprawić mi szkód, które poniosłem. Jeśli wygram w sprawie cywilnej, to zapłacą podatnicy, zamiast tych, którzy za to odpowiadają. Dlatego cieszy mnie, jeżeli taki przypadek dotyka przedstawiciela tej grupy zawodowej. Przydałoby się jeszcze prokuratorom. Może to ich zmieni na lepsze. Podobno cierpienie uszlachetnia.

  • starszy-65

    Oceniono 13 razy 13

    Martwe prawo które skutecznie gnębi maluczkich a gdzie jest odpowiedzialność prokuratury i sądownictwa za tak przewlekłe prowadzenie w sumie drobnej sprawy, czy w tym kraju będzie kiedyś porządek, potrzeba zmartwychwstania towarzysza Dzierżyńskiego to wówczas prawnicy, politycy, kler, lekarze itd ponieśli by odpowiedzialność.

  • bioder65

    Oceniono 15 razy 13

    Tutaj niewinny został ukarany,a w Lidzbarku nie można ukarać bandytów z komendy .Cała POlska rzeczywistość.

  • brown-szesze

    Oceniono 4 razy 4

    Wg statystyk Trybunału w Strasburgu (a nie StraSSburgu, jak piszesz) zaledwie 5,6% skarg z Polski jest w ogóle rozpatrywanych. 94,4% skarg jest odrzucanych już na wstępnym etapie jako niepodlegające rozpatrywaniu. W dodatku od takiej decyzji (o nierozpatrywaniu skargi) nie ma odwołania.
    To samo stałoby się ze skargą tego policjanta, bo nie przeszedł on jeszcze nawet całej procedury prawnej w Polsce,a to jest wymóg konieczny, by móc pójść z tym do Strasburga.

  • pro-contra

    Oceniono 14 razy 8

    Przyjdzie dzień, kiedy POPiSowa klika będzie wdzięczyć się do gliniarzy, jak końska doopa do nowego bata.
    A kiedy już naprawdę będzie kiepsko, że nawet nie będzie którędy uciekać przed gniewem ludu, wtedy żaden przytomny policjant nawet tyłka z radiowozu nie ruszy.
    Bo kasków i tarcz żaden z policyjnych dowódców i dygnitarzy nawet nie weźmie do ręki, tylko będą się chować za szeregami tych, których dzisiaj poniżają gorzej, jak magnaci swoich pokojowców.

  • wysokiej-klasy-specjalista

    Oceniono 5 razy 5

    ,,Ostatnio na zbyt pochopne stawianie zarzutów pomawianym funkcjonariuszom uczulał prokurator generalny Andrzej Seremet. Zwracał jednak uwagę bardziej na upadające później w sądach akty oskarżenia,, Zaraz, zaraz, to chyba policjanci i prokuratorzy uczestniczą w przygotowaniu dokumentów do aktu oskarżenia - i to ich wytężona i profesjonalna praca powoduje, że akty oskarżenia sądy wywalają w kosmos. Czasami funkcjonariusze padają ofiarami tworzonego przez nich systemu.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje