Kto zasztyletował studenta? Ciało znaleźli nad Wisłą

09.10.2012 15:00
Policja

Policja (Fot. AG)

Student Politechniki Warszawskiej zginął od ciosu nożem kilka dni temu, ale dopiero wczoraj udało się ustalić kim był. - Bierzemy pod uwagę wszystkie wersje wydarzeń - mówi wiceszef mokotowskiej prokuratury.
Ciało 24-letniego mężczyzny odkrył inny student: z Akademii Sztuk Pięknych. W okolicach Wału Zawadowskiego szukał plenerów do fotografii. Podczas robienia zdjęć zauważył ciało. Natychmiast powiadomił policję. Na miejsce, czyli w pobliże piaskarni znajdującej się niedaleko Wisły przyjechała ekipa śledcza, prokurator i lekarz. Medyk wstępnie stwierdził, że młody mężczyzna zginął od jednego ciosu zadanego najprawdopodobniej wąskim (ok. 1,5 cm) nożem. Wokół nie znaleziono żadnych śladów krwi.

To było w czwartek. Ale aż do wczoraj policja i prokuratura nie wiedziały, kim była ofiara. Przy zmarłym nie znaleziono bowiem ani portfela, ani choćby telefonu komórkowego.

W sobotę policja za zgodą prokuratury opublikowały komunikat ze zdjęciem mężczyzny. Na policyjny apel natrafili przypadkowo członkowie rodziny ofiary. Przeglądali internet, bo byli zaniepokojeni, że od 1 października (czyli od początku roku akademickiego) ich bliski nie dawał znaku życia. W poniedziałek, ostatecznie, ze stuprocentową pewnością potwierdzili, że mężczyzna znaleziony przy piaskarni to członek ich rodziny.

Krzysztof P. pochodził z Białej Podlaskiej, studiował jednak w Warszawie, na politechnice. Mieszkał w akademiku na Mokotowie.

- To będzie trudne śledztwo, dlatego powierzyliśmy je do prowadzenia policjantom z wydziału do walki z terrorem kryminalnym i zabójstw - mówi prok. Wojciech Sołdaczuk, wiceszef Prokuratury Rejonowej Warszawa Mokotów. - Bierzemy pod uwagę wszystkie możliwe wersje wydarzeń - podkreśla.

Nie będzie łatwo, bo w zgodnej opinii przesłuchanych do tej pory osób zmarły był spokojnym studentem, prowadzącym ustabilizowane życie. Nic nie wiadomo o tym, by miał wrogów, w policji nie ma żadnej kartoteki, nigdy nie był notowany.

Pierwsze, co się nasuwa, to rabunek, bo najprawdopodobniej zabójca zabrał portfel i telefon. Druga możliwość to zabójstwo z motywów osobistych. Wreszcie trzecie: pomyłka. - I takie przypadki się zdarzają, że sprawca bierze swoją ofiarę za kogoś innego - podkreśla prok. Sołdaczuk.

Na razie nie ma nawet pewności, czy miejsce znalezienia ciała jest miejscem popełnienia zbrodni. Na ziemi nie znaleziono bowiem śladów krwi. Na rękach zmarłego były otarcia. To może świadczyć o tym, że próbował się bronić, ale też np. o tym, że ktoś ciągnął jego ciało po ziemi.

Zobacz także
Komentarze (45)
Zaloguj się
  • czak192

    0

    Coś tutaj nie gra... Kto zabija studenta, nawet dla rabunku i przewozi ciało? Albo, inaczej... Musiał tam być przewieziony żywy, potem zasztyletowany lub spacerować.

  • marcowsky

    Oceniono 1 raz -1

    Np. w RPA kraju 50 milionowym notuje się 56 morderstw dziennie a w meksykańskim Ciudad Juarez (1.3ml) rocznie zabijanych jest ponad 3 tysiące ludzi.
    W Polsce policja notuje ok. 800 morderstw rocznie!

  • von_seydlitz

    Oceniono 19 razy 15

    A POlicja jak zwykle w tym czasie namierzała Fotoradarami i kontrolowała rowerzystów alkomatem.....

    ......

    Policja powinna mieć zabronione pakować się w kontrole prędkości a koncentrować na przestępcach i realnej ochronie obywateli.

  • maksimum

    Oceniono 20 razy -2

    No tak,jesli inteligencja wielkich miast glosuje identycznie jak kryminalisci na PO,to czego sie spodziewac?

  • komentatorobiektywny

    Oceniono 9 razy -7

    No proszę . Jak tu się policja męczy aby ustalić sprawcę . A Leppera przetrzymali trzy dni w lodówce a potem trzask pras i już wiedzieli,że popełnił samobójstwo.

  • idasierpniowa28

    Oceniono 17 razy 9

    "Na policyjny apel natrafili przypadkowo członkowie rodziny ofiary. Przeglądali internet, bo byli zaniepokojeni, że od 1 października (czyli od początku roku akademickiego) ich bliski nie dawał znaku życia."

    Przyznam, ze trochę mnie to dziwi, bo gdyby ktoś z moich bliskich nie dawał znaku zycia przez jakiś czas to w pierwszej kolejności obdzwoniłabym jego znajomych, potem szpitale( ewentualnie komisariaty), podając rysopis, a nie przeglądala Internet"

  • saj-gon-ki

    Oceniono 18 razy -6

    proste, student ASP , gej, poznał kolege truposza w klubie studenckim, w wyniku zawodu miłosnego zadźgał go dłutem do rzeżby lub nożem do cięcia płótna, następnie dla niepoznaki sam zgłosił odnalezienie ciała, klasyk!

  • sprawiedliwy02

    Oceniono 39 razy 7

    Dopóki nie zostanie przywrócona kara śmierci, dopóty co rusz ktoś będzie zabity.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje