Bernard Koziróg jest zatrudniony jako profesor uczelniany w Instytucie Filologii Polskiej Uniwersytetu Jana Kochanowskiego, wykłada filozofię. Jak pisaliśmy, w połowie grudnia Rada Wydziału Teologicznego Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w
Warszawie unieważniła nadanie mu doktoratu z teologii w 1990 roku. Stwierdziła bowiem, że w rozprawie doktorskiej o księdzu Michale Belinie Czechowskim, prekursorze adwentyzmu w Europie, "przypisał sobie autorstwo istotnego fragmentu i innych elementów cudzych utworów i ustaleń naukowych".
Koziróg może się od tej decyzji odwoływać. Najpierw do Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów Naukowych. Nie zanosi się, by coś wskórał, bo to ta komisja uznała w 2010 roku, że jego
praca doktorska "powstała z naruszeniem prawa, w tym praw autorskich i dobrych obyczajów w nauce". Koziróg ma również możliwość zaskarżyć decyzję ChAT do sądu administracyjnego. Tu także szanse znikome, ale wiele miesięcy upłynie, zanim uchwała unieważniająca nadanie doktoratu się uprawomocni. Gdy to nastąpi, Koziróg zostanie pozbawiony również habilitacji, którą zdobył na Akademii Teologii Katolickiej (obecnie Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego). Tu też przysługuje prawo odwoływania, więc sprawa może się ciągnąć latami.
Nadal będzie profesorem UJK i nauczał studentów? Czy zostaną wobec niego wyciągnięte jakiekolwiek konsekwencje? - Trzeba z tym poczekać do zakończenia prac komisji dyscyplinarnej. Gdybyśmy teraz podjęli jakieś działania, byłoby to jak skazanie kogoś bez wyroku sądu - odpowiada prof. Regina Renz, rektor uczelni. Dodaje przy tym, że "sprawa jest bardzo złożona" i odsyła do władz wydziału humanistycznego. Jego dziekan prof. Jadwiga Muszyńska mówi, że czeka na oficjalne pismo od dziekana Wydziału Teologicznego ChAT. - Gdy je otrzymamy, przekażemy sprawę komisji dyscyplinarnej, która zadecyduje, co dalej się stanie z profesorem Kozirogiem - dodaje.
Jak informowaliśmy, o podejrzeniu popełnienia plagiatu przez Koziroga rektora UJK zawiadomił już w czerwcu 2010 dr Marek Wroński, redaktor "Forum Akademickiego", tropiciel patologii w nauce polskiej. Rzecznik prasowy UJK Ryszard Biskup zapewniał nas, że od listopada 2010 roku postępowanie wyjaśniające w tej sprawie prowadzi rzecznik dyscyplinarny uczelni. Jest nim prof. Janusz Jarosiński z Instytutu Nauk Politycznych. Nie chce się wypowiadać przed zakończeniem prac komisji. Twierdzi jednak, że Koziróg posiada doktorat nie tylko z teologii, co według niego oznacza, że nawet po odebraniu mu jednego stopnia doktora nie straci habilitacji, która uprawnia go do zajmowania stanowiska profesora uczelnianego.
Próbowaliśmy dowiedzieć się, z czego Koziróg ma drugi
doktorat. On sam nie chciał z nami rozmawiać. W Bazie Nauki Polskiej żadnej wzmianki na ten temat nie znaleźliśmy. Prawdopodobnie chodzi o to, że Koziróg podjął próbę zrobienia doktoratu na Uniwersytecie Przyrodniczo-Humanistycznym w Siedlcach, kiedy już trwała procedura pozbawienia go doktoratu nadanego przez ChAT. - To niedopuszczalne, interweniowałem u władz uczelni i w Centralnej Komisji, udało się zablokować - mówi dr Wroński.
Rzecznik prasowy uczelni w Siedlcach dr Adam Bobryk potwierdza, że Koziróg ma tam otwarty od marca 2011 roku przewód doktorski z zakresu historii. - Został wyznaczony promotor, ale praca nie została złożona, nie ma recenzentów. Można powiedzieć, że procedura wszczęta, lecz ciągu dalszego nie ma - informuje.
Prof. Renz z kolei twierdzi, że do prowadzenia wykładów na kieleckiej uczelni Koziróg nie potrzebuje habilitacji ani nawet doktoratu. - Profesor Koziróg prowadzi u nas zajęcia "usługowo". Wykłada filozofię, nawet jakby był magistrem, to mógłby pracować na tym stanowisku - uważa rektor UJK.
krzysztof.lakwa@kielce.agora.pl
janusz.kedracki@kielce.agora.pl
Dla "Gazety" prof. Jan Hartman, przewodniczący Zespołu ds. Dobrych Praktyk Akademickich - Jako przewodniczący zespołu wypowiadam się dla ministra. W tym przypadku mówię jako filozof i etyk, profesor zwyczajny Uniwersytetu Jagiellońskiego. Uważam. że zatrudnianie kogokolwiek na dowolnym stanowisku na uczelni w sytuacji udowodnienia tej osobie poważnego naruszenia etyki naukowej, przyczynia się do ugruntowywania "kultury plagiatu" i oznacza wspólnictwo w korumpowaniu świata akademickiego. Nikt nie powinien się tu wykręcać brakiem prawomocnej decyzji czy wyroku. Jeśli rektor ma jakiekolwiek wątpliwości, sam się może przekonać, czy popełniony został plagiat. W odniesieniu do
pracy humanistycznej każda osoba umiejąca czytać samo może to stwierdzić. Krycie plagiatora i zatrudnianie go jest niedopuszczalne, oznacza pogardę dla środowiska akademickiego i jego norm. Dla plagiatorów, a tym bardziej tych wyłudzających stopnie naukowe na podstawie plagiatów, nie ma miejsca na uczelni. Jakim może być profesorem i nauczycielem młodzieży ktoś, kto wyłudził doktorat?