Coraz więcej bezdomnych w szpitalach

Dominika Wantuch
16.02.2012 , aktualizacja: 16.02.2012 09:03
A A A Drukuj
W krakowskich szpitalach przybywa bezdomnych. Lekarze, zanim zaczną ich leczyć, muszą ich umyć, odwszawić i zrobić masę badań. Potem dać jedzenie, nowe ubranie i wyrobić ubezpieczenie.
Straż Miejska niesie pomoc bezdomnym
Fot. Michał Łepecki / Agencja Gazeta
Straż Miejska niesie pomoc bezdomnym
W szpitalu im. Dietla od ponad miesiąca leży bezdomny mężczyzna. Do kliniki przy ul. Skarbowej trafił nieprzytomny, pijany i wyziębiony. - Wciąż jest bardzo słaby, wyniszczony trybem życia, a żebyśmy mogli go wypisać, musi samodzielnie chodzić. Więc na razie leży u nas - mówi dr Róża Karłowska, specjalistka chorób wewnętrznych w szpitalu im. Dietla.

Od początku 2012 r. straż miejska interweniowała ponad 4 tys. razy do osób bezdomnych. - Interwencji przybywa, bo ludzie stali się bardziej wrażliwi na bezdomnych, zwłaszcza gdy panują ostre mrozy, ludzie nie przechodzą obojętnie obok nich - mówi Marek Anioł, rzecznik straży miejskiej. Kilka dni temu strażnicy otrzymali zgłoszenie, że o jeden z kiosków opiera się osłabiony mężczyzna. - Był mocno wyziębiony, miał zaciśnięte dłonie, a z brody zwisały mu sople lodu. Okazało się, że ma odmrożone palce rąk i jest bezdomny. Wezwaliśmy karetkę - opowiada Anioł.

Dr Karłowska przyznaje, że codziennie na jej oddziale pojawiają się osoby bezdomne. Podobnie sytuacja wygląda w innych krakowskich szpitalach. - Od początku roku przywieziono do nas już kilkanaście osób z ulicy - mówi Leszek Gora, pełnomocnik ds. praw pacjenta w szpitalu im. Żeromskiego. W szpitalu wojskowym przy ul. Wrocławskiej lekarze nawet ich nie liczą. - Nie ma dnia, byśmy nie przyjęli kilku bezdomnych. A w czasie silnych mrozów i śniegu jest ich jeszcze więcej - mówi dr Piotr Puc, ordynator szpitalnego oddziału ratunkowego w szpitalu wojskowym.

Wszyscy przyznają, że bezdomni to trudni pacjenci, a wraz z nimi przybywa w szpitalu problemów.

- Przyjeżdżają wygłodzeni, wychłodzeni, najczęściej pod wpływem alkoholu. Są zawszeni, mają świerzb, liczne owrzodzenia, ropiejące rany, przewlekłe schorzenia neurologiczne. Nim zaczniemy ich leczyć, musimy poddać ich zabiegom higienicznym - tłumaczy Gora.

Bywają też agresywni w stosunku do personelu szpitala, do siebie albo innych pacjentów. - Mieliśmy pacjenta, który siedział na łóżku, wyciągał założonego przez pielęgniarkę pampersa, darł go i rzucał dookoła. Bywają też pacjenci agresywni, wulgarni. Zdarza się, że łamią poczucie intymności innych chorych, używają przemocy w stosunku do personelu. Staramy się ich izolować od reszty chorych, ale to nie zawsze jest możliwe - opowiada dr Karłowska.

Dr Puc dodaje: - Bezdomni to drodzy pacjenci. Trafiają do nas często nieprzytomni, nie reagują na bodźce, więc trzeba im zrobić wiele kosztownych badań: morfologię, biochemię, badania toksykologiczne. Gdy mają uraz głowy, konieczna jest tomografia. Wszystko kosztuje.

A pieniądze za bezdomnych nie zawsze da się odzyskać. - Bezdomni nie chcą się leczyć, a gdy są w szpitalu, najczęściej nie mają dokumentów, ubezpieczenia, ukrywają swoją tożsamość. Gdy trafiają na oddział, wtedy możemy im wyrobić czasowe ubezpieczenie i odzyskać pieniądze od funduszu za hospitalizację - tłumaczy dr Puc.

Za badania na SOR-ach szpitale pieniędzy nie dostają. - NFZ płaci SOR-om ryczałtem zależnie od różnych czynników. Ale za osoby nieubezpieczone nie płaci - mówi dr Puc.

A bezdomnych, nieubezpieczonych pacjentów, którzy opuszczają SOR, nie da się namierzyć. - I koło się zamyka. Z jednej strony, kiedy przyjmujemy bezdomnych, narażamy szpital na wysokie koszty, z drugiej - nie możemy im odmówić leczenia w stanie skrajnego wycieńczenia. Tacy ludzie też zasługują na pomoc - dodaje dr Puc.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (4)

  • jacekzwawy

    Oceniono 1 raz 1

    No niestety, ale w tym przypadku względy finansowe nie mogą moim zdaniem decydować. Ani tez nie przekonują mnie narzekania pracowników szpitali.

    Bowiem fundamentem naszej aksjologii, kultury (a jeśli ktoś wierzy - to i religii) jest solidarność międzyludzka i wynikająca z niej pomoc biednym. każdy z nas może kiedyś znaleźć się bezdomny na ulicy i każdemu trzeba będzie pomóc. M.in. po to kiedyś założyliśmy my ludzie społeczeństwo.

  • woda_krolewska

    Oceniono 1 raz -1

    POziom biedy maleje, bezdomnych przybywa

  • ringo63

    0

    żal mi tych ludzi bezdomnych,którzy nie potrafią się odnaleźć w tej nowej Polsce,ale czy ja osoba pracująca ciężko i mająca problem aby dostać się na jakiekolwiek badania do lekarzy też mam się stać bezdomnym aby mnie przyjęto i zbadano kompleksowo w szpitalu ?

  • bezkrytycznymilosnikmichnika

    Oceniono 4 razy 2

    Leczenie takich ludzi, to działanie niepatriotyczne! Władza robi wszystko, żeby było jak najwięcej bezrobotnych i bezdomnych co znacznie przyspieszy redukcję potencjalnych emerytów, a tu medyki sztukują im życie, wchodząc w drogę postępowej "elycie" u żłoba.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX