Warszawa straciła 86 mln zł z Unii na walkę z korkami

10.10.2012 11:18
Centrum Zarządzania Ruchem. Na monitorach można zobaczyć ruch na warszawskich skrzyżowaniach

Centrum Zarządzania Ruchem. Na monitorach można zobaczyć ruch na warszawskich skrzyżowaniach (Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta)

Warszawa straciła 86 mln zł dotacji unijnej na rozszerzenie systemu sterowania ruchem o 150 skrzyżowań w centrum i na prawym brzegu Wisły. Ratusz nie był w stanie wysupłać na tzw. wkład własny blisko 15 mln zł z 13,5 miliarda złotych w tegorocznym budżecie miasta
To pierwsza tak duża strata pieniędzy unijnych dla Warszawy. Stolica była dotąd uznawana za prymusa w ich pozyskiwaniu.

Dotacja miała trafić na system sterowania światłami, o którym mówi się od lat. Na razie działa tylko w szczątkowej wersji - obejmuje 37 skrzyżowań na Wisłostradzie, w al. Jerozolimskich czy na Powiślu. Po jego uruchomieniu pozostało kiepskie wrażenie, bo jednocześnie miejski inżynier ruchu zarządził likwidację zielonych strzałek do skręcania w prawo. Ich powrót udało się wywalczyć dopiero po kilku latach.

Według ekspertów korzyści z systemu - także na istniejącym obszarze - byłyby bardziej widoczne, gdyby objął znacznie większą część miasta. Zarząd Dróg Miejskich, gdzie powstało nowoczesne centrum sterowania ruchem, zakładał, że w kolejnym etapie podłączy do niego ponad 150 skrzyżowań m.in. w Śródmieściu, na Pradze, części Targówka, a także na Grochowie i Gocławku (w tym rondo Marsa).

Drogowcy wspólnie z ratuszem zwrócili się do Komisji Europejskiej o dofinansowanie projektu. Początkowo trafił on na listę rezerwową, ale po jakimś czasie starania zakończyły się sukcesem - zapadła decyzja Centrum Unijnych Projektów Transportowych o przyznaniu 86 mln zł na ten cel. Okazuje się jednak, że Warszawa nie dostanie tej kwoty. Ratusz uznał ostatecznie, że nie znajdzie w budżecie miasta 15 mln zł - tyle miał wynieść wkład stolicy do całej inwestycji.

- Żal nam tego projektu, ale w obecnej sytuacji finansowej miasta, niestety, nie udało się znaleźć pieniędzy na wkład własny. Zaważyły na tym głównie prognozy dochodów na przyszły rok. Istniała też obawa, że systemu nie uda się zrealizować i rozliczyć do 2015 r. Dodatkowo dość duże wydatki generowałoby jego utrzymanie - mówi Michał Olszewski, wiceprezydent Warszawy, odpowiedzialny m.in. za zdobywanie unijnych dotacji. Twierdzi, że miasto nie wycofuje się całkowicie z rozszerzania systemu sterowania ruchem. - Chcemy do tego projektu wrócić za dwa lata - dodaje.

Eksperci dziwią się jednak, że stolica tak łatwo zrezygnowała z tak dużej kwoty. - Powinno się wykorzystać szansę otrzymania za darmo 86 mln zł, jeśli trzeba dołożyć zaledwie 15 mln zł. To, że projekt będzie efektywny, potwierdziło studium jego wykonalności - mówi prof. Wojciech Suchorzewski, autor polityki transportowej miasta. Według szacunków wydane pieniądze dość szybko by się zwróciły m.in. dzięki zaoszczędzonym wydatkom na benzynę.

Andrzej Brzeziński, specjalista komunikacyjny z Politechniki Warszawskiej i firmy Transeko, przypomina zaś, że uruchomienie pierwszego etapu systemu sterowania ruchem miało być pilotażem, który szybko powinien zostać rozszerzony. - Ma on nie tylko poprawić płynność jazdy w dużej części miasta, ale też wprowadzić priorytety dla komunikacji. Dzięki kamerom montowanym nad ulicami, ZDM miałby możliwość szybkiego reagowania np. w przypadku wypadków i awarii - wylicza Andrzej Brzeziński.

Niektórzy miejscy urzędnicy mówią, że systemowi sterowania światłami niechętny jest odpowiedzialny za transport wiceprezydent Jacek Wojciechowicz, który ma o nim złe zdanie po wdrożeniu pierwszego etapu. - Władze miasta są jak najbardziej za rozszerzeniem tego systemu. Żeby znaleźć na to pieniądze, trzeba by jednak zabrać z innych pozycji w budżecie. I tak wiele inwestycji czeka na swoją kolej - przekonuje rzeczniczka ratusza Agnieszka Kłąb. Przypomnijmy: w tym roku miasto zaplanowało w budżecie wydatki na kwotę prawie 13,5 mld zł, o 3 proc. więcej niż w zeszłym.

Specjaliści twierdzą jednak, że stolica lepiej powinna planować swoje inwestycje. Wydaje np. dziesiątki milionów złotych na wielkie węzły komunikacyjne, które niewiele dają. Po oddaniu ronda Marsa korki w okolicy bywają równie duże jak przedtem.

Zobacz także
Komentarze (44)
Zaloguj się
  • emil6462

    0

    Wielkie dzieki ci ,o bufetowo .

  • uzdek98

    Oceniono 1 raz 1

    eee tam...na co nam te miliony.... przeciez hanka stolez i jej urzedasy POcioty pod wodza niejakiego endzeniera balasa zlikwidowali calkowicie korki w wawie.... wystarczylo tylko zalac tunel na wislostradzie i wysadzic swietokrzyska.... i jest... i mozna ? wystarczy pomyslec..... nagrody i premie naleza sie jak nic....

    a elektorat kupuje bileciki i jezdzi smierdzacymi i wiecznie spoznionymi autobusami... POlska w budowie....

  • hurdy-gurdy-x

    0

    To jeszcze nic :-) ale w giewu nie znajdziecie - tu będzie o pisie i salezjanach

    Bruksela zaostrza przepisy dotyczące emisji spalin ze statków na Bałtyku. Od 2015 r. armatorzy pływający po tym akwenie muszą używać paliw zawierających maksymalnie 0,1 proc. siarki. To wyśrubowana norma. Na świecie statki mogą bowiem spalać paliwo zawierające aż do 3,5 proc. siarki.

    Aby spełnić nowe wymogi, unijni armatorzy będą musieli zmodernizować flotę. Ale nie wszyscy. – Regulacje dotyczą tylko Bałtyku i Morza Północnego. Nie zaostrzono norm emisyjnych dla Morza Śródziemnego – zauważa prof. Tadeusz Borowski z Akademii Morskiej w Szczecinie. Jak podkreśla, sprzeciw Greków i Włochów skutecznie zablokował takie plany Komisji Europejskiej.

    Polska nie protestowała wystarczająco głośno. Finowie, których gospodarka uzależniona jest od żeglugi morskiej, wynegocjowali okresy przejściowe. Niekorzystne dla krajów bałtyckich regulacje Parlament Europejski we wrześniu przegłosował miażdżącą większością głosów.

    Nowa dyrektywa przeszła niezauważona, choć jej wpływ na region będzie gigantyczny. Na 3 tys. statków pływających po Bałtyku trzeba będzie wymienić silniki lub zamontować specjalne urządzenia, tzw. skrubery. Analitycy szacują, że ceny frachtu mogą wzrosnąć nawet o 40 proc. Stracić może na tym m.in. Orlen, importujący ropę tankowcami.

    Przepisy nie dotkną jednak Rosji, której flota jest największym użytkownikiem bałtyckich wód i w największym stopniu je zanieczyszcza.

  • jerzytop

    Oceniono 2 razy 2

    Co tam 86 mln . Najważniejsze ,że " Wielka Dama " potrafiła wysupłać miliony na nagrody i premie dla swoich no i oczywiście na niezbędne stanowiska pracy związane z EURO 2012 a po euro też niezbędnych . Tak trzymać pani prezydent

  • mryetan

    Oceniono 1 raz 1

    Good Job

  • soulshunter

    Oceniono 1 raz 1

    Ale czy premie bedo na koniec roku?

  • starszy-65

    0

    Nareszcie walcowa została przewalcowana i nie ma nic na swoją obronę ale warszawiacy zasługują na taką prezydentową bi nie ja ją im wybrałem

  • jan_sobczak1

    0

    No bufetowa, jest jeszcze w stolycy coś czego nie udało ci się spieprzyć?

  • szejski

    0

    Niedawno czytałem na gazeta.pl, że w Warszawie znacząco zmniejszyły się korki, zwłaszcza na Wisłostradzie. To po co wywalać te 15 milionów? Moim zdaniem z gruntu słuszna decyzja!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje