Radek Sikorski pokazał swoją teczkę z WSI "Gazecie Wyborczej" przed miesiącem. Po dokładnej lekturze akt nasuwają się dwa wnioski.
Po pierwsze - agenci WSI działali jak gang Olsena. Mylili mieszkania Sikorskiego, nie wiedzieli co to jest laptop i nazywali go "pocztą elektroniczną", jako fakty traktowali niesprawdzone plotki.
Wniosek drugi - teczka szefa MON jest dowodem na to, że służby specjalne rzeczywiście interesowały się na początku lat 90. politykami z prawej strony sceny politycznej.
Niestety wciąż - mimo obietnic PiS - akta tzw. inwigilacji prawicy nie ujawniono. Pozostaje nam lektura teczki Sikorskiego
|
ŹRÓDŁO:
|  |