Wojciech Załuska: Rok 2008 powinien być rokiem zjednoczenia lewicy - napisał pan w swoim blogu.
Wojciech Olejniczak, lider SLD: Tak uważam. W roku 2008 nie będzie żadnych wyborów, powinniśmy to wykorzystać na rozstrzygnięcie przyszłości LiD. Wykonać całą pracę organizacyjną.
Czyli?
- Bardzo poważnie pomyśleć o zjednoczeniu SLD, SdPl, UP i innych, mniejszych środowisk lewicowych. Nie ma przecież między nami różnic programowych.
Zgubił pan gdzieś Demokratów.
- Nie zgubiłem - z Demokratami powinniśmy bardzo blisko współpracować.
Ale dlaczego nie w jednej partii?
- Tu są nieco większe różnice programowe i nie chcę, aby przez nie proces zjednoczeniowy był spowalniany. Poza tym absolutna otwartość na współpracę. Proszę nie szukać dziury w całym.
Zjednoczenie LiD to rzecz dogadana czy wciąż tylko idea?
- Idea, którą traktuję bardzo poważnie. Jeśli nie zrealizujemy jej w roku 2008, to przyjdzie rok 2009, rok wyborów do europarlamentu - i będziemy mieli problem. Np. z ustalaniem list wyborczych. Koalicji znacznie trudniej je składać niż jednej partii.
Myśli pan, że z postulatem zjednoczenia lewicy wygra pan wiosenny kongres własnej partii? W SLD jest przeciwko temu spory opór.
- Chyba w mediach. Zapewniam, że gdyby w Sojuszu zrobić sondaż, zdecydowanie wygrałaby opcja za jednością. Tyle że jednoczyć trzeba mądrze.
Jak zamierza pan mądrze przekonać sceptyków z SLD?
- Jedność jest ewidentnie w interesie najsilniejszego z partnerów, czyli Sojuszu. Nie wykluczam też jednoczenia lewicy wokół czy na bazie SLD. To wszystko propozycje - na tym etapie jesteśmy.
Ma pan już nazwę dla nowej partii? Będzie w niej "socjaldemokracja", "demokracja", "Europa"?
- Europa? Nie. Nazwa jest do dyskusji.
Czy we wspólnej partii będzie miejsce dla Aleksandra Kwaśniewskiego?
- A dlaczego pan pyta o Kwaśniewskiego?
Bo istnieje.
- Nie ma w tej sprawie żadnych decyzji.
Źródło: Gazeta Wyborcza