Keret zamieszkał na Woli. Nie obeszło się bez skandalu

20.10.2012 18:00
Uroczystość otwarcia najwęższego domu świata w Warszawie

Uroczystość otwarcia najwęższego domu świata w Warszawie (Fot. Stefan Romanik / Agencja Gazeta)

Tłumy przyszły zobaczyć najwęższy dom świata. Ale trzeba było obejść się smakiem - do środka poza oficjelami nie wpuszczono nikogo. Gazety też nie mogą publikować zdjęć wnętrza, bo wyłączność ma "The New York Times". - Miasto dało pieniądze i nic nie można zobaczyć?! - burzyli się zebrani.
- Pani prezydent, pani prezydent, dała pani radę wejść na szpilkach na pięterko? - dopytywał Hannę Gronkiewicz - Waltz starszy pan.

- Weszłam najwyżej, jak tylko można - odparła dumnie pani prezydent tuż po wizycie w Domu Kereta.

W sobotę przyszły prawdziwe tłumy, by zobaczyć najwęższy dom świata (w najszerszej części ma 162 cm), wciśnięty w lukę między kamienicę przy Żelaznej a powojenny blok przy Chłodnej. Byli hipsterzy w czerwonych pantoflach i w spodniach rurkach, ale też okoliczni emeryci. Wszyscy stawili się z nadzieją, że wejdą do środka.

W dom

Pierwszym lokatorem domu zaprojektowanego przez Jakuba Szczęsnego będzie właśnie Etgar Keret, izraelski pisarz polskiego pochodzenia. Mamie pisarza udało się uciec z getta.

- Moja rodzina Korzuchów pochodziła z Warszawy. I to jest mój symboliczny powrót - pisarz opowiadał zgromadzonym. I zadeklarował, że noc z soboty na niedzielę spędzi już w swoim nowym domu. Jest w nim wszystko, co do życia potrzebne: materac, malutkie biureczko z krzesłem, puf, miniaturowa kuchenka, zlewik i kabina prysznicowa z muszlą klozetową w jednym.

- Będzie mu tu dobrze. Bardzo dobra lokalizacja. Dużo sklepów wokół, do metra blisko - zachwalała starsza pani. - Ale ja to w czymś takim nie mogłabym mieszkać. Zresztą w moim wieku po drabince tam nie wejdę - stanowczo stwierdziła.

- Jeden, góra dwa dni. Dłużej nie wytrzymałabym. A jak ktoś ma klaustrofobię, to nawet nie wejdzie do środka - gdybała Zofia Olejnik, która mieszka przy rondzie Kercelak.

Minister kultury Bogdan Zdrojewski, który też przyjechał zobaczyć Dom Kereta, przyznał dziennikarzom, że i on jest przyzwyczajony do "dużych gabinetów". - Ale jako miejsce twórcze dla tych, którzy chcieliby napisać książkę albo jakiś reportaż, dom jest bardzo ciekawy - zaznaczył.

Czekając na Amerykę

Taki też jest zamysł. Etgar Keret nie będzie jedynym lokatorem. W tym domu w latach 2013-2016 mają zamieszkać twórcy z całego świata, z różnych dziedzin sztuki. Podczas swoich studyjnych wizyt będą tworzyć o Warszawie i dla warszawiaków.

Miejsce, w którym domek powstał, również nie jest przypadkowe: zaledwie kilkadziesiąt metrów dalej podczas okupacji znajdowała się kładka nad ulicą Chłodną, która łączyła małe i duże getto.

- Tu przed wojną był kwartał żydowski. Keret wraca do swoich korzeni. I chce tu pracować! To bardzo ciekawy pomysł - zachwalali Hanna i Jerzy Szulczewscy z Powiśla.

Po oficjalnych przemowach wszyscy żwawo ruszyli odwiedzić pisarza. Ale okazało się, że do środka mogą wejść tylko oficjele i media. Dziennikarze szybko się też rozczarowali, bo przed wejściem pracownicy agencji Kostrzewa PR podtykali im do podpisania oświadczenia: wnętrz nie można pokazać w Polsce do środy. Wyłączność na to ma "The New York Times".

- To po co mamy tam wchodzić? Pozwiedzać? - dziwili się.

Warszawiacy, którzy odeszli z kwitkiem, też nie kryli rozczarowania. - Miasto dało największe pieniądze na ten projekt, bo aż 150 tys. Nie rozumiem, dlaczego nie możemy zobaczyć, jak wygląda w środku. Dlaczego mamy czekać, aż zdjęcia opublikuje jakaś amerykańska gazeta? - głośno skarżył się młody chłopak.

A kiedy ktoś z dziennikarzy albo z oficjeli wychodził z Domu Kereta, tłumek szybko okrążał taką osobę. Było multum pytań: - Czy łóżko jest jednoosobowe? Czy można spuścić wodę w toalecie? A jakie jest ogrzewanie?

- Jak zainteresowanie już opadanie, to będzie to dobre miejsce do pracy twórczej. Wokół jest cisza, spokój - oceniła Henryka Pawłowska z Chłodnej.

PR-owcy zapewniali, że można zapisać się na wizytę w przyszłości pod adresem: domkereta@gmail.com.



Zobacz także
Komentarze (173)
Zaloguj się
  • adamowski1

    Oceniono 202 razy 146

    Nie bardzo kumam o co tyle hałasu?,gdyby tak poszperać po mieście to znajdziemy setki rodzin mieszkających w o wiele gorszych warunkach,może mieszkania mają szersze,ale bez kibla czy kabiny,no i na metr kwadratowy powierzchni jest o wiele więcej lokatorów.
    Ale czymś trzeba zaimponować.

  • simchat

    Oceniono 165 razy 93

    HGW nie weszła, bo się nie zmieściła :D

  • ciotka_ltd

    Oceniono 179 razy 93

    Malo, ze biedna matka Kereta po ucieczce z getta musiala sie ukrywac w jakims piecu czy szafie, to teraz jeszcze i syna w podobnym kominie zamkneli. Toz to, cholera, nieludzkie!
    Bujajcie sie ze swa goscinnoscia, Polacy.;)

  • vomitorium1

    Oceniono 97 razy 71

    to jedno
    z tych
    3 milionów
    mieszkań
    (m0)

  • hind2424

    Oceniono 96 razy 54

    Miasto dołozyło się a CZD ma poważne kłopoty finansowe. Cóż dziwny kraj , skorumpowany , zabiedzony ale to jednak moja ojczyzna.

  • wieniec-w-butach

    Oceniono 55 razy 47

    "Miasto dało pieniądze i nic nie można zobaczyć?! - burzyli się zebrani. "...

    Miasto dalo pieniadze ,a kasuja Amerykanie -
    Interes zycia dla Warszawy.

  • borat1979

    Oceniono 50 razy 42

    Wszyscy się podniecają bo jakiś oszołom wstawił łóżko i kibel w szparę pomiędzy blokami.

  • vomitorium1

    Oceniono 40 razy 30

    uważajcie (!)
    (od ”na stojaka”
    dostaje się
    żylaków)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX