Nergal to nie szatan. Ks. Boniecki mówi, czemu go bronił

Adam Czerwiński
01.12.2011 , aktualizacja: 01.12.2011 21:49
A A A Drukuj
O co chodziło w aferze z Nergalem tłumaczył łodzianom ks. Adam Boniecki. Za obronę deathmetalowego wokalisty przełożeni ukarali go zakazem wystąpień w mediach
Ks. Boniecki tłumaczył o co chodziło w aferze z Nergalem
Fot. Małgorzata Kujawka (AG)/ Marcin Stępień (AG)
Ks. Boniecki tłumaczył o co chodziło w aferze z Nergalem
Ks. Adam Boniecki podczas wykładu w katedrze dziennikarstwa i komunikacji społecznej
Fot. Małgorzata Kujawka / Agencja Gazeta
Ks. Adam Boniecki podczas wykładu w katedrze dziennikarstwa i komunikacji społecznej
Ks. Adam Boniecki, to wieloletni szef, dziś redaktor senior "Tygodnika Powszechnego". Znany z nietypowych jak na katolickiego duchownego poglądów. Ostatnio mówił publicznie, że nie można nazywać Nergala satanistą, a wieszanie krzyża w Sejmie w 1997 było niefortunne. Po tych wypowiedziach przełożony - prowincjał Zgromadzenia Księży Marianów, zakonu do którego ksiądz redaktor należy - nakazał ograniczyć mu medialne wystąpienia, czyli po prostu nie wypowiadać się w mediach. Decyzja wywołała dyskusję o granicach wolności słowa nie tylko w Kościele.

Przełożeni zakonnika zakaz utrzymali i na razie ks. Bonieckiego w telewizji nie zobaczymy. Ale można się z nim spotkać. W czwartek przyjechał do Katedry Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Łódzkiego.

Ks. Boniecki wygłosił wykład o prawdzie w pracy dziennikarskiej. Podkreślił, że szalenie ważnym problemem w pracy dziennikarskiej jest świadome przemilczania prawdy. Jako przykład ilustrujący to zjawisko ks. Boniecki opisał sprawę deathmetalowego wokalisty Adama Darskiego - Nergala

- Sławetny koncert Nergala - Darskiego, na którym darł Biblię, rzucał i mówił za przeproszeniem: jedzcie to gówno był w 2007 roku. Prawdopodobnie nikt z państwa wtedy o tym nie słyszał - mówił Boniecki. - W 2009 roku Darski został laureatem nagrody kulturalnej miasta Gadańska. A w 2010 roku otrzymał prestiżową nagrodę Fryderyk. Uroczystość ogłoszenia laureatów odbyła się w Bazylice Przenajświętszego Serca Pana Jezusa w Warszawie. I nikt szat nie rozdarł. Żadnego skandalu nie było. A było to, bądź co bądź, trzy lata po tamtym fakcie. Cztery lata później, kiedy się znalazł w gronie programu The Voice of Poland wybuchła straszliwa awantura nakręcona przez media. Parlament uchwalił jakąś przedziwną deklarację, o tym, że telewizja depcze przenajświętsze wartości narodowe Polski. W nikim nie wzbudziło podejrzeń: skąd nagle taka wrażliwość na świętość Biblii, na jej darcie po latach. Oczywiście to wszystko wypromowało Nergala. Dziś każde dziecko wie, kim jest. Przypisano mu jakieś straszliwe diabelskie cechy. Że jest szatanem. Na mnie robi wrażenie diabła z jasełek.

I teraz pytanie, które gdzieś postawiłem- niestety spotkało się z bardzo nerwowa reakcją, jedną właściwie. Czy na pewno chodziło o świętą Biblię, której nie powinno się drzeć? A może chodziło o to, żeby wyrzucić z Telewizji prezesa Juliusza Brauna, który był o tyle niewinny, że zastał milionowe kontrakty na reklamy związane z tym programem. Miał wyrzucić te parę milionów w imię tego, że jest satanista, który się przyzwoicie zachowuje w programie?

Zaangażowł się Kościół. Próbowałem powiedzieć: nie róbmy z tego świętej wojny. Skończyło się to dla mnie tak jak się skończyło.

Co o tym sądzisz? Napisz do nas na: listy@lodz.agora.pl



Podziel się

  • 30
  • 10
  • 2
  • 7
  • 5
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    95 głosów

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (153)

  • voiceinthedesert1

    0

    Kiedyś walczyłem w Ameryce, by nigdy nie mieszano skatologii (opisywania ludzkich odchodów), ze sztuką piękną. Na próźno. Amerykanie wrowadzili skatologię do programu nauczania literatury klasycznej. Uznali, że nawet g---o jest piękne, "jeśli jest sztuką". Ta sama zasada, według ks. Bonieckiego obowiązuje w przypadku Nergela. Ks. Boniecki uważa, że jak ktoś przeklina Boga na scenie, to nie jest szataństwo, ale "sztuka piękna", której należy bić brawo. Bo w końcu, "przeklina artystycznie". Zło, mówi, nie jest przecież "prawdziwe", więc należy go chwalić i lubować się w nim! Uważam, jednak, że w religii zasady "skatologicznej" wprowadzać się nie powinno. Chodzi o sprawy duchowe najwyższej wagi dla człowieka. Nawet "niechcący", Boga nie wolno obrażać. Jeśli dopuścimy zasadę skatologiczną w sprawach religii, zło będzie popularyzowane i sprzedawane światu, zwłaszcza młodym, jako "sztuka piękna"!

  • mary_24

    Oceniono 1 raz 1

    Ks. Adam Boniecki to niezwykle mądry, światły Człowiek i kapłan. Marzę o tym, by choć raz w życiu spotkać kogoś takiego na swojej drodze...

  • bartekltg

    Oceniono 1 raz 1

    "Zaangażowł"? Rozumiem, że zatrudnienie korekty to obecnie szczyt rozrzutności, a i na redaktorach się oszczędza, ale bez przesady. Nawet pisząc ten komentarz mam sprawdzenie pisownie. No ale co z tego, że jakieś czerwone podkreślenia mrugają, trzeba wcisnąć enter i klepać następny tekst, bo wierszówka sama się nie zrobi;)
    Zdanie o prezesie i kontraktach z przedostatniego akapitu też, niby poprawne, a jednak jakby 'przyciężkie gramatycznie'.

  • voiceinthedesert1

    0

    frankyy
    Kościół, do którego przynależy większość Polaków, ma prawo bronić swoich świętości przed atakami masonerii. Tak było od wieków. Pamiętamy jak św. Maksymilian opisywał szydzenie z Papieża w Rzymie w latach 1918-1919. Wystarczy przeczytać jego Pisma. Masoneria organizowała demonstracje wokół Watykanu, obrzucając Papieża przezwiskami. Trudno powiedzieć, czy osobnicy szydzący z religii katolickiej dziś przynależą do masonerii. Nie zdziwiłbym się. Ich taktyki są zawsze te same. Co do policji, to nie myślę, że byłaby potrzebna, gdyby wszyscy katolicy bronili ich wiary!

  • jedyny_twardziel

    Oceniono 1 raz -1

    Widać ks. Boniecki
    Ma mózg już przegrzany.
    Powinien być w rekluzji
    Odseparowany.

  • voiceinthedesert1

    0

    "Skąd nagle taka wrażliwość na świętość Biblii, na jej darcie po latach", pyta ks. Boniecki. Odpowiem, że duchowa wrażliwość chrześcijanina rodzi się z jego głebokiego szacunku dla Boga Ojca i do wszystkiego co Mu przynależy! To nasz Bóg Ojciec, który jest Duchem, słusznie uwrażliwiony jest na darcie Jego Świętej Biblii! On nie patrzy na to jako na "sztukę piękną czy "artistic expression"! On nie trzyma się za brzuch ze śmiechu gdy to si e dzieje! On zasługuje na szacunek, bo za te Słowo Syn Jego oddał życie! Ja, przynajmniej, tak to odczuwam! Pamiętam jak kiedyś młodzi mormoni mieszkajacy piętro wyżej w Stanie Montana, spalili Biblię i wyrzucili przez okno. Wyszedłem i pozbierałem szczątki tej Biblii bo nie mogłem przejść nad tym do porządku dziennego ... mimo że nie byłem księdzem. Ani "artystycznie", ani złośliwie, nie podarłbym Pisma Świętego! Odnośnie tego ostatniego, przypominam sobie, że parę dni temu "inny polski ksiądz, 90-letni", obronił mormonów, sugerując, że "upodabniają się do Jezusa, chodząc po domach"! Też nie zgadzam się z nim: chodzenie po domach to nie wszystko: trzeba szczerze kochać Boga, by o nim mówić! Trzeba kochać Jego Słowo, nie zmieniać jego sens, jak to czynią mormoni!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX