Setki szkieletów na budowie metra? Policja na tropie

13.09.2012 14:29
Budowa stacji metra Dworzec Wileński

Budowa stacji metra Dworzec Wileński (Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta)

Plotka o ludzkich szczątkach odkopywanych na budowie metra postawiła na nogi nawet mundurowych.
W akcję poszukiwania setek szkieletów zaangażowali się mundurowi z trzech komend: Woli, Śródmieścia i Pragi Północ. Skala jest duża, bo i front robót jest szeroki - budowa metra ciągnie się aż przez trzy stołeczne dzielnice.

Funkcjonariusze przejęli się krążącymi po sieci informacjami o setkach ludzkich szkieletów, które budowniczowie metra niemal codziennie mieli odkopywać podczas prac. Szczątki to powstańcy, ludność cywilna wymordowana przez hitlerowców, a niewykluczone, że i ofiary komunistycznego reżimu. Taką wersję wylansowali dwaj badacze z Białegostoku. Związani z ultraprawicowym środowiskiem Obozu Wielkiej Polski, działający w komitecie Podlasie XXI wieku, ogłosili w internecie, że szkielety wywożone są na wysypisko. Wszystko odbywa się w tajemnicy, by nie wstrzymywać prac na budowie metra. Embargo złamał jeden z robotników. Został informatorem podlaskiego komitetu. Ponoć widział on około 50 takich przypadków, gdy odkopywano szczątki.

Sprawę podchwycił warszawski PiS. Poseł tej partii Artur Górski zwrócił się z prośbą o interwencję do Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Pisaliśmy o tym we wtorkowej "Gazecie".

Mateusz Witczyński, rzecznik konsorcjum prowadzącego inwestycję, niezmiennie przekonuje, że zataczająca coraz szersze kręgi wiadomość nie ma nic wspólnego z prawdą. To nie uspokoiło IPN, który zwrócił się do prokuratury okręgowej z pytaniem o sprawę kości na budowie metra i opinię, czy ma się tematem zająć. Sprowadziło też w teren warszawskich mundurowych. - Policjanci byli na naszych budowach, udostępniliśmy wszystko, o co prosili - mówi rzecznik.

Ustaliliśmy, że badania tajemniczych szkieletów policja prowadzi od kilkunastu dni. Na razie to tzw. czynności przedprocesowe. - To tylko postępowanie sprawdzające, które wdrożyliśmy na podstawie doniesień medialnych - uspokaja asp. Mariusz Mrozek, rzecznik stołecznej policji. - Można je podjąć, jeszcze przed decyzją o formalnym wszczęciu dochodzenia - dodaje.

W ramach tychże czynności policjanci wizytowali wszystkie siedem (tyle powstaje stacji drugiej linii) placów budowy. Rozmawiali z kierownikami tych budów, a także z samymi robotnikami. Była też "lustracja terenu". Trud okazał się jednak daremny. Niczego nie znaleźli, niczego nie się nie dowiedzieli.

- Na razie nie stwierdziliśmy żadnego przypadku odkopania ludzkich zwłok - mówi asp. Mariusz Mrozek.

Andrzej K. Kunert, sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, oceniał w rozmowie z "Gazetą": - To jest jakaś horrendalna sprawa, kompletny obłęd. Nie ma cienia dowodu, żadnego dokumentu na potwierdzenie znalezienia ludzkich szczątków.

Ale to wciąż nie koniec. Oprócz IPN-u, ROPWiM i policji, kolejną państwową instytucją, która pochyla się nad tą sprawą jest prokuratura. Śledczy dostają zawiadomienia od ludzi, którzy śledzą internetowe doniesienia. - Otrzymaliśmy siedem takich pism - informuje prok. Ryszard Rogatko, szef Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Nic z nich co prawda nie wynika, wszyscy powołują się na to, co przeczytali lub obejrzeli w internecie. Ale zbadać je trzeba, więc zrobi to prokuratura rejonowa na Mokotowie. Co prawda w tej dzielnicy nie buduje się żadna stacja metra, ale mieści się tam siedziba prokuratury okręgowej. A jeśli nie wiadomo, gdzie domniemane przestępstwo popełniono (Wola? Śródmieście? Praga?), to decydujące jest to, gdzie je ujawniono.

Dotychczasowe ustalenia nie kończą tematu. Policja pozostanie czujna i będzie trzymać rękę na pulsie. - Nasze patrole dostały zadanie, by co jakiś czas podjeżdżać na teren budowy poszczególnych stacji - zaznacza rzecznik policji.

A dlaczego policja nie zaczęła swoich sprawdzeń od odnalezienia tajemniczego informatora, który opowiedział te mrożące krew w żyłach historie działaczom z Białegostoku? - Zrobimy to - zapewnia Mariusz Mrozek i zapowiada, że policjanci zwrócą się do swoich kolegów z Podlasia z prośbą o przesłuchanie sprawców całego zamieszania. Być może w ten sposób uda się dotrzeć do tajemniczego informatora.

Tagi:

Zobacz także
Komentarze (119)
Zaloguj się
  • czarno_na_bialym

    Oceniono 337 razy 303

    Autorzy tych sensacyjnych doniesień powinni ponieść koszty wszystkich działań Policji i Prokuratury. Pieniądze podatników nie mogą być wydawane na sprawdzanie prawdziwości urojeń i finansowanie podjazdowych wojen politycznych.

  • anasz

    Oceniono 252 razy 220

    mieli siłę ci dzielni powstańcy, żeby grzebać kolegów tak głęboko!

  • wb40

    Oceniono 169 razy 147

    Nie odkopali? Tym gorzej dla nich. Kto stoi za spiskiem, żeby nie odkopywać bohaterów? Hańba!

  • quosoo

    Oceniono 152 razy 142

    Najgorsze jest to, że jeśli nawet nic nie znajdą i okaże się, że plotka była kompletną bujdą, to i tak ci panowie powiedzą, że właściwie to jest dowód na prawdziwość ich oskarżeń - że najpierw ktoś ukrywał szkielety z budowy potem kotś je zwędził z wysypiska i w ogóle to szeroko zakrojona akcja włodarzy Warszawy.

  • korcia2000

    Oceniono 144 razy 110

    Wygląda na to, że prawica i IPN potrzebują na gwałt nowych sensacji, szczególnie w momencie, gdy w IPN-ie trzeszczą stołki...

  • lelontm2

    Oceniono 70 razy 52

    Jeśli wykopy pod stacje metra były prowadzone od poziomu powierzchni, to gdyby były tam jakieś pochówki, to teoretycznie byłoby możliwe, że wierzchnia warstwa ziemi zawierałaby szkielety. I nie musiałyby być na głębokości 7m, ale np.: 2.

  • xsawer

    Oceniono 37 razy 35

    Jeśli szkieletów nie znajdą to będzie niezbity dowód na to, że budowniczowie metra wyrzucili je potajemnie na wysypisko.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX