Poseł Kurski musiał przepraszać dziś w "GW" aż dwa razy

mar
2007-05-16, ostatnia aktualizacja 2007-05-16 00:00

Znany z ostrych, niekiedy kontrowersyjnych wypowiedzi poseł PiS Jacek Kurski zamieścił w dzisiejszym wydaniu "Gazety Wyborczej" dwa teksty, w których przeprasza za naruszenie dobrego imienia. Kurski został do tego zobowiązany przez sąd za nieprawdziwe oskarżenia, przez które wywołał w 2006 roku aferę billboardową.

Jacek Kurski
Fot. Damian Kramski / AG
Jacek Kurski
Kurski przeprasza firmy
Kurski przeprasza firmy
Kurski przeprasza Ryniewicz
Kurski przeprasza Ryniewicz
W tekście pierwszym Kurski przeprasza agencję reklamową Just i dom mediowy Media Concept za "stwierdzenie, że spółki te wyprowadziły milionowe kwoty" z PZU. W drugim poseł PiS przeprasza Iwonę Ryniewicz - zwolnioną w wyniku afery billboardowej ze stanowiska dyrektora biura komunikacji korporacyjnej i marketingu PZU - za oskarżenie o wynoszenie z firmy dokumentów.

Jak Kurski rozpętał aferę

Przeprosiny mają związek aferą billboardową, którą Kurski wywołał w czerwcu 2006 roku swoimi wypowiedziami w "Teraz my" w TVN. Dzień później złożył też doniesienie w prokuraturze. Według posła PiS, PZU nielegalnie wspierało finansowo kampanię prezydencką Donalda Tuska: firma miała oddać Platformie za 3 proc. wartości miejsce na billboardach przeznaczonych do kampanii "Stop wariatom drogowym". - Śledztwo związane ze "Stop wariatom drogowym" wykazało już nie w tej części billboardowej, ale w części związanej z pewną firmą, która obsługiwała kampanię PO - mówię o Just i Media Concept - wielomilionowe wyprowadzenia - mówił Kurski w programie. O współdziałanie oskarżył Tuska i Platformę, PZU i firmy pracujące nad kampanią.

Ziobro i posłowie PiS popierali Kurskiego

Kurski powtarzał później i rozwijał zarzuty, m.in. w magazynie TVN "24 godziny", gdzie nieprawdziwie oskarżył Ryniewicz. Wspierał go m.in. minister Zbigniew Ziobro, który zorganizował konferencję prasową, na której zaprezentował, jak się niszczy dokumenty w biurowej niszczarce, insynuując, że tak właśnie robiono w PZU. Przez sądem Kurskiego wspierali inni politycy PiS, m.in.Tadeusz Cymański i Krzysztof Jurgiel.

Śledztwo ws. rzekomej afery umorzono w grudniu. - Nie ma śladów, by billboardy po akcji "Stop wariatom drogowym", były wykorzystywane przez PO - powiedział rzecznik prokuratury Maciej Kujawski. Śledczy przesłuchali świadków z agencji reklamowych i z PZU, w tym także tych, których w zawiadomieniu wskazał Kurski jako swoje źródła informacji - przesłuchania wykazały, że Kurski oskarżał fałszywie.

Zarówno Tusk, jak i obie firmy oraz Ryniewicz wytoczyli posłowi PiS procesy, które wygrali. Czwartego kwietnia sąd nakazał Kurskiemu przeproszenie Tuska.

Najczęściej czytane24 htydzień