Rośnie liczba kradzieży. Kradną praktycznie wszystko

21.10.2012 17:00
3,8 kg polędwicy wołowej wyniósł praktykant z kuchni Marriotta. Ochroniarz pałacyku przy Miodowej przywłaszczył sobie 14 żyrandoli. Mieszkanka Ursynowa ze sklepu zoologicznego ukradła żółwia lamparciego. Złodzieje biorą wszystko, co da się sprzedać albo samemu użyć
W tym roku liczba kradzieży wzrosła. W Warszawie nieznacznie - o 3 proc. Za to w dziewięciu okolicznych powiatach aż o 15 proc. - To najczęściej popełniane przestępstwo. Pokazuje, jak nam się powodzi - mówi oficer komendy stołecznej. - Stolica wciąż jest zamożna, ale wzrost kradzieży w podwarszawskich powiatach jest dosyć wymowny.

W 2000 r. policja odnotowała ponad 33 tys. kradzieży, w 2008 r. - już tylko 19,5 tys. Rok później, gdy kryzys finansowy rozpoczął się na dobre, ich liczba wzrosła, ale potem znów zaczęła spadać. Aż do teraz. - Są tacy, którzy kradną zawodowo, bo z tego żyją, np. kieszonkowcy, złodzieje samochodów. Ale setki osób kradną z przypadku albo z konieczności. Czasem kradną, żeby mieć co zjeść - mówi policyjny specjalista od tzw. przestępczości przeciwko mieniu. - Sporo ludzi okrada też pracodawców albo klientów.

KTO, czyli strzeż się ochroniarza

W ręce policji wpadają listonosze, kurierzy, ochroniarze, kasjerzy.

25-letni Kamil B., pracownik firmy kurierskiej, ukradł z magazynu 24 butelki wina z limitowanej serii. Jedna kosztowała ponad 150 zł. Policjanci z Izabelina odzyskali 10 butelek. - Resztę wypiłem - oznajmił złodziej.

33-letni Radosław miał pilnować remontowanego pałacyku przy Miodowej. Gdy renowacja dobiegła końca, zarządca nieruchomości zauważył, że zginęło 14 żyrandoli i siedem kinkietów. Radosław S. sprzedał je za bezcen w punkcie skupu złomu. Także ochroniarze okradali ze sprzętu elektronicznego Ministerstwo Edukacji Narodowej.

Niektórzy potrafią zadziwić - jak listonosz ze śródmiejskiej poczty, który przywłaszczył sobie przesyłki: w jednej był szalik, w drugiej kalendarz.

20-letni Michał G. był praktykantem w kuchni hotelu Marriott, skąd próbował wynieść 3,8 kg polędwicy wołowej. Policjantom tłumaczył, że nie ma co jeść.

23-letnia obywatelka Indii pracowała w domu w Konstancinie jako pomoc domowa. Wyniosła ubrania warte prawie 15 tys. zł. Właścicielka zorientowała się, że odzież zniknęła, kiedy zniknęła też jej gosposia.

Pięciu pracowników firmy spożywczej z Grodziska Maz. zorganizowało kradzież ponad 1,5 tony masła wartego 27 tys. zł.

CO, czyli dobre i jedno cygaro

Ukraść można wszystko, co da się sprzedać albo samemu używać. Choćby kosze na śmieci. Z parku w Pruszkowie złodzieje wynieśli ich 13. Musieli się natrudzić, bo nogi koszy były zalane betonem.

Złodziej, który włamał się do sklepu przy Wareckiej, chciał się dostać do kasetki z pieniędzmi. Nie udało mu się, więc zabrał cygaro. Pewnie nawet nie wiedział, że było warte 800 zł.

20-letni Mariusz B. włamał się na Bielanach do samochodu. Chciał ukraść radio, ale mu się nie udało. Za to w bagażniku znalazł wartą ponad 1 tys. zł łyżkę do koparki, więc ją zabrał.

36-letni Robert K. z holu firmy w Wawrze ukradł plakaty.

31-letni Adrian G. w antykwariacie w Al. Jerozolimskich na oczach sprzedawcy chwycił srebrną paterę wartą 2,2 tys. zł i wybiegł. Sprzedał ją na bazarze za 500 zł.

33-letni Jarosław Sz. ze sklepu przy ul. Korotyńskiego ukradł paski wybielające zęby i dwie elektryczne szczoteczki.

28-letni Przemysław C. ze sklepu na Mokotowie ukradł klocki Lego warte 1,5 tys. zł.

56-letnia Hanna D. ze sklepu zoologicznego na Ursynowie ukradła żółwia lamparciego.

Trzech pijanych złodziei próbowało ukraść z parkingu w centrum otwocka 12-metrową drabinę. W sklepie ze sprzętem AGD kamery zarejestrowały złodzieja, który zabrał żelazko. Nie udało się go zatrzymać. Wpadł za to 21-letni Łukasz K., który z podwórka w Zielonce wyniósł dwa kajaki.

18-letni Mateusz G. w sklepie odzieżowym włożył na siebie pięć bluz i próbował wyjść. Dwie 19-latki do torebek wrzuciły krawaty oraz bokserki. Ochronie wyjaśniły: - To miały być prezenty dla naszych chłopaków.

PO CO, czyli drzwi dla teściowej

Największym powodzeniem cieszą się materiały budowlane i rzeczy, które można oddać na złom.

Sławomir S. ukradł sprzed sklepu przyczepkę, na którą właściciel zapakował drzwi. Przyczepkę sprzedał paserowi, drzwi zamontował u teściowej. Mirosław M. ukradł z budowy 1,1 tony cementu. Łup zapakował do daewoo tico. Auto ledwie się toczyło.

Wzięcie mają bramy wjazdowe. Złodzieje zdejmują je z zawiasów i zawożą do punktu skupu. W tym roku zdarzyło się to m.in. we Włochach, Wołominie, Radzyminie, Otwocku, Pruszkowie. Notorycznie giną siatki ogrodzeniowe.

Artur K. w centrum handlowym na Ochocie ukradł zaś syfon spod umywalki wykonany z mosiądzu. Dwa tygodnie wcześniej zabrał stamtąd trzy pojemniki ze stali nierdzewnej i przyłącze do pisuaru. Dwaj złodzieje okradli kościół w Wilanowie z miedzianych parapetów, a mieszkaniec Nieporętu wyniósł z jednego z domów balustradę ze schodów.

Wszystkie te rzeczy trafiają do punktu skupu metali. Ale i one są okradane. Przykład? Dwóch mężczyzn oddało złom w jednym z takich miejsc, po czym, korzystając z nieuwagi właściciela, załadowało do swojego auta zużyte akumulatory.

Na filmie na początku artykułu widać złodzieja włamującego się przez okienko w drzwiach do sklepu na Tamce.

Zobacz także
Komentarze (33)
Zaloguj się
  • szpak.nie

    Oceniono 3 razy -1

    Odbijają sobie to co ukradł im wcześniej rząd.

  • kmrp

    Oceniono 5 razy 5

    Ludzie kradną nie tylko z biedy. Złodziejstwo to także sposób na życie, na dowartościowanie się na zasadzie "nie bądź frajerem, bądź sprytny, ograj frajera, przecież życie to wieczna walka i gra, co będziesz naiwnie zap...dalał za 1000 zł na dłoń". Jakie wysokie by musiały być zasiłki np. dla złodziei złomu, by ci łaskawie przestali kraść? 1000000 miesięcznie? Kto kradł "za biedaka" to i nadal będzie kradł jak już się dorobi. Zawodowy złodziej nie potrafi inaczej żyć, nawet jeśli ptasiego mleka mu już nie brakuje (bo się już dorobił na złodziejstwie, albo dostał od państwa ten wymuszony złodziejstwem wikt i opierunek).

  • hippolitkwas

    Oceniono 3 razy -1

    W życiu trzeba sobie radzić. To nas różni od innych. To nasza zaleta.
    Ale po co komu dwunastu niemieckich nieboszczyków ?

  • 1radika

    Oceniono 3 razy 3

    I tak nie dorównają złodziejom politycznym - co to mają wieczny kryzys w Polsce . Ci to dopiero łupią,co się da i jak się da.

  • arius5

    Oceniono 7 razy 5

    Spoleczenstwo wychowane wedlug etyki chrzescijanskiej.

  • maruda-czepialski

    Oceniono 7 razy 5

    Katolicki kraj.
    Mniej tu się może yebią, ale więcej kradną.

  • 5_pan_tau

    Oceniono 4 razy 4

    jak widzę żółwie greckie w Kakadu, któe najwyraźniej karmione są samymi brokułami, to sam bym je ukradł z takiego miejsca...

  • okeywoj

    Oceniono 5 razy 5

    zapobiegać kradzieżom metali na złom pewnie można ale policja woli wlepiać mandaty za parkowanie itp proste a przy złomie można narazić się tym co za tym stoją.Złom metali kolorowych to opłacalny eksport.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje