Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez poprzednie władze lotniska złożył przed miesiącem obecny prezes portu Marcin Hydzik. Był to efekt kontroli, którą zleciła rada nadzorcza spółki. W kontrolowanym okresie firmą kierowali: Tomasz Makowski, Stanisław Rak i Zofia Hekiert.
- Są podstawy, by podejrzewać, że pod rządami poprzedniego kierownictwa port lotniczy mógł ponieść straty w wysokości kilku milionów złotych - usłyszeliśmy w prokuraturze. - Wszczynamy śledztwo.
Z raportu pokontrolnego, do którego dotarła "Gazeta", wynika, że w ostatnich latach na lotnisku doszło do nieprawidłowości, m.in. przy budowie terminalu pasażerskiego. Zabrakło np. planu inwestycji i źródeł jej finansowania. Założono jedynie, że będzie kosztowała 9,2 mln zł. Już w trakcie budowy zmieniano umowę i dopisywano aneksy, dzięki czemu jej wartość wzrosła o ponad 1,6 mln zł. "Podniesienie wartości robót bez zabezpieczenia finansowego naraziło spółkę na dodatkowe straty z tytułu zapłacenia odsetek od nieterminowego regulowania faktur" - czytamy w raporcie.
Do tego w 70 proc. dokumentów dotyczących wydatków inwestycyjnych brakowało podpisów i akceptacji osób do tego zobowiązanych. Dotyczyło to m.in. faktur za nadzór budowlany i roboty.