Porwanie to nie były gangsterskie porachunki. Koledzy go załatwili

08.10.2012 19:40
W poniedziałek prokuratura przesłuchała sześciu mężczyzn podejrzanych o porwanie. Po godzinie 13 policjanci wyprowadzili ich z budynku

W poniedziałek prokuratura przesłuchała sześciu mężczyzn podejrzanych o porwanie. Po godzinie 13 policjanci wyprowadzili ich z budynku (Fot. Michał Wilgocki)

W lesie kazali Michałowi kopać swój grób. Potem przez kilka dni więzili go i torturowali w altance na działkach. Przywiązali do krzesła, skuli kajdankami. Sekatorem obcięli dwa palce, a obcęgami wyrywali zęby. W poniedziałek zostali aresztowani.
Taki scenariusz wydarzeń przedstawiła prokuratura.

Policja wpadła na trop porywaczy kilkanaście godzin po znalezieniu zakrwawionego Michała w altance na terenie ogródków działkowych przy ul. Klecińskiej. Chłopak, któremu częściowo udało się wyswobodzić, wołał o pomoc i uderzał w drzwi. W sobotę wieczorem usłyszeli go działkowcy, którzy zawiadomili policję. Bali się sami wyważyć drzwi.

21-latek był skatowany i wygłodzony. Został przewieziony na oddział chirurgii ogólnej w jednym z wrocławskich szpitali. Lekarze określili jego stan jako niezagrażający życiu.

Do niedzieli do wieczora pilnowało go dwóch policjantów.



Miał sam wykopać sobie grób

Zeznał, że został porwany w środę 3 października. Porywacze zabrali go do lasu i kazali kopać grób. Potem przewieźli w bagażniku na działki. W jednej z altanek przywiązali do krzesła, skuli kajdankami i brutalnie bili. Dwa małe palce u rąk obcięli sekatorem, a obcęgami wyrwali dwie jedynki - górną i dolną. Do przywiązywania oprócz sznurka wykorzystali siatkę ogrodzeniową.

Próbowali też wyłudzić od niego 10 tys. zł. Podczas przesłuchania zeznali, że był im winny te pieniądze.

- Poszkodowany nie zaprzeczył - mówi Małgorzata Klaus, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu.

Udało nam się przez chwilę porozmawiać z porwanym Michałem. To szczupły, średniego wzrostu brunet. Porusza się z trudem, ma sińce na całej twarzy i wokół oczu.

"To była zwykła pożyczka"

Twierdzi, że znał niektórych z porywaczy i że był im winien pieniądze. - Uzbierało się tego z 10 tysięcy - przyznaje. Zaprzecza, żeby ich porachunki miały związek z handlem narkotykami. - Wszyscy tak podejrzewają, ale ja z prochami nie mam nic wspólnego. Nie prowadziłem żadnych nieczystych interesów. To nie były gangsterskie porachunki, tylko nasze koleżeńskie sprawy. Część z porywaczy to moi koledzy, tak przynajmniej mi się do tej pory wydawało - twierdzi. Policjanci nieoficjalnie podważają te zapewnienia Michała. Trudno też jednoznacznie określić, kiedy porywacze obcięli mu palce. Jeden z lekarzy nieoficjalnie: mam wątpliwości, czy te rany są świeże. Rzeczywiście, kikuty wyglądają na zabliźnione.

Michał twierdzi, że chodzi do zaocznego liceum i szuka pracy.

Oczko w głowie mamy

- Nie chcę więcej opowiadać, nie chcę znów do tego wracać - mówi.

W szpitalu towarzyszy mu mama. Ona również nie chce opowiadać o tragicznym zdarzeniu.

- To jest dla nas zbyt trudne. Chcemy jak najszybciej zapomnieć o tym koszmarze - tłumaczy. Mimo schwytania bandytów wciąż boi się o bezpieczeństwo syna. - To moje ukochane dziecko. Moje oczko w głowie. Muszę go chronić - mówi. - Zaapelujcie do ludzi, by czujniej przyglądali się temu, co dzieje się dookoła i zwracali uwagę, czy komuś nie dzieje się krzywda. Syn wołał o pomoc, a bardzo długo nikt go nie słyszał - dopowiada ze łzami w oczach.

Sześciu porywaczy udało się złapać dzięki zeznaniom Michała. Do wczoraj cała szóstka przebywała w policyjnej izbie zatrzymań. Zostali przesłuchani i usłyszeli zarzuty. Są oskarżeni o pozbawienie poszkodowanego wolności ze szczególnym udręczeniem, usiłowanie rozboju i uszkodzenia ciała. Grozi im za to od trzech do 10 lat więzienia. Wszyscy przyznali się do winy.

Czy jest bezpieczny?

W poniedziałek wieczorem sąd na wniosek prokuratury wydał decyzję o tymczasowym aresztowaniu szóstki.

Michał nie jest już pilnowany przez policję. Pacjenci z sal obok obawiają się o jego bezpieczeństwo. - Każdy może tu wejść i wyjść o dowolnej porze - zauważają.

W poniedziałek wieczorem Michała jeszcze raz przesłuchiwali policjanci. Zjawili się u niego z plikiem zdjęć. Nie może opowiadać mediom o szczegółach porwania, ponieważ został zobowiązany do milczenia przez policję. Gdyby ujawnił szczegóły śledztwa, sam mógłby usłyszeć zarzuty.

Zobacz także
Komentarze (92)
Zaloguj się
  • na_pravo

    Oceniono 273 razy 235

    Pewnie ci zwyrodnialcy, ktorzy trwale okaleczyli chlopaka za kilkusetzlotowy dlug, dostana wyroki w przedziale 1-2 lata. Jak sie bedą dobrze sprawować w więzieniu, to wyrok im się skróci. Ich młody wiek będzie też przemawiał za nimi ( "ach, młodzi byli, jeszcze nie potrafili do końca odróżnić zło od dobra") i sprawa się rozejdzie -jak to mówią- po kościach. Sprawcy wyjdą sobie z więzienia i będą chodzić sobie spokojnie po ulicach śmiejąc się ze swojej ofiary.

  • knowacki10

    Oceniono 232 razy 192

    jako ojciec tego porwanego znalazłbym tych 6ciu odrąbał bym im wszystkie palce u rąk i nóg, wyrwał wszystkie zęby a następnie zgłosił się z workiem fantów na policję. jak już mamy za nich płacić gdy pójda do więzienia to lepiej płacić im rente przez ZUS. ta sama kasa pewnie a jakie klawe życie. a sam miałbym wikt i opierunek w cenie :).

  • ferroetigni

    Oceniono 231 razy 183

    Po porwaniu i zamordowaniu syna Ch. Lindbergha, w USA wprowadzono karę śmierci za porwanie, niezależnie od tego czy porwany stracił życie czy nie. Sam fakt porwania prawo federalne zakwalifikowało jako czyn karany śmiercią. Ilość porwań zmalała tak radykalnie, że nawet dziś jest to w Stanach bardzo rzadkie przestępstwo. Co dowodzi skuteczności surowych kar.
    Ale w Polsce, kraju bezprawia i chaosu, mężowie uczeni w prawie wmawiają nam, że nie surowość kary odstrasza, lecz jej nieuchronność. Jak sprawić, by kara była nieuchronna - o tym milczą. Barany.
    Ahoj!

  • wykidajlo2

    Oceniono 166 razy 152

    Oćwiczyć oprychów furmańskim batem i do kamieniołomów, niech robią coś pożytecznego.

  • klisiewitz

    Oceniono 131 razy 115

    Kto porwie człowieka, to czy go sprzedał, czy też znaleziono go jeszcze w jego ręku, poniesie śmierć.
    [2Moj 21:16]

  • prawdziwy.stefan

    Oceniono 114 razy 100

    Puszczą ich wolno, w końcu to znikoma szkodliwość społeczna, bo go nie zamordowali ze szczególnym okrucieństwem.

  • weerty

    Oceniono 100 razy 84

    Mieli szczęście, że znęcali sie nad chłopakiem, jakby nie zapłacili podatku dostaliby dożywocie.

  • rufioxxx0

    Oceniono 83 razy 71

    Ja bym najpierw zrobił to co oni jemu , dopiero potem 10 lat bez prawa do wyjścia...

  • blondyn-3

    Oceniono 77 razy 65

    wypuszcza ich, dopiero jak kogos zabija to ich posadza na 2 lata

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje