Tajemnicza śmierć w sklepie z zabawkami w centrum

piot
19.12.2012 12:00
Złote Tarasy

Złote Tarasy (Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta)

Podejrzewany o próbę kradzieży młody mężczyzna zmarł we wtorek wieczorem podczas próby zatrzymania go przez ochronę. Na razie nie wiadomo dlaczego.
Do tragicznych w skutkach wydarzeń doszło w sklepie Smyk w centrum handlowym Złote Tarasy. We wtorek późnym wieczorem ochroniarze zauważyli, jak mężczyzna próbuje wynieść ze sklepu zabawkę. Gdy doszedł do linii kas, chcieli go ująć, by potem, jak to zwykle bywa w takich sytuacjach, przekazać go policji.

Mężczyzna jednak był agresywny. Zaczął się wyrywać, szarpać z ochroniarzami, a potem uciekł w głąb sklepu. Na pomoc strażnikom rzucili się inni pracownicy sklepu. Ale złodziej nadal był agresywny, ciągle się szarpał. Ostatecznie udało się go zaciągnąć do pomieszczenia na zapleczu. Tam mężczyzna nagle stracił przytomność.

Gdy na miejsce przyjechało pogotowie, już nie żył.

Do tragedii doszło jeszcze przed przyjazdem policji.



Dziś prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci. Dziś też zarządzona została sekcja zwłok zmarłego. Jej termin wyznaczą dopiero lekarze z Zakładu Medycyny Sądowej. Być może uda się ją przeprowadzić jeszcze w tym tygodniu.

Mężczyzna jest znany policji, ale wcześniej nie miał postawionych zarzutów kradzieży. W sądzie czeka za to na rozpoznanie akt oskarżenia przeciwko niemu w sprawie naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza. Toczy się też proces, w którym mężczyzna był pokrzywdzonym. Oskarżył bowiem policjanta o przekroczenie uprawnień podczas zatrzymania. Teraz najprawdopodobniej obie sprawy zostaną umorzone.

Prokuratura już zabezpieczyła nagrania monitoringu ze sklepu. Od wtorkowego wieczoru trwają też przesłuchania świadków. Śledczy będą też sprawdzać, czy mężczyzna nie był chory.

Tagi:

Zobacz także
Komentarze (70)
Zaloguj się
  • forumowiecgwna

    Oceniono 216 razy 106

    Wspolczuje ochroniarzom i pracownikom sklepu - teraz poznaja jak polskie prawo potrafi byc "wyrozumiale". Do tego dojdzie tez plucie w internecie - bo oczywiscie zaraz zjawia sie tu obroncy "pokrzywdzonego".

  • dodo1977a

    Oceniono 120 razy 84

    Nigdy, przenigdy nie daj się sklepowej ochronie zaciągnąć w jakieś ustronne miejsce!!! To niestety bardzo często dużo gorsi degeneraci niż pod Ci spod celi!!!

  • kakalak4

    Oceniono 165 razy 79

    Mam nadzieję, że nie okaże się że był to członek klubu "Gazety Polskiej", albo sympatyk (czy, nie daj Boże, członek) PiS. Bo jak tak - to zaraz usłyszymy, że to kolejna nieprzypadkowa śmierć i na pewno ktoś za tym stoi...

    A jeśli jeszcze okaże się, że ten człowiek był kiedyś na jakiejś konferencji Macierewicza w sprawie Smoleńska, to już w ogóle przerąbane...

  • prawdziwy.nieuk

    Oceniono 86 razy 54

    Jak widać, ceny w Smyku przed świętami dosłownie powalają...
    a zabawkę możesz mieć za cenę życia.

    Jeśli ochrona podejmując czynności nie przyczyniła się bezpośrednio do jego śmierci, to stawiam na zawał (przez zaszczucie). Tak, czy siak ktoś dostanie paragraf.

  • dziadekjam

    Oceniono 51 razy 31

    Chcieli mu zabrać misia-przytulankę i z emocji wykorkował...

  • abszperwentyl

    Oceniono 131 razy 31

    szarpali szarpali az zadusili - taka moja hipoteza na poczatek

  • znowu.to.samo

    Oceniono 38 razy 26

    Pewnie dostał zawału na widok cen zabawek....

  • virdasor

    Oceniono 20 razy 18

    Tak czytam to i czytam i tak mi się przypomniało pewne zachowanie ochroniarzy, którego sam doświadczyłem kiedyś kilkadziesiąt metrów w linii prostej od Złotych Tarasów. Było to
    15 czerwca 1994 roku w Sali Kongresowej. Koniec koncertu Marillion. Perkusista zwyczajowo rzucił pałeczki w tłum. Jedną w jedną stronę, drugą w drugą. Ja złapałem jedną, ochroniarz drugą. Po chwili ochroniarz zażądał ode mnie tej pałeczki. Kiedy odmówiłem, otoczyło mnie kilku ochroniarzy, zwyzywało ostro wulgarnie, po czym powaliło na ziemię, usiedli na mnie i zaczęli mnie dusić. Czułem po prostu, że umieram. Wyrwali mi pałeczkę i jakby nigdy nic odeszli. Siedziałem jeszcze przez kilka minut i krztusiłem się. Następnego dnia miałem na szyi siną pręgę. Do dziś jeszcze jak o tym pomyślę robi mi się słabo.

  • jacek.3

    Oceniono 22 razy 16

    dlaczego zmarł? To proste. Użyli za silnego paralizatora. Nie mają prawa, ale mają. Nastawili na maxa, porazili i teraz ustal jak zmarł. Sekcja wykaże że serce. Bo uderzyli przez ubranie i nie ma śladów

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje