We wtorek złapany po pijaku, w środę zabił rowerzystę

13.09.2012 15:00
Śmiertelny wypadek w Sokołowie Podlaskim

Śmiertelny wypadek w Sokołowie Podlaskim (Fot. Komenda Policji w Sokołowie Podl.)

Józef P. został zatrzymany przez policję za jazdę po pijaku. Miał prawie 2,4 promila alkoholu. Policja zabrała mu auto. Dzień później znów usiadł za kierownicę tego samego auta i spowodował wypadek, w którym zginął rowerzysta. Policja: - Nie dało się temu zapobiec.
Tą sprawą od wczoraj żyje cały Sokołów Podlaski. Ludzie zastanawiają się, jak to możliwe, że człowiek, który kompletnie pijany wjechał w budynek, następnego dnia znów wsiada za kierownicę swojego samochodu, by niedługo potem śmiertelnie potrącić rowerzystę. - Czy policja ma na sumieniu życie człowieka? - pyta nasz czytelnik, który poinformował nas o sprawie, pisząc na alert24.pl.

Po raz pierwszy mundurowi zatrzymali 59-letniego Józefa P. we wtorek po południu. Kilka minut po godz. 16 prowadził swoje czarne renault ul. Zielną w Sokołowie Podlaskim (woj. mazowieckie, 90 km na wschód od Warszawy). Był jednak tak pijany, że jego jazda skończyła się na ścianie budynku stacji transformatorowej. Wcześniej auto skosiło jej ogrodzenie.

Świadek, który to wszystko obserwował, podbiegł do auta, wyrwał kluczyki ze stacyjki i zawiadomił policję. Kilka minut później funkcjonariusze byli na miejscu. - Kierowca został przebadany alkomatem. Wynik to blisko 2,4 promila - mówi asp. sztab. Sławomir Tomaszewski z komendy w Sokołowie Podlaskim.

Policjanci zabrali mu prawo jazdy i puścili do domu, zaś lekko poobijane renault lawetą odjechało na policyjny parking.

Nie minęła nawet doba, gdy Józef P. ponownie zasiadł za kierownicą swojego auta.

W środę rano jechał z Sokołowa Podlaskiego w kierunku Węgrowa drogą krajową nr 62. Nie ujechał nawet 10 km. W miejscowości Grochów, na zakręcie, uderzył w rowerzystę. - Do wypadku doszło najprawdopodobniej podczas manewru wyprzedzania - mówi Sławomir Tomaszewski.

Kierowca renault wyprzedzał inne auto, zjechał więc na lewy pas ruchu. Z naprzeciwka jechał (według policji - prawidłowo) rowerzysta. 81-letni mężczyzna nie miał żadnych szans w zderzeniu z autem. Zginął na miejscu.

Rozpędzone renault ciągnęło jeszcze pogięty rower przez kilkadziesiąt metrów. Potem wypadło z jezdni, uderzyło w drzewo i zleciało w dół z niewielkiej skarpy, po której biegła droga.

Józef P. też został ranny. Karetka odwiozła go do szpitala w Węgrowie, gdzie od razu przeszedł operację.

- Mężczyzna na razie nie został przesłuchany, nie pozwala na to jego stan - informuje prok. Dariusz Dragan, szef sokołowskiej prokuratury. Czy był pijany, tak jak dzień wcześniej? Pewności nie ma, ale jest to możliwe, nawet jeśli po wtorkowym zatrzymaniu przez policję już nie pił alkoholu. Od poprzedniego badania alkomatem minęło zaledwie 15 godzin, a poprzedni wynik to przecież aż 2,3 promila alkoholu. Dlatego mężczyźnie pobrano do badania krew. Wyniki jeszcze nie są znane.

Ale jak to się stało, że znów wsiadł za kierownicę?

- Jeszcze we wtorek na policję zgłosił się mężczyzna, którego właściciel renault upoważnił do odbioru auta - tłumaczy Sławomir Tomaszewski. - Miał prawo jazdy, był trzeźwy. Nie było podstaw, by mu odmówić - podkreśla.

Jak się okazuje, Józef P. za wtorkową jazdę po pijanemu nie usłyszał nawet zarzutów. Policja dopiero miała mu wysłać wezwanie. - Bezpośrednio po zatrzymaniu nie można było tego zrobić, bo mężczyzna był pod wpływem alkoholu - wyjaśnia prok. Dariusz Dragan.

To powszechna praktyka, że osoby zatrzymane za jazdę pod wpływem alkoholu odsyła się do domu i dopiero po kilku, kilkunastu dniach kierowca musi stawić się na przesłuchanie, by wysłuchać zarzutów. - Kiedyś stosowaliśmy w takich sprawach sądy 24-godzinne i dzięki temu wyroki były natychmiastowe. Teraz sprawa się odwleka - mówi jeden z policjantów.

- W tej sprawie nie było podstaw np. do wniosku o tymczasowe aresztowanie. Nie przy takim przestępstwie. Szczególnie że ten mężczyzna nie był karany, nigdy wcześniej nie wchodził w konflikt z prawem - dodaje prok. Dragan.

Na piątek zaplanowano sekcję zwłok zmarłego rowerzysty. A kiedy uda się przesłuchać kierowcę? Tego na razie nie wiadomo.

Zobacz najnowsze wideo

Komentarze (80)
Zaloguj się
  • sigizm

    Oceniono 2 razy 2

    co do zasady, jazda w stanie nietrzeźwym jest przestępstwem, zaś narzędziem samochód, więc powinien być orzekany przepadek samochodu, problem by się sam rozwiązał - jak ktoś głupi, to tylko piechotą

  • boskee

    Oceniono 1 raz 1

    W Wielkiej Brytanii pijany kierowca (lub osoba, ktora odmowi badania alkomatem) jest od razu aresztowany az do wytrzezwienia, kiedy to stawiane sa mu zarzuty. Ciezko jest mi pojac, jak mozna odeslac kompletnie pijanego kierowce do domu.

  • dmbdmb

    Oceniono 1 raz 1

    Dopóki nasz kochany naród sam nie zrozumie że nie należy jeździć "po pijaku" to żadne przepisy tego nie rozwiążą, chyba że sposób chiński, czyli rozstrzelanie na miejscu na podstawie śmierdzącego oddechu.
    Manie w d...e przepisów jest powszechne i nie da się za każdym Polakiem postawić policjanta żeby go pilnował. Jak się sami nie upilnujemy, to będzie ch..nia z grzybnią.

  • janspruce

    0

    Co ten niby Etos Solidarnosci zrobil z tym prawem przez te 22 lata?
    Jednym slowem Cyrk!
    Jak jechalem z lekka zadzuminy (1,8 promila) w roku 1983 to zostalem odwieziony do izby wytrzezwien na 24h a potem czekalem w areszcie na werdykt sadu doraznego czy jak go tam zwal.
    To prawo od roku 1990 jest tworzone pzez przekreciarzy i bylych chandlarzy waluta.
    Latwo go obejsc a w kryminalach siedza alimenciarze i kierowcy rowerow.
    Jest ich w naszych zakladach karnych ok. 30 procent.
    ~Mafia Pruszkowska zostala puszczona wolno - bo wg. sedziny to juz sa calkiem inni ludzie!
    - Gowno przy naszym sadownictwie wylada jak Tort!

  • 1966jerry

    Oceniono 1 raz 1

    we wtorek zabrali pijakowi prawko i zatrzymali auto na parking policyjny.,co po niektórzy chcą od stróżów prawa ?!!!nawet gdyby trafił na wytrzeźwiałkę to zabiłby pewnie idiota kogoś nie w środę ,ale w czwartek .,takie czuby są nieobliczalne i wcześniej czy później robią coś niepojętego dla ludzi ,którzy mają mózgi.,skoro tak się stało,jeśli dzień wcześniej stłuczka po pijaku niczego go nie nauczyła to teraz powinien pójść do pierdla na min. 25 lat bez możliwości wcześniejszego wyjścia ,albo dożywocie.,wiem,że wielu nie podzieli mojego zdania,ale póki nie będą wlaśnie wymierzane takie wyroki,to nic się nie zmieni !!!! w Polsce morderca wychodzi na wolność po 7 latach ( taki naturalnie jak ten kretyn - nieumyślny ) ,gwałciciele jeszcze mają lepsze życie bo po 3 latach .....,.brak qrwa słów !!!

  • popijajac_piwo

    Oceniono 1 raz 1

    Powinni siedzieć: kierowca, policja, prokuratura, rząd i producent wódki, która już dawno powinna być zdelegalizowana.

  • monmot

    Oceniono 1 raz 1

    i tak go to nic nie nauczy . Jeszcze nie jedna ofiara będzie, takich jak on jest dużo . Taki kraj . Strach wychodzic na ulice gdy człowiek traci w sekunde życie PRZEZ CZYJĄŚ GŁUPOTĘ .

  • codzien

    0

    We wtorek złapany po pijaku, w środę zabił rowerzystę. We czwartek kierowca-pijak sam powinien nie żyć.
    A policja w tym kraju to kompletnie niemoty, oszołomy i lenie. Policja nigdy nic nie może.

  • vinogradoff

    Oceniono 3 razy 3

    Ten kierowca jest alkoholikiem a wiec w wysokozcywilizowanych Niemczech mialby juz zabrane prawo jazdy dozywotnio gdyz nigdy by nie zaliczyl juz testow MPU a psycholodzy i psychiatrzy nigdy by mu nie wydali pozytywnej opinii o stanie jego psychiki zdegenerowanej przez dzialanie etanolu na tkanke mozgowa. Jesli ktos choc 1 raz usiadl za kierownice po pijanemu to jest to najlepszy wskaznik diagnostyczny choroby alkoholowej i tak wpadl byly Vizeminister Ministerstwa oswiecenia Publicznego od Ministra Giertycha co po pijaku rozbijal taranem auta na parkingu pozniej tlumaczac sie infantylnie, ze na proszonej wieczerzy jaka byl pozywal podawano vino. I to byl wzor Vizeministra dla polskiej dziatwy szkolnej, bardzo wychowawczy.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje