Weszli do pubu, pocięli ludzi nożem. Skini oskarżeni o jatkę-tournee

10.10.2012
Sąd

Sąd (Fot. Marcin Onufryjuk / Agencja Gazeta)

Pięciu białostoczan wkrótce stanie przed sądem za napaść na klientów pubu w centrum miasta. Jeden z nich, 20-latek, ranił kilka osób nożem. Za co? Jego zdaniem obrażali kulturę skinheads, musiał ich "odstraszyć".
W święta wielkanocne dochodziło w Białymstoku do scen mrożących krew w żyłach. W dyskotece na ul. Lipowej został pobity 24-letni Krzysztof; zmarł w szpitalu. Później, tej samej nocy, policja była wzywana na ul. Suraską. Z naszych informacji wynikało, że po centrum wałęsała się grupa skinów. Około godz. 2.30 zaczęli dym pod restauracją na ul. Suraskiej, potem zaatakowali kogoś pod klubem przy alei Bluesa. "Zrobili sobie jatkę-tournee po lokalach" - komentowali świadkowie. Na koniec wparowali do pubu przy ul. Suraskiej. Od progu krzyczeli: "pedały!", grozili że "zrobią porządek z lewactwem".

Zostawili krwawiącego

Śledztwo w tej sprawie prowadziła Prokuratura Rejonowa Białystok-Południe. Pod koniec września skierowała do Sądu Rejonowego w Białymstoku akt oskarżenia przeciwko pięciu skinom. O pobicie oskarżeni zostali: 22-letni Paweł Z., pracujący jako magazynier; 20-letni Wojciech W., uczeń Zespołu Szkół Technicznych; 18-letni Piotr P., uczeń Zespołu Szkół Zawodowych nr 6; 20-letni Julian J., uczeń XIV LO oraz 20-letni Michał D. - ten ostatni ma poważniejszy zarzut, o udział w pobiciu z użyciem niebezpiecznego narzędzia i uszkodzenie ciała, za co grozi mu surowsza kara.

Zdaniem śledczych 9 kwietnia 2012 r. cała piątka balowała razem w klubie na alei Bluesa. Wyszli przed zamknięciem, parę minut po 4 nad ranem. Stali przy barierce paląc papierosy, zobaczyli wychodzącego z tej samej knajpy chłopaka, zaczepili, zaczęli dyskutować. Michał D. wyjął nóż, zademonstrował: wcale niemały, z 20-centymetrowym ostrzem. Awantura i szarpanina zakończyły się dwukrotnym ugodzeniem tym nożem poszkodowanego w uda. Pięciu bandytów jak gdyby nigdy nic poszło sobie dalej, zostawiając krwawiącego chłopaka na murku. Ktoś obcy, przypadkowy, wezwał karetkę.

Obronili się przed atakiem nożownika

Skini poszli dalej do pubu na ul. Suraskiej. Wparowali tam o godz. 4.25, zaczęli wyzywać klientów. Gdy podszedł do nich właściciel, próbując uspokoić, całą agresję skupili na nim i osobach z jego otoczenia: barmanach i koledze z dziewczyną, którzy siedzieli przy barze. Zaczęli się z nimi szarpać, zadając na oślep ciosy. Jedna dziewczyna została uderzona kopnięciem w twarz, połamano jej nos. Michał D. znowu wyciągnął nóż, pozostali asekurowali go, szarpiąc, kopiąc, zadając ciosy pięściami. Prokuratura nie ma wątpliwości, że wszyscy skini wiedzieli, że ich kompan ma nóż, ba, widzieli również, jak go używa. Kolega właściciela pubu został ugodzony nożem w prawe udo, ale udało mu się schwycić ostrze, wyrwać napastnikowi niebezpieczne narzędzie i odrzucić pod bar. Niestety, wcześniej jego dziewczyna otrzymała trzy rany cięte w nogę. Obsłudze i klientom pubu udało się w końcu wypchnąć agresorów na zewnątrz.

Bo obrazili kulturę skinheads

W bezpośrednim pościgu policja i straż miejska zatrzymała Pawła Z., Piotra P. i Wojciecha W. Dopiero trzy dni później w toku działań operacyjnych ujęto dwóch pozostałych. Zapisy monitoringu wykluczają wszelkie wątpliwości: to skini byli agresywni, najpierw atakując słownie, a potem fizycznie. Mimo tego początkowo nie przyznawali się. Owszem, była jakaś szarpanina w pubie, ale nikt nie używał noża, tylko próbowali rozdzielić przepychające się osoby, a zresztą nie bardzo pamiętają - przewija się w zeznaniach. W końcu trzy osoby zdecydowały się dogadać z prokuraturą i złożyć wniosek o dobrowolne poddanie się karze. Paweł Z. prosi o rok więzienia w zawieszeniu na 4 lata, Wojciech W. - pół roku na 3 lata, a Julian J. - półtora roku na 5 lat. Oprócz tego wszyscy mieliby dozór kuratora, kary grzywny i obowiązek naprawienia szkody wobec pobitej dziewczyny.

Nożownik Michał D. początkowo nie przyznał się, ale potem zmienił zdanie. W uzasadnieniu aktu oskarżenia są zanotowane jego wyjaśnienia, że "do zdarzenia doszło w związku z obraźliwymi słowami kierowanymi pod adresem jego i jego kolegów, obrażającymi kulturę skinheads przez osoby obecne w lokalu". W związku z tym wyjął nóż, aby odstraszyć osoby, które zamierzały ich zaatakować. Nóż odrzucił sam, ze strachu. Przyznał się też, że kilka godzin wcześniej pociął chłopaka pod klubem i odmówił w tej sprawie wyjaśnień. Wszyscy zatrzymani za udział w pobiciu do lipca siedzieli w areszcie tymczasowym. Nadal przebywa w nim nożownik. Był wcześniej karany, zresztą Julian J. - również.

Bracia P. w komplecie

Jeśli chodzi o pozostałych uczestników najazdu, to wprawdzie nie byli karani, ale część jest dobrze znana służbom, także z trybun Jagiellonii. 18-latek Piotr P. ma teraz szansę dołączyć do swoich skonfliktowanych z prawem braci. Kto wie, może wkrótce wszyscy spotkają się na sądowym korytarzu? W listopadzie ma rozpocząć się proces o bijatykę z maczetami w centrum miasta, w której rolę katalizatora odegrali bracia Tomasz i Karol P. Na pierwszej rozprawie Karol P. się nie pojawił, dostarczając zaświadczenie od okulisty. Śledczy podejrzewają go też o to, że był w grupie, która w sierpniu zaatakowała policjantów w Narwi. Trzeci z braci P. dowożony będzie na proces o maczety z aresztu w Hajnówce, gdzie odsiaduje inną karę. Źle znosi transport, w ogóle nie może się skupić. To on najmocniej oberwał podczas bijatyki, którą sam rozpętał.

Najnowsze informacje