- Dziecko idzie do szkoły, 600 dzieci śmieje się z niej. Dziecko wraca do domu i mówi, że nie chce iść następnego dnia do szkoły. Czy taki chory redaktor ma prawo pokazywać to w telewizji? - pytała Hojarska.
I jak podało "Życie Warszawy", chce sprawę oddać do sądu. - Trzeba uciąć taki głupi kabaret. Premier Lepper, kiedy mu o tym powiedziałam, kazał prawnikom Samoobrony napisać pismo do sądu - mówi Hojarska. "Gazeta": - W kabaretach często politycy są ośmieszani.
Hojarska: - Ale Tusk czy Gronkiewicz Waltz to delikatnie. A jak ta satyra dotyczy Hojarskiej czy Leppera, to przekracza miarę. Ja rozumiem, że się nabijają z mojej matury, ale on robi ze mnie nie wiadomo kogo. Czy ten redaktor Majewski chciałby, aby jego dzieci oglądały takie rzeczy o swoim ojcu? Moje dzieci ojca nie mają i ja nie pozwolę, aby im ktoś robił krzywdę.
Rozmawiamy z Olgą Johann, dyrektorem specjalistycznej poradni psychologiczno-pedagogicznej TOP, psychologiem związanym z młodzieżowym telefonem zaufania.
Co by Pani poradziła Danucie Hojarskiej jako mamie?
- Żeby poszła do szkoły. Poprosiła nauczycieli o zorganizowanie lekcji wychowawczej. Żeby sama przyszła na tę lekcję i przekonała młodzież, że nie jest taka straszna. Żeby nauczyciele powiedzieli uczniom o tolerancji.
Może zwrócić się do Rady Etyki Mediów, pisząc, że program robi krzywdę dziecku.
Mnie program Majewskiego śmieszy. W ten sposób można zakazać satyry.
- Mam ten sam problem. Mnie też często śmieszy, ale dostrzegam niebezpieczeństwo. Młodzi ludzie bywają wrażliwi i przeżywają dowcipy dotyczące bliskich osób.
Co by Pani powiedziała córce Danuty Hojarskiej?
- Że wchodzi w dorosłe życie, czyli między wilki.
Szymon Majewski jest wilkiem?
- Nie, skąd. Wilki to młodzież, która dziewczynie dokucza. Powiedziałabym więc tej dziewczynie, że w dorosłym życiu takie brutalne sytuacje się zdarzają. Że musi sobie znaleźć przyjaciółkę, która stanie po jej stronie. Owszem, będzie jej trudniej. Bo jest dziewczyną. Chłopiec by sobie znalazł kumpla i by się pobili z dokuczającymi kolegami.
Minister Giertych by ich wsadził do specośrodków.
- Chłopcy muszą się bić. Minister Giertych tego nie zmieni. Problem tylko taki, aby się nie uszkodzili.
Gdybym z tą dziewczyną rozmawiała przez młodzieżowy telefon zaufania, to bym jej powiedziała: musisz nabyć odporności. Świata nie zmienisz. Siebie możesz zmienić. Jeśli będziesz sama, to ci będą dokuczać. Jeśli znajdziesz przyjaciół - to twoi prześladowcy przegrają.
Co by radził Szymon Majewski córce Hojarskiej? Nie wiemy, bo był nieuchwytny.
Źródło: Gazeta Wyborcza