Hakerzy z Polish Underground zaatakowali stronę premiera w niedzielę. Umieścili na niej odezwę "Internetu nam cenzurować nie będziecie. Praw człowieka nie odbierzecie!" i hasło "
Donald Tusk jest złym człowiekiem", a także słynne orędzie Baśki. Jednym z członków grupy miał być Łukasz S., 22-latek pochodzący z Namysłowa. Jego dane ujawnili, także w sieci, inni
hakerzy.
Młody mężczyzna został zatrzymany w czwartek późnym popołudniem przez wrocławską policję. - Łukasz S. został zatrzymany w związku z szeregiem przestępstw z wykorzystaniem sieci internetowej, między innymi włamaniem na stronę premiera - mówi Małgorzata Klaus, rzeczniczka prasowa wrocławskiej prokuratury okręgowej. - Mężczyźnie nie postawiono żadnych zarzutów, był przesłuchiwany w charakterze świadka. Po przesłuchaniu został zwolniony.
Łukasz S. zaprzeczył, aby miał coś wspólnego z tymi przestępstwami. Śledczy zabezpieczyli jego komputer i nośniki elektroniczne, teraz będą czekać na opinię biegłego, który zbada przejęty sprzęt.
Jeszcze w czwartek Łukasz S. w rozmowie z "Gazetą" tłumaczył jednak, że atak na stronę premiera był spontanicznym odwetem za gotowość rządu do podpisania umowy
ACTA. - Zrobiliśmy to w czterech - przyznawał. - To było dziecinnie łatwe. Dostaliśmy się do serwera, ale nasza akcja nie wyrządziła żadnych szkód. Zmieniliśmy zaledwie jeden plik główny, którego kopię zostawiliśmy zresztą na serwerze. Żadne dane nie zostały uszkodzone. Kiedy okazało się, że login i hasło do strony to admin i admin1, umarliśmy ze śmiechu. Musieliśmy to ujawnić - tłumaczył. Dodał też, że ewentualnych problemów z prawem się nie boi, bo ma najlepszego na Opolszczyźnie adwokata. Wcześniej zresztą Łukasz S. był już karany m.in. za włamanie na stronę internetową wałbrzyskiego sądu i posiadanie nielegalnego oprogramowania. Od kilku lat chłopak mieszka we
Wrocławiu, nie pracuje.
W Namysłowie o Łukaszu S. słyszeli już wszyscy. - To małe miasto i wszyscy się tu znają. Łukasz był łobuzem i lubił dokuczać - mówi nastoletnia Oliwia. - On zawsze lubił się chwalić, że zna się na komputerach. Uśmiałem się, kiedy przeczytałem, że to on włamał się na stronę premiera - dodaje Maciek, jego kolega z podwórka. - Gdybym miał takie umiejętności jak on, to sam bym zaatakował stronę premiera - dodaje Patryk Żymańczyk, kolega Łukasza ze szkolnej ławki.
Z takiego samego założenia wyszedł m.in. Władysław Frasyniuk, jeden z liderów "Solidarności" w latach 80., który ujął się za młodym hakerem, jeszcze zanim prokuratura zdecydowała o jego wypuszczeniu. - Państwo jest bezwzględne wobec małego człowieka. Ten chłopak zaprotestował przeciwko ograniczeniom, które chce wprowadzić rząd, w sposób, w jaki umiał najlepiej. Podejrzewam, że gdyby te parę tysięcy osób, które demonstrowały przeciwko podpisaniu ACTA, umiało to, co on, także włamaliby się na internetową stronę premiera - uznał.