Gazeta.pl > Kraj >  Informacje z regionów

Śmierć na jachcie na Wiśle

mo
25.06.2008
A A A Drukuj
We wtorek wieczorem na jachcie płynącym Wisłą zmarł 55-letni mężczyzna. Przyczyną był najprawdopodobniej zawał.
Czteroosobowym jachtem kabinowym płynęło z Warszawy dwóch mężczyzn.

- Na wysokości miejscowości Drwały (gm. Wyszogród) jacht osiadł na mieliźnie - opowiada Jacek Starczewski, rzecznik płockiej straży pożarnej. - Dwaj mężczyźni weszli do wody, próbowali zepchnąć łódź na wodę. Nagle jeden z nich źle się poczuł. Zdążył jeszcze wrócić na pokład, ale potem strącił przytomność. Jego towarzysz zaczął go reanimować. I wezwał pomoc.

Z Płocka wyruszyli strażacy z łodzią. Chcieli w razie potrzeby popłynąć do jachtu wraz z ekipą pogotowia albo przypłynąć z chorym do brzegu.

- Okazało się jednak, że w tym czasie Wisłą płynęła jeszcze jedna łódź - dodaje Starczewski. - Jej załoga ściągnęła jacht do brzegu, od strony Sochaczewa. Chorym zajęło się pogotowie z Wyszogrodu.

Niestety, 55-letniemu mężczyźnie nie można było już pomóc. Zmarł na pokładzie jachtu. Przyczyna jego zgonu nie jest jeszcze znana, można jedynie podejrzewać, że był to zawał.

Brak komentarzy