''Kto nie skacze, jest pedałem...'' -
wideo
Kilkuset uczestników Marszu Tolerancji - w tym geje i lesbijki - wyruszyło po godz. 13 z placu Matejki. - Upominamy się o tolerancję i społeczeństwo demokratyczne w Polsce - tłumaczyła dziennikarzom Ida Łukawska, rzeczniczka prasowa organizatora marszu, Fundacji Kultura dla Tolerancji. Manifestanci nieśli tęczowe flagi - symbol ruchu gejowskiego, kolorowe baloniki oraz transparenty z hasłami: "Homofobię da się leczyć", "Módl się w domu po kryjomu", "VRP będzie tęczowa", "Mój brzuch nie jest dobrem narodowym". Wznosili też okrzyki: "Wszyscy równi, każdy inny", a w kierunku demonstracji Młodzieży Wszechpolskiej, która przechodziła obok, skandowali: "Faszyści".
Przepychanki, kamienie, jajka i kufle
Uczestnicy Marszu Tolerancji przeszli Plantami i ul. Grodzką, by tędy wejść na Rynek Główny. Wcześniej policjanci wyparli ze zbiegu ul. Grodzkiej i Rynku grupy zakapturzonych kibiców i narodowców (towarzyszących zakończonej uprzednio manifestacji organizowanej przez wszechpolaków), które usiłowały zablokować trasę pochodu. W kierunku policjantów poleciały kamienie, jajka i kufle. Funkcjonariusze użyli gazu łzawiącego, zatrzymali parę osób. Jeden policjant został ranny.
Marsz Tolerancji zatrzymał się w okolicy kościoła Św. Wojciecha. Od przeciwników demonstracji oddzielił go kordon policji. Obie strony przekrzykiwały się hasłami. Uczestnicy Marszu wypuścili w niebo setki kolorowych baloników; stojący naprzeciwko tłum zaczął podskakiwać i skandować: "Kto nie skacze jest pedałem". Po słownych przepychankach uczestnicy obu demonstracji rozeszli się.
"Chcemy powiedzieć gejom parę fajnych haseł"
Wcześniej, ok. g 12.30, w Krakowie zaczął się organizowany przez wszechpolaków Marsz Tradycji i Kultury. - W tym roku hasła naszej manifestacji to "Rodzina daje życie" i "Tolerancja nie tylko dla pedałów" - mówił Marcin Stroński, prezes Małopolskiego Okręgu Młodzieży Wszechpolskiej. Manifestacja, w której szło ponad 200 osób, skierowała się ul. Floriańską pod Barbakan, spod którego miał wyruszyć Marsz Tolerancji. Stroński zapowiadał, że nie dąży do konfrontacji z jego uczestnikami. - Chcemy tylko przyjść pod Barbakan i powiedzieć gejom parę fajnych haseł i mądrych słów - zapewniał.
Wszechpolacy nieśli biało-czerwone flagi, krzyczeli hasła: "Pedofile lesby geje cała Polska z was się śmieje"; "Kolorowa tęcza znak zboczeństwa", "Rynek Krakowski nigdy gejowski". Powiewali transparentami z napisami: "Stop dewiacji", "Leczcie się", "Smok wawelski woli dziewice", "Homo go home". W marszu brali udział członkowie skrajnie narodowych organizacji, takich jak Narodowe Odrodzenie Polski czy Obóz Narodowo-Radykalny. Widoczne były też grupki kibiców w kapturach na głowach.
Porządku pilnowało 400 policjantów i 130 strażników
Marsz Tradycji i Kultury został oficjalnie rozwiązany pod Barbakanem. Grupy jego uczestników, w tym kibice, rozbiegli się po ulicach Krakowa, by gdzie się da blokować Marsz Tolerancji.
W oświadczeniu przekazanym PAP po marszu Młodzież Wszechpolska ubolewała, że "z powodu niedopełnienia obowiązków ochrony marszu przez policję kilkanaście razy dochodziło do prób dołączania się do manifestacji i jej zakłócania przez grupki prowokatorów. Na prośby organizatorów o usuwanie prowokacyjnie zachowujących się osób policja nie reagowała". Witold Tumanowicz z Zarządu Głównego MW zapowiedział, że będzie się domagać wyjaśnień w tej sprawie od komendanta miejskiego policji w Krakowie. Władze organizacji poinformowały też, że biorą odpowiedzialność tylko za osoby, które podczas marszu miały na sobie białe koszulki z logo MW.
Nad bezpieczeństwem obu manifestacji czuwało ok. 400 policjantów i 130 strażników miejskich. Pod Barbakanem i na Rynku zatrzymano trzynaście osób, w tym pięciu nieletnich. U dwóch z nich policjanci znaleźli materiały pirotechniczne.