Przed południem w czwartek śledztwo w sprawie zniknięcia dziewczynki nieoczekiwanie przejęła Prokuratura Okręgowa w
Katowicach. Do tej pory sprawę prowadzili prokuratorzy z Sosnowca.
Marta Zawada-Dybek z Prokuratury Okręgowej w Katowicach zapewniła, że śledztwo dotyczące uprowadzenia sześciomiesięcznej Madzi przejęto wyłącznie ze względu na dużą wagę sprawy i jej skomplikowanie. - Nie mamy żadnych zastrzeżeń do pracy sosnowieckich śledczych, wszystkie ich dotychczasowe ustalenia nadal są aktualne. W Katowicach postępowanie poprowadzą dużo bardziej doświadczeni prokuratorzy, którzy specjalizują się w takich trudnych i zagmatwanych sprawach - wyjaśniła prokurator Zawada-Dybek.
Jak powiedziała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Katowicach, nie można wykluczyć, że ponownie zostaną przesłuchani rodzice zaginionego dziecka. Katowicka prokuratura podkreśla, że
policja kontynuuje wcześniej zlecone czynności operacyjne.
Z zeznań, jakie mama dziecka składała do tej pory w prokuraturze wynika, że nieznany napastnik uderzył ją, gdy pchała wózek z niemowlęciem. Do napadu miało dojść w okolicach mostku nad rzeką, między blokami, niedaleko
mieszkania babci, która miała się zaopiekować Madzią. Kobieta straciła przytomność, a gdy się ocknęła, wózek był pusty.
Na plakatach, które ojciec i znajomi rozwieszają w Sosnowcu i okolicznych miastach z napisem: "Porwano
dziecko!", umieszczono rysopis domniemanego porywacza: wysokiego mężczyzny w czarnych spodniach i białej puchowej kurtce z czarnym paskiem.
W czwartek wieczorem urząd miejski w Sosnowcu zapewnił rodzinom matki i ojca dziecka pomoc psychologiczną.
Młodzi z Sosnowca modlą się za Madzię - Tysiące młodych uczestników naszych grup modlitewnych od czwartku odmawiają różaniec w intencji odnalezienia się malutkiej Madzi - powiedziała nam Monika, koordynatorka katolickiej wspólnoty Tebah, która co tydzień spotyka się na czuwaniach i modlitwie w Domu Misyjnym św. Józefa w Czeladzi.
Niespełna 22-letnia Kasia, mama poszukiwanej dziewczynki, która zniknęła z wózka we wtorek wieczorem w Sosnowcu, od kilku lat angażowała się w religijny ruch Tebah. Na zdjęciach, którymi dzieliła się z przyjaciółmi na portalu nk.pl widać m.in., jak rozmodlona Kasia w białej albie, w grupie dziewcząt niosących świece, kadzidło i naczynia liturgiczne, służy do nabożeństwa.
- Pamiętam jak Kasia miała zagrożoną ciążę, a potem walczyła o życie dziecka. Pamiętam, jak bardzo pragnęła, żeby córeczce nie stało się nic złego - mówi Monika dodając, że po urodzeniu się Madzi w opiece nad niemowlęciem pomagały babcie, a Kasia próbowała szukać pracy, bo młodym rodzicom brakowało pieniędzy (ojciec, po szkole elektronicznej, studiuje w Uniwersytecie Śląskim, Kasia dorabiała m.in. jako kelnerka). - Zawsze była spokojna i delikatna - wspominają przyjaciele.
W Tebah znali panieńskie nazwisko dziewczyny (wiosną zeszłego roku wzięła ślub z Bartkiem Waśniewskim) i dopiero w środę wieczorem skojarzyli, że to właśnie dziecka Kasi szukają policjanci w Sosnowcu.
Nocą ojciec dziecka podziękował przyjaciołom wpisem na facebooku: "Dziękujemy każdemu z osobna za wsparcie, pomoc i modlitwę".
Policja prosi o pomoc W czwartek przed południem Spotkania Młodych Diecezji Sosnowieckiej ponowiło apel do młodych ludzi ze wszystkich wspólnot ewangelicznych, by zaczęli odmawiać dziesiątek różańca w intencji odnalezienia się dziecka. Zaginiona dziewczynka ubrana była w beżowy kombinezon, razem z nią z wózka zniknął różowy kocyk z dziecięcymi aplikacjami. Madzia jest wcześniakiem, urodziła się w lipcu 2011 roku z zatrzymaniem akcji serca i przez dwa tygodnie w inkubatorze walczyła o życie na oddziale intensywnej opieki medycznej noworodków. Ma 60-70 cm wzrostu, ciemnozielone (oliwkowe) oczy, wyrzynający się ząbek-dolną jedynkę.
Policja prosi o wszelkie informacje o losie dziecka pod numerem telefonu dyżurnego sosnowieckiej Policji: 32 296 12 55 lub z najbliższą jednostką- tel. 997.