Gazeta.pl > pekin2008 >  teksty

Chińscy kibice wkurzają już nawet chińskich zawodników

Li Na przegrała i straciła szansę na złoty, albo srebrny medal

Na nic zdały się rady pekińskich gazet: Chińczycy nie nauczyli się kibicować. - Shut up! - (Zamknijcie się!) wrzasnęła Li Na po angielsku do chińskiej publiczności na stadionie, która tradycyjnie wrzeszcząła "Dziaaaaje" (naprzód). Jej słowa media (a już zwłaszcza internauci) określiły mianem "Shut-up Gate" i uznały za policzek dla całego narodu.

Jeszcze trzy dni temu chińska agencja informacyjna Xinhua wzywała do umiaru jeśli chodzi o emocje na tenisowych meczach. - Jak wszyscy wiedzą, tenis to elegancki sport i wymaga kibiców o odpowiednich manierach - napisano w komentarzu. Wskazuje się w nim, że niespodziewane oklaski i okrzyki nie sprzyjają koncentracji w tenisie, a także w gimnastyce.
Chińscy fani tenisa często klaskali w najmniej odpowiednich momentach. Zdarzało się, że bili brawa po nieudanych zagraniach tenisistów, naruszając tym samym zasady tenisowej "etykiety". Niektórzy gracze skarżyli się, że te brawa przeszkadzały im w koncentracji.
Li najwyraźniej też miała już dość.  Jej okrzyk podczas serwu przeciwko Dinarze Safinie rozpoczął coś, co na forach internetowych już określa się mianem "Shut-up Gate" (afery shutupowej?). Czyżby hipokryzja chińskich kibiców? Z jednej strony przeszkadzają i trochę się ośmieszają przed przyjezdnymi (byłem na kilku zawodach i na wszystkich słychać wyłącznie wrzask "Dziaaaaaaje!"), a z drugiej gdy zawodnik zwraca im uwagę ląduje na internetowej czarnej liście sportowców.
Ostatnio w serwisie
Najczęściej czytane
Wizowe perypetie

Wizowe perypetie

Wizę do Chin teoretycznie...

"Chińska jakość"

"Chińska jakość"

- Gud czongwen kłaliti...

Copyright © Agora SAO nasStaże u nasReklamaPrywatnośćLicencje   Poleć stronę  |  Zgłoś błąd