Chińscy kibice wkurzają już nawet chińskich zawodników
Li Na przegrała i straciła szansę na złoty, albo srebrny medal
Na nic zdały się rady pekińskich gazet: Chińczycy nie nauczyli się kibicować. - Shut up! - (Zamknijcie się!) wrzasnęła Li Na po angielsku do chińskiej publiczności na stadionie, która tradycyjnie wrzeszcząła "Dziaaaaje" (naprzód). Jej słowa media (a już zwłaszcza internauci) określiły mianem "Shut-up Gate" i uznały za policzek dla całego narodu.
Chińscy fani tenisa często klaskali w najmniej odpowiednich momentach. Zdarzało się, że bili brawa po nieudanych zagraniach tenisistów, naruszając tym samym zasady tenisowej "etykiety". Niektórzy gracze skarżyli się, że te brawa przeszkadzały im w koncentracji.
Li najwyraźniej też miała już dość. Jej okrzyk podczas serwu przeciwko Dinarze Safinie rozpoczął coś, co na forach internetowych już określa się mianem "Shut-up Gate" (afery shutupowej?). Czyżby hipokryzja chińskich kibiców? Z jednej strony przeszkadzają i trochę się ośmieszają przed przyjezdnymi (byłem na kilku zawodach i na wszystkich słychać wyłącznie wrzask "Dziaaaaaaje!"), a z drugiej gdy zawodnik zwraca im uwagę ląduje na internetowej czarnej liście sportowców.











