- To jest ewenement w naszej służbie. Nie przypominam sobie, żeby w stosunku do czynnego dyrektora wszczęto dyscyplinarkę - ocenia jeden z doświadczonych oficerów więziennictwa.
W piątek "Gazeta" oficjalnie potwierdziła rozpoczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec dyrektora okręgu lubelskiego więziennictwa pułkownika Waldemara Marka. - Postępowanie dotyczy naruszenia zasad etyki służbowej - mówi nam ppłk Luiza Sałapa, rzeczniczka Centralnego Zarządu Służby Więziennej.
- Dobrze, że to w końcu nastąpiło, ale dlaczego tak późno? Przecież o nieprawidłowościach informowaliśmy jeszcze na początku ubiegłego roku - krytykuje nasz rozmówca.
Sprawa jest na tyle świeża, że dyrektor Marek nie został jeszcze poinformowany o dyscyplinarce, ale wiadomo, że jego zachowanie będzie oceniał wewnętrzny prokurator (tzw. rzecznik dyscypliny służbowej), Ma przesłuchać podległych Markowi funkcjonariuszy, a także jego samego. O ewentualnej karze, w przypadku potwierdzenia zarzutów zadecyduje szef polskiej Służby Więziennej. Trudno obecnie spekulować jaki może być wynik dyscyplinarki.
Przypomnijmy: pod koniec ub. roku "Gazeta" opisywała zachowania dyrektora Marka. Według naszych rozmówców w sierpniu podczas niektórych odpraw służbowych pułkownik nazywał podwładnych debilami, idiotami i degeneratami. - Z powodu anonimowych wpisów na forum związku zawodowego - opowiadał nasz informator. A odwołany przez Marka były już dyrektor zakładu karnego we Włodawie major Andrzej Odyniec relacjonował: - Na jednej z odpraw służbowych przy świadkach zwrócił się do mnie: "ja cię, chuju, załatwię". Słowa dotrzymał. Odwołał mnie bez podania przyczyn i dał podrzędne stanowisko.
Płk Marek zaprzeczał, jakoby obrażał funkcjonariuszy. Twierdził, że Odyniec odszedł, bo miał kiepskie zdrowie. Marka bronili przełożeni z Warszawy. Zapewniali, że zarzuty wobec niego się nie potwierdziły. Poza tym skargi były anonimowe.
Zareagowali za to związkowcy. W drugiej połowie grudnia zaczęli niespotykany, bo nie dotyczący lepszych zarobków protest polegający na oflagowaniu więzień i aresztów. Chcieli wymusić dymisję Marka. Jednak udało się im oflagować tylko niektóre kryminały. Dyrektorzy pozostałych utrudniali protest, za co związkowcy podali ich do prokuratury.
Zobacz też Policjant bił żonę - Pomyślałam, że tego nie przeżyję