Psycholog: Moi pacjenci? 8-letnie dzieci uzależnione od porno. Od twardej pornografii

11.10.2012 11:00
SEKS NASZ POWSZEDNI. Rodzice nie spodziewają się, że ich dzieci mogą oglądać treści pornograficzne. I najgorsza jest ich reakcja: krzyk, groźby, zakazy. Są w szoku, że ich dziecko jest zdolne do "czegoś takiego" - o uzależnieniu dzieci od pornografii rozmawiamy z psycholog Anetą Zielińską, polską specjalistką, do której mali pacjenci na konsultacje przylatują z Niemiec, Francji, Belgii.
Przedstawiamy kolejny wywiad z cyklu "Seks nasz powszedni", w którym przyglądamy się mniej oczywistym aspektom seksualności Polaków oraz temu, jak rozwój nowych mediów wpływa na zmiany w tym obszarze. W poprzednim odcinku rozmawialiśmy z 21-letnim Kamilem, który był zatrudniony w firmie naciągającej ludzi na SMS-y. Jego praca polegała na podszywaniu się pod kobiety i mężczyzn, którzy nie istnieli i esemesowaniu z nieświadomymi tego klientami.

Dzisiaj przedstawiamy rozmowę z psycholog, która opowiada o uzależnieniu dzieci od pornografii oraz tego skutkach.

Milena Bryła: Byłam zaskoczona, gdy dowiedziałam się, że jako psycholog dziecięcy zajmuje się Pani dziećmi uzależnionymi od pornografii. Nawet nie młodzieżą, ale dziećmi. Dzieci i uzależnienie od porno...Nie bardzo mieści mi się to w głowie. W jakim wieku są Pani pacjenci?

Aneta Zielińska*: - Najmłodsi mają osiem lat. Większość - dziesięć, jedenaście...

Ośmiolatkowie uzależnieni od porno!

- Tak. W dodatku zazwyczaj są to dzieci, które oglądają już tzw. twardą pornografię, a więc wcześniej musiały jeszcze oglądać lżejsze treści. Oglądanie pornografii przez dzieci może poczynić szkody w ich psychice: może nastąpić wzrost poziomu niepokoju, nadpobudliwość, wystąpienie objawów nerwicowych, a później także depresyjnych. Na poziomie somatycznym mogą natomiast występować problemy ze snem, bóle głowy, apatia, nudności - a to są już objawy nasycenia pornografią.

Przecież ośmiolatki to małe dzieci, nie mają życia erotycznego, rozwiniętej seksualności. Co więc przeżywają podczas oglądania porno?

- Dziecko doświadcza seksualnej przyjemności stymulowanej przez pornograficzne obrazy. Mam pacjentów w wieku dziewięciu, dziesięciu lat, którzy oceniają, że pornografia jest dla nich po prostu odprężająca. Te dzieci nie oglądają pornografii od tygodnia czy dwóch, ale na przykład od roku. I to już zaczęło być dla nich takie jak dla dorosłych - przyjemne, odprężające.

Z czasem, moi pacjenci zaczynali poszukiwać coraz bardziej specyficznej pornografii. Miałam na przykład 10-letnią pacjentkę, która wybierała tylko filmiki przedstawiające seks z nauczycielem. Takie, w których były jakieś elementy szkolne.

Jak zaczyna się takie uzależnienie?

- Zaczyna się zazwyczaj od tego, że dziecko wyszukuje w internecie informacji potrzebnych na przykład do szkoły, i przypadkiem natrafia na treści dla dorosłych: zdjęcia czy filmiki erotyczne. Ogląda je i mimo wszystko zaczyna się interesować, co to jest, skąd to jest, zaczyna klikać... Wchodzi na strony pornograficzne, widzi, że to wciągające, przyjemne, że to stymulacja, a tak naprawdę to początek uzależnienia.

Mechanizm adaptacji, czyli przyzwyczajania się, sprawia, że dziecko szuka okazji, żeby tylko włączyć komputer, żeby tylko się zalogować, żeby coś pooglądać. Zobaczy jeden, dwa filmy pornograficzne, nasyci się. Ale później już mu to nie wystarcza, bo te same obrazy oglądane wielokrotnie przestają oddziaływać erotycznie. Potrzebne są nowe bodźce, dziecko chce więcej, więcej i więcej. Zaczyna się szukanie czegoś mocniejszego, innego, nietypowego. Oglądanie pornografii przez dzieci jest bardziej uzależniające niż alkohol i narkotyki.

Czy oglądanie pornografii w tak wczesnym wieku może mieć jakiś negatywny wpływ na późniejsze życie dziecka, jego relacje z rówieśnikami?

- Uzależnienie od pornografii wpływa na sferę emocji pokazując seks w nierealistyczny sposób, nie odnosząc się do bliskości i miłości. A to powoduje różne trudności w dalszym życiu seksualnym, zmienia wyobrażenie o seksie. Może powodować bardzo nierealistyczne podejście do życia seksualnego i różne dewiacje.

Dzieci mogą np. zacząć zachowywać się w stosunku do siebie w sposób bardzo prowokacyjny i seksualny. W przyszłości może to wywołać także zaburzenie orientacji seksualnej. Ale największy wpływ oglądanie porno ma na sferę psychiczną, sferę emocji, odnoszenia się do kobiecości i męskości. Seksualność dzieci powinna rozwijać się w powoli i we właściwy sposób. Pornografia przedstawia dzieciom seksualność w ekstremalnej formie, kładzie nacisk na powielanie zachowań, które obserwują.

Często się słyszy, że jakieś dziecko wrzuciło do sieci własne nagie zdjęcia czy nawet filmiki porno. Zdarzają się także gwałty, które dzieci czy nastolatki popełniają na swoich rówieśnikach. Czy może mieć to związek z oglądaniem pornografii?

- Nie każde dziecko, które ogląda pornografię, będzie później gwałcicielem. Ale takie prawdopodobieństwo - mimo wszystko - zwiększa się. Dziecko masowo ogląda treści pornograficzne, wcześniej i więcej o nich myśli, szybciej wprowadza w czyn. Takie treści mogą sprawić, że dziecko wcześniej podejmie inicjację seksualną, bo podniecenie i pobudzenie jest większe i informacji jest więcej.

Pornografia ma rzeczywiście duży wpływ na wrzucanie do internetu swoich filmików erotycznych czy pornograficznych. Żadna nastolatka, która nie wie, czym jest erotyka, czym jest seks, czym jest jej ciało i jak ono oddziałuje na innych mężczyzn, nie posunie się do tego, żeby coś nagrać i wrzucić to do sieci. Szczególnie, jeśli to było nagrywane w aspekcie erotyczno-seksualnym.

Dzieci oglądające pornografię częściej umieszczają w sieci swoje filmy porno, częściej wpadają w prostytucję i częściej wchodzą w świat znajomości internetowych i pedofilii. Oglądanie pornografii daje poczucie kompetencji, dziecko myśli, że może już coś takiego robić. Może np. zacząć sprzedawać swoje ciało w internecie na różnych portalach z kamerkami.

Przekłada się to na stosunek do rówieśników?

- U dzieci ośmio- czy dziesięcioletnich nie, co najwyżej w ramach zabawy. U starszych dzieci rzeczywiście może się zdarzyć, że mogą próbować seksualnych działań.

Czy rodzice są w ogóle świadomi tych zagrożeń?

- Rodzice często nie chcą przyznać, że oglądanie pornografii może być problemem. W dodatku boją się rozmawiać z dziećmi. Wolą przymknąć oko, kiedy przemknie im jakaś strona, którą dziecko oglądało, a nie powinno, niż o nią zapytać. Jeżeli rodzice mają dobry kontakt z dziećmi, mogliby usłyszeć, że to jest strona, którą dziecko celowo otworzyło, a tego boją się najbardziej - bo co zrobić, kiedy dziecko przyzna, że ogląda pornografię? Rodzice wolą myśleć, że to był przypadek i jednocześnie nie dbają, by dziecko przed podobnymi treściami zabezpieczyć. Myślę, iż rodzice wypierają to, że ich dzieci mogą oglądać pornografię.

A kiedy już rodzice zorientują się, że dziecko ma problem z pornografią? Jaka jest ich reakcja?

- Najczęściej reagują krzykiem, zakazami i karami, zabierają komputer. Wprowadzają dziecko w poczucie winy, że to jest coś okropnego, coś złego, że "nigdy by się tego po nim nie spodziewali"... To bardzo złe mechanizmy, które wywołują u dzieci blokadę przed rozmową z rodzicami. A fakt, że rodzice zamykają sobie możliwość rozmowy, to coś - po prostu - niesamowicie złego. Z dziećmi trzeba rozmawiać, a nie obarczać je winą.

W takim typowym schemacie dzieci tracą zaufanie do rodziców i już się przed nimi nie otworzą. A pornografię i tak dalej oglądają. Rozmawiają o niej z rówieśnikami i odwiedzają ich, bo np. u kolegi rodzice jeszcze nie zablokowali dostępu. Ewentualnie mogą sobie kupować filmy na płytach DVD i oglądać. Czyli: kary są niewskazane, a krzyki nie rozwiążą problemu. Wprowadzanie dziecka w poczucie winy przyczyni się do kolejnych trudności psychicznych wynikających z faktu oglądania pornografii.

Jak więc powinni zareagować rodzice?

- Najlepszym rozwiązaniem jest rozmowa. O tym, co się dzieje w życiu seksualnym dziecka, o tym, w jakiej jest fazie rozwoju... Jest też coś, co ja zawsze polecam: bardzo fajna literatura wprowadzająca treści, które są dla dziecka interesujące. Dzięki takim działaniom można powoli wyeliminować treści pornograficzne z życia dziecka.

Z porno jest tak jak z każdym uzależnieniem - nie możemy od razu czegoś zabrać, powiedzieć: "to koniec, to okropne, nie możesz tego oglądać". Musimy działać spokojnie. Pornografię zamykamy, ale nie całkowicie. Zostawiamy w książkach, ewentualnie w gazetach - nie pornograficznych, ale o delikatnym rysie erotyki. Miałam pacjenta, któremu pomógł erotyczny kalendarz na ścianie - co miesiąc sobie wyrywał kartkę i miał nowy obraz. I to mu wystarczało. Równolegle była oczywiście prowadzona terapia oraz zapoznanie z literaturą. Trzeba podkreślić, że w przypadku dzieci uzależnionych nie można zamykać rozmowy i tu jest bardzo przydatny psycholog dziecięcy oraz psychoterapia.

A prewencja? Można jakoś przeciwdziałać takiemu uzależnieniu?

- Rodzice powinni przede wszystkim edukować, rozmawiać na ten temat, nie ukrywać życia seksualnego przed dziećmi. Bardzo często dzieci oglądają filmy, które nie są dostosowane do ich wieku i na ekranie coś się dzieje, a rodzice udają, że nic tam nie ma.

Rodzice nie rozmawiają z dziećmi. A pierwsze rozmowy na temat seksualności powinno się przeprowadzić, gdy dziecko ma 6-7 lat. Wcześniej, z młodszymi dziećmi, trzeba rozmawiać o kobiecości, męskości, różnicach między dziewczynką a chłopcem, bo dzieci coraz częściej mają problem z identyfikacja płciową.

Jak się pracuje z tak młodymi dziećmi?

- Na początku dzieci są bardzo zamknięte w sobie i nie chcą rozmawiać. Pierwszym krokiem, jaki robię podczas terapii, jest danie pacjentowi poczucia bezpieczeństwa - że naprawdę możemy porozmawiać, że możemy robić to naprawdę bezpośrednio. Dziecko może wyrazić to wszystko, co chciałoby powiedzieć rodzicom, ale nie może, bo się wstydzi, bo rodzice już tę możliwość zablokowali.

Zapewniam bezpieczeństwo i podkreślam dyskrecję, że o tym nie mówimy rodzicom, nikomu ze szkoły, żadnym rówieśnikom - że to jest między tobą a mną. W kolejnym etapie zajmujemy się wygaszaniem pornografii. Możemy stworzyć kontrakt, że dziecko nie ogląda już porno, tylko czymś to zastępuje. Ustalamy z moim małym pacjentem, że to może być kalendarz na ścianie, jakaś konkretna gazeta raz w tygodniu po wcześniejszej konsultacji ze mną i po tym, jak zapoznam się z jej treścią.

Udane zejście z poziomu silnej pornografii na erotykę to bardzo duży krok. Potem staramy się, żeby erotyka została wyeliminowana całkowicie, żeby został np. tylko ten kalendarz na ścianie, i powoli, powolutku, schodzimy do zera, do wyeliminowania chęci włączenia komputera i oglądania porno.

Równocześnie musimy wprowadzić coś nowego, co rozluźnia i daje relaks, nową dyscyplinę sportu, nowe zajęcie. Nie preferuję wprowadzania gier komputerowych, bo to może prowadzić do kolejnego uzależnienia. Ale szukamy takiego zajęcia dla dziecka, aby - wtedy, kiedy pojawi się myśl: obejrzę sobie pornografię - umieć ją zablokować i pójść w zupełnie inną stronę, zająć się czymś innym.

Czy problem uzależnienia dzieci od pornografii rośnie?

- Pracuję z dziećmi psychoterapeutycznie od pięciu lat. Problemem pornografii zajmowałam się od początku, ale kiedyś było tego mniej. Z racji rozwijającego się społeczeństwa mam coraz więcej takich przypadków. Skala zjawiska wzrasta.

Da się jakoś oszacować tę skalę?

- Z niedawnych badań wynika, że jedna trzecia brytyjskich dzieci przyznaje się do przeglądania stron pornograficznych, w tym takich z brutalną pornografią.

Problem rośnie, bo dzieci coraz łatwiej mogą sobie przekazywać pornografię, np. z telefonu na telefon. Mają takie filmy na prywatnych komputerach, a rodzice coraz rzadziej myślą o tym, aby komputer dziecka skontrolować. Za mało rozmawiają z dziećmi o życiu seksualnym, a jeżeli nie zaczną zaspokajać ciekawości dzieci rozmową czy literaturą, ich pociechy będą szukać wiedzy w pornografii.

Oczywiście literatura nie wyeliminuje zainteresowania pornografią, ale może sprawić, że dzieci nie będą jej szukać w wieku 8, 9 czy 10 lat tylko w wieku 14-15. Wiek ma w tym przypadku duże znaczenie. W dodatku rodzice nie spodziewają się, że ich dzieci mogą oglądać treści pornograficzne. Miałam tatę, który trzymał gazety erotyczne w domu na stoliku nocnym, ale nie myślał o tym, że jego 8-letni syn regularnie je przegląda.

Pracuje Pani także w Londynie. Czy dostrzega Pani różnice w skali problemu uzależnienia dzieci od pornografii?

- Problem oglądania przez dzieci pornografii jest wszędzie taki sam, inna jest tylko skala rozpowszechnienia rozmów na ten temat. Polska nadal bagatelizuje sprawę, mamy mało kampanii społecznych, programów informacyjnych. Wielka Brytania postrzega ten problem już jako poważne zagrożenie.

Na przełomie lat 2011/2012 zauważono gwałtowny wzrost telefonów do brytyjskiej infolinii ChildLine zajmującej się pornografią wśród dzieci. Do ekspertów dzwonią m.in. młode dziewczęta skarżąc się, że są przez swoich chłopców zmuszane do naśladowania zachowań z pornograficznych filmów. O pomoc prosi też coraz więcej chłopców, którzy uzależniają się od takich treści. A skala? Wystarczy sobie uświadomić, jak niewiele dzieci jest na tyle odważnych, żeby zadzwonić na infolinię i opowiedzieć o swoich problemach. Tymczasem w internecie jest około 4 milionów stron pornograficznych. Nic więc dziwnego, że rośnie grupa dzieci i młodzieży, która właśnie tam szuka wiedzy o seksie i związkach. Niestety, wiedza ta jest skrzywiona i bardzo szkodliwa.

W Polsce dzieci włączają komputer i szukają pornografii w sieci dla własnych potrzeb, ale w ukryciu. W Wielkiej Brytanii pornografia jest już na ich telefonach i ipadach, dzieci przesyłają ją między sobą, jako coś normalnego i akceptowanego przez grupę rówieśniczą.

Czy podejście do leczenia dzieci w tych dwóch krajach również wygląda inaczej?

- W Wielkiej Brytanii rodzice są zdecydowanie bardziej świadomi problemu, z którym przychodzą. Przychodzą po prostu wcześniej. Wielka Brytania ma inne podejście do edukacji seksualnej. Są kampanie społeczne promujące zdrowie seksualne u dzieci i młodzieży. Polegają na tak prostych czynnościach jak rozdawanie ulotek, rozlepianie plakatów, tworzenie infolinii, portali poświęconych tej tematyce, organizowanie spotkań z ekspertami, ale także na tworzeniu grup psycholodzy plus młodzież w szkole.

Młodzież uczęszcza na odpowiednie bloki tematyczne na ogólnodostępnych zajęciach realizowanych przez różne stowarzyszenia i fundacje. Można mieć m.in.: dwa miesiące zajęć o negatywnych skutkach pornografii, dwa miesiące o antykoncepcji, dwa o chorobach wenerycznych, HIV i AIDS, wreszcie dwa miesiące dotyczące zdrowia, dbania o higienę. Zajęcia częściowo są podzielone według płci, ale są też bloki, na które dziewczynki i chłopcy chodzą razem. Głównie są to zajęcia pozalekcyjne.

Ma Pani wielu pacjentów?

- Jako psycholog dziecięcy, psychoterapeuta poznawczo-behawioralny dzieci i młodzieży mam dużo małych pacjentów, najwięcej w przedziale wiekowym od 2 do 10 lat. Konsultacje psychologiczne prowadzę do 18. roku życia pacjenta.

Mam wieloletnie doświadczenie w pracy z pacjentami z całego kraju oraz zagranicy, mali pacjenci przylatują do mnie na wizyty do Warszawy lub Londynu z Paryża, Frankfurtu, Brukseli czy Dublina. W pracy zawodowej współpracuję także z korpusem dyplomatycznym. Stale podnoszę kwalifikacje w obszarze psychologii, psychiatrii dziecięcej i robię to głównie w ośrodkach zagranicznych.

Lubi pani swoją pracę?

- Uwielbiam! Wręcz ją kocham. Praca z dziećmi to spełnienie moich marzeń. Zawsze chciałam pomagać dzieciom, sprawia mi to ogromną satysfakcję.

*mgr Aneta Zielińska, psychoterapeuta poznawczo-behawioralny dzieci i młodzieży, psycholog dziecięcy z wieloletnim doświadczeniem zdobywanym w kraju i za granicą. Od wielu lat współpracuje z korpusem dyplomatycznym oraz osobami ze świata biznesu. Jest cenionym ekspertem w dziedzinie psychologii dziecięcej i psychiatrii dziecięcej. Współpracuje z rekomendowanymi klinikami psychologicznymi w Londynie i Warszawie, m.in. z Medikliniką.



Zobacz także
Komentarze (221)
Zaloguj się
  • helpline.org.pl

    Oceniono 212 razy 106

    Pomoc i wsparcie można uzyskać dzwoniąc pod bezpłatny numer telefonu 800 100 100. Zachęcamy do kontaktu dzieci, młodzież, ich rodziców i profesjonalistów pracujących z dziećmi i młodzieżą. Projekt Helpline.org.pl prowadzony przez Fundację Dzieci Niczyje oferuje pomoc dzieciom i młodzieży dotkniętym problemem nadmiernego korzystania z komputera, internetu oraz pornografii. Zachęcamy zainteresowanych do odwiedzenia naszej strony www.helpline.org.pl

  • unknown80

    Oceniono 1 raz 1

    O seksualności nawet bardzo małych dzieci mówiono od początku lat 90-ych dość otwarcie, a potem wypłynął temat pedofilii (zresztą u seksuologa dziecięcego) i nagle wszystko umilkło. Teraz znów udajemy, że dziecko nie wie co ma w majtkach, a dowie się dopiero jak pójdzie na studia albo lepiej - jak się ożeni/wyjdzie za mąż. To ogromny błąd.

    Ale trudno oprzeć się wrażeniu, że nasz obecny styl życia, tzw. "zachodnia zgnilizna", przed którą usilnie próbowano nas bronić w czasach PRL (jedyny pozytyw) ma dużo wspólnego z takimi problemami. Pani doktor sama tego dowiodła porównując dane nasze z Wielką Brytanią - tam jest jeszcze większy dostęp do wszystkiego, jest też edukacja seksualna, a jednocześnie więcej przypadków dzieci uzależnionych od porno. Wnioski nasuwają się same. Teraz trudno będzie to wszystko odkręcić, nie uczynimy z naszych dzieci na nowo niewiniątek i bynajmniej nie śni mi się powrót do przypalania rąk żelazkiem za "dotykanie się", brr... Ale coś na pewno musimy zrobić. Przede wszystkim - edukacja seksualna, mądra, szczera, ale nakierowująca na właściwe tory. Nie bójmy się uczyć dzieci, że seks powinien równać się miłość, najlepiej dojrzała. Oszukiwać je, że tak pięknie jest zawsze oczywiście nie wolno, ale wystarczy mówić prawdę po całości, że seks bez miłości często kończy się rozczarowaniem, chorobami, niechcianą ciążą, uzależnieniem, problemami emocjonalnymi.
    Równocześnie wycofajmy z przestrzeni publicznej jak najwięcej erotycznych podtekstów, nie nadawajmy też w godzinach przedwieczornych niby niewinnych pogadanek o tym, jak to fajnie się bzykać z nieznajomym na dyskotece i programów, w których pokazywane są osoby prowadzące rozwiązły tryb życia, sugerujących, że orientację seksualną można sobie wybrać, że łatwo jest zarobić na sponsoringu itd. Dzieci to oglądają, a rodzice nawet o tym nie wiedzą. My rozumiemy kontekst - dzieci mają ciekawostkę i gotową receptę. Jaką mogą odnieść z tego korzyść? A przecież to można nadać po 20. Osobiście bym się ucieszyła, bo wartość artystyczno-merytoryczna takich programów jest powalająca :).

    I wreszcie najważniejsze - wprowadźmy zakaz rozpowszechniania ogólnodostępnej pornografii. Co złego się stanie, jeśli to zrobimy? Nie przychodzi mi do głowy ani jeden argument. Przecież można sobie kupić albo wypożyczyć film za okazaniem dowodu osobistego, wykupić płatny kanał w tv lub dostęp do strony internetowej, względnie - żeby sprawę jeszcze bardziej zohydzić - zapisać się w jakimś stosownym urzędzie, że chce się z tego korzystać, jednocześnie podpisując klauzulę, że nie będzie się udostępniać osobom nieletnim :). Nie bardzo sobie to wyobrażam od strony technicznej, ale tą ścieżką podąża GB i nie widzę w tym nic niestosownego ani zacofanego. Nawarzyliśmy piwa, to teraz musimy je wypić, żeby dzieciaki się dalej nie truły.

  • Eliza Kokoszycka

    0

    Pytanie do Pani Zielinskiej. Droga Pani, z artykulu wynika, ze jest Pani terapeutka w Wielkiej Brytanii. Rozumiem, ze Pani tam wlasnie zakonczyla wieloletnie szkolenie terapeutyczne? Uzyskanie uprawnien teraputycznych w Wielkiej Brytanii to droga przez meke i jesli sie tam nie studiowalo jest to wlasciwie niemozliwe. Zakladajac, ze nie ma Pani wymaganych BRYTYJSKICH dyplomow i kwalifikacji to jak to mozliwe, ze ma Pani brytyjskich pacjentow? Sama pracuje jako psycholg w Niemczech i tutaj byloby to trudne ale nie niemozliwe. (Pacjentow mozna by wtedy przyjmowac ale kasa chorych nie pokrywalaby kosztow terapii, co jest tutaj regula) Nawet jesli w GB pacjenci sami pokrywaja koszty terapii, to ogromne wymagania i szereg kwalifikacji to wykonywania tam zawodu sa koniecznoscia. W jakim jezyku rozmawia Pani z pacjentami? Niemieckie dzieci nie mowia po angielsku (chyba ze wychowawywane sa dwujezycznie). Takich dzieci z angielskim rodzicem jest ...malo. Zadaje tyle szczegolowych pytan, poniewaz kieruje mna zawodowa ciekawosc.Zanim wyemigrowalam do Niemiec,rozwazalam tez wykonywanie zawodu w Wielkiej Brytanii. Bede bardzo wdzieczna za odpowiedz. Serdecznie pozdrawiam Eliza Kokoszycka

  • slawekas

    Oceniono 1 raz 1

    Jak to? Dotychczas słyszałem w mainstreamowych mediach, że porno jest ok, że w niczym nie szkodzi... Coś mnie ominęło?

  • a_weasley

    Oceniono 2 razy 2

    [Zapewniam bezpieczeństwo i podkreślam dyskrecję, że o tym nie mówimy rodzicom, [...] Ustalamy z moim małym pacjentem, że to może być kalendarz na ścianie,]

    Znaczy co? Rodzice dziesięciolatka nie wiedzą, co u dzieciaka w pokoju na ścianie wisi?
    Chyba jestem niedzisiejszy.

  • dr_bloger

    Oceniono 3 razy 1

    Internet nie jest zabawką dla dzieci. Podobnie jak samochód. Ludzie zostawiają dziecko przy pececie, niech sobie robi co chce. Równie dobrze mogli mu dać kluczyki od auta.

  • fijolkowski

    0

    i widac, co nam kosciol daje

    slawno.naszemiasto.pl/artykul/galeria/1590315,powiat-slawienski-ocen-wladze-polmetek-kadencji-zaglosuj-jan-szlufik-wojt-gminy-malechowo-nie,galeria,3721399,id,t,tm,zid.html?ocena=1&klucz=6e6f82d6940b7d7fa0a7b41427304347

  • psysue

    Oceniono 4 razy 4

    Zastanawia mnie w tej rozmowie całkowity brak skupienia na życiu psychicznym tych dzieci. Na ich relacji z rodzicami, znaczeniu tego, że rodzice nie mają pojęcia, ze ich dziecko siedzi godzinami w internecie, niezależnie od tego co ogląda. Razi mnie pewna "mechaniczność" tego podejścia, powiesimy dziecku kalendarz i niech sobie od czasu do czasu popatrzy, tak jakby tylko ilość, a nie jakość była ważna. A po co mu to w ogóle jest potrzebne? dlaczego po to sięga? myślę, ze nie każde dziecko siedzące w internecie uzależni się od takich treści i nie tylko o ciekawość seksualną i brak edukacji seksualnej tutaj chodzi. Może ma depresję, bo jest opuszczone przez rodziców i to mu daje dawkę adrenaliny? może widziało albo słyszało współżyjących rodziców i nie może sobie z tym poradzić? O tym w ogóle nie ma mowy, liczy się tylko, żeby objaw się zmniejszył i już mamy "sukces terapeutyczny".

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje