Jak nie Sejm, to Ratusz: sposób na dekret Bieruta

07.11.2012 09:00
Protest Komitetu Obrony Lokatorów przeciwko zwracaniu kamienic z lokatorami

Protest Komitetu Obrony Lokatorów przeciwko zwracaniu kamienic z lokatorami (Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta)

Hanna Gronkiewicz-Waltz, nie mogąc się doczekać obiecanego przez posłów PO projektu ustawy reprywatyzacyjnej dla Warszawy, zamierza sama go złożyć w Kancelarii Prezydenta RP. To właśnie Bronisław Komorowski miałby potem wnieść go do Sejmu
Przeczytaj także: Co z projektem reprywatyzacyjnym? Prezydent Komorowski nic nie wie

- Projekt powinien dotrzeć do Kancelarii Prezydenta w ciągu tygodnia, dwóch - mówi Bartosz Milczarczyk, rzecznik ratusza. Taki plan Hanna Gronkiewicz-Waltz ujawniła wczoraj podczas podsumowania połowy drugiej kadencji.

Brak ustawy reprywatyzacyjnej - jedno z największych zaniechań polityków rządzących po 1989 r. - staje się coraz bardziej uciążliwym problemem stolicy i rządzącej tu ekipy PO. Warszawa to jedyne miasto, w którym po wojnie zlikwidowano zupełnie prywatną własność gruntów. Dekret Bolesława Bieruta, który wprowadził nowy porządek, obowiązuje nadal od 1945 r.

Prezydent: chcę podpisać

Jak donosi PAP, w poniedziałek o dekrecie i sytuacji Warszawy mówił podczas spotkania w Pułtusku prezydent Bronisław Komorowski. - Przed Polską stoi potrzeba przyjęcia ustawy rekompensacyjnej, to znaczy wypłacenia choćby cząstki z tytułu utraconej własności prywatnej. Jeśli do mnie tego rodzaju ustawa dotrze, po głębokiej analizie i przyjrzeniu się wszystkim jej skutkom bardzo chciałbym ją podpisać - zadeklarował.

Przy braku ustawy dawni właściciele odzyskują swoje majątki wciąż na podstawie przepisów komunistycznego dekretu. Ale na jego mocy o zwrot mogą się starać tylko ci, którzy w latach 40. i 50. złożyli wnioski o przywrócenie ich w prawach do majątku. Zdążyło to wtedy zrobić ok. 16 tys. spośród 24 tys. właścicieli, którym odebrano nieruchomości. Dziś często i tak muszą walczyć o swoje działki w sądzie. Z kolei zwracanie przez ratusz nieruchomości wywołuje wielkie emocje w mieście - siatka roszczeń pokrywa bowiem centralne dzielnice, gdzie grunty są najdroższe, na części z nich są obiekty i przestrzenie publiczne: szkoły, place zabaw, parki.

Miasto płaci też coraz więcej na odszkodowania tym właścicielom, którzy wywalczyli je w sądach. Kwoty idą w dziesiątki milionów złotych rocznie. W 2008 r. rachunek sięgnął 30 mln zł. W 2011 r. budżet miasta wypłacił 200 mln zł. W tym roku dekret Bieruta będzie kosztował stołecznego podatnika jeszcze więcej.

Rządząca Warszawą PO ma też coraz większy problem z lokatorami kamienic, które ratusz zwraca. Z dnia na dzień dostają do zapłacenia rynkowy czynsz, któremu wielu nie jest w stanie podołać. Przyszła ustawa także tym ludziom powinna gwarantować jakąś formę pomocy.

Posłowie: wciąż pracujemy

Ustawą reprywatyzacyjną dla Warszawy mieli zająć się stołeczni posłowie PO. Jeszcze podczas majowej debaty zorganizowanej przez naszą redakcję i Fundację Schumana deklarowali, że nowe prawo Sejm uchwali w tym roku. Powołali nawet do tego zespół w klubie Platformy. Jednak dziś nadal są w punkcie wyjścia. Latem poseł Marcin Święcicki, który w 1996 r. jako prezydent stolicy rozpoczął zwroty warszawskich nieruchomości, mówił "Gazecie": - Odbyła się burza mózgów, dwie panie z renomowanej kancelarii prawnej przygotowują spis rozmaitych sytuacji związanych z dekretem.

Dziś powtarza to samo. Choć jego klubowi koledzy zapewniali, że założenia do ustawy będą gotowe jesienią, w zespole PO wciąż na nie czekają. Bo wprawdzie ekspertki je spisały, ale - jak słyszymy - Andrzej Halicki kierujący zespołem poselskim przekazał dokument szefowi klubu Platformy Rafałowi Grupińskiemu. - Miał je skonsultować na poziomie politycznym i to ma sens. Chodziło o to, czy mamy zielone światło - tłumaczy jeden z parlamentarzystów. - Ale potem wydarzyło się mnóstwo nieprzewidzianych historii, temat reprywatyzacji się opóźnił.

Ratusz: mamy swój projekt

Wobec bierności posłów Hanna Gronkiewicz-Waltz zdecydowała się szukać wsparcia u prezydenta RP. Do jego kancelarii w tym miesiącu ma trafić projekt ustawy autorstwa ratusza. Ma to być zmodyfikowany tekst napisany w 2008 r., gdy PO obiecywała ustawę reprywatyzacyjną. Marcin Bajko, dyrektor Biura Nieruchomości: - Na prośbę pani prezydent poprawiłem poprzednią wersję projektu. Co do zasady nic się nie zmienia. Proponujemy zwrot w naturze tam, gdzie to możliwe.

Na rekompensaty będzie mogła też liczyć grupa byłych właścicieli, których rodziny nie zdołały złożyć dekretowych wniosków o przywrócenie praw do nieruchomości. To oznacza ok. 8 tys. dodatkowych roszczeń, ale tu rekompensata ma nie być pełna.

Bajko mówi o dwóch podstawowych źródłach finansowania skutków ustawy: sięgającej kilku miliardów złotych rezerwie Ministerstwa Skarbu oraz miejskim funduszu reprywatyzacyjnym, który trzeba powołać. Miałyby do niego wejść nieruchomości miasta. Zysk w całości przeznaczony byłby na odszkodowania za dekret Bieruta.

- Nie jestem w stanie powiedzieć, jak ostatecznie miałaby wyglądać ustawa reprywatyzacyjna dla Warszawy - mówi Marcin Bajko. - To są nasze propozycje. Najważniejsze, by w końcu zacząć dyskusję o konkretach. Inaczej ucierpią wszyscy warszawiacy, nawet urodzeni 60 lat po dekrecie.

Zobacz także
Komentarze (36)
Zaloguj się
  • buraczak

    Oceniono 1 raz 1

    Ktoś mi wyjaśni jaki sens ma utrzymywanie nierynkowych czynszów w centrum? To jakiś cholerny oksymoron, miejsce biedoty jest na obrzeżach jak było od wieków. Dość odrapanych kamienic i roszczeniowej postawy tych którzy w rzeczywistości znaleźli się tam bezprawnie a teraz mają czelność protestować. stfu...

  • zbycholj23

    Oceniono 2 razy 0

    Najprościej można ogrodzić teren na którym było getto i wszystkich chętnych do podjęcia odszkodowań czy rekompensat zamknąć dopóki nie zapłacą milionów za 67-letnią opiekę nad "ich" terenami i nieruchomościami.

  • josif47

    0

    UWAZAJCIE POSLY !. Zebyscie sie nie przepracowali....

  • kwiecien45

    0

    Szmalcownicy którzy wyciągnęli od ukrywających się Żydów " akt sprzedaży" lub "darowiznę" wprawdzie pomarli ale ich spadkobiercy żyją i mają papiery na "utraconą własność". Warto przyjrzeć się kim są "spadkobiercy". Z jakich czasów pochodzą ich " tytuły własności". Tak jak prawu do pałaców możnych rodów pamiętnych z czasu Targowicy...

  • tekameka

    Oceniono 3 razy 1

    Nasze kamienice, wasze ulice.
    Hajke, kamienica na ciebie oczekuje ...

  • gandan-10

    Oceniono 4 razy 0

    Wlasnosc prywatna jest wielka sprawa,tagze wartoscia,wielu polakow tego nie rozumie,nie ma znaczenia ,wojna czy pokoj.Wiele panstw rozliczy ten kraj,za glupote trzeba placic,tagze weryfikacja Poczdamu,Jalty,to panstwo jest na krawedzi.Wladze komunistyczne popelnily wiele bledow,trzeba to naprawic,mowa o ziemiach zachodnich,Pomorze,Mazury,Slask ITD.jEZELI TEN KRAJ TEGO NIE DOPELNI,SA MOZLIWOSCI PRAWNE.Ktos powie,tam mieszkaja ludzie,oczywiscie,nielegalnie,wladze takie czy inne,odpowiedzialnosc prawna jest jednoznaczna.

  • vinner1

    Oceniono 5 razy -1

    Wszak żydy głoszą nasze kamienice wasze ulice i żydówka bufetowa wciela to w życie,precz z żydami zarazą i nieszczęściem tego świata .

  • misiupisiu2

    Oceniono 2 razy 0

    Zydowin oszust juz nogami przebiera z niecierpliwości.

  • trombozuh

    Oceniono 7 razy 3

    Czyli potomkowie wyzyskiwaczy, oszustów i aferzystów, którzy zamiast zginąć na wojnie przeczekali ją gdzieś w ciepłych krajach, otrzymają wreszcie należną im kasę. Kasę zabierze się z rent i emerytur Polaków, którzy całkowicie zrujnowaną Warszawę odbudowali z popiołów. Rozumiecie już, ludzie, czemu musicie pracować do 67 roku życia?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje