Projekt uchwały jest już w biurze rady. Teraz czeka na opinie prawnika i skarbnika. - Często spotykaliśmy się z opiniami, że byłby to gest w stronę osób, które chcą rozpocząć własną działalność. Nie ukrywam, że zainspirowała nas także dyskusja w "Gazecie" w ramach "Przystanku Opole". Sporo osób narzekało, że miasto nie jest przyjazne osobom, które starają się coś w tym mieście zrobić. Mniejsi i więksi przedsiębiorcy narzekają na ciągłe problemy w urzędach. Chcemy sprawić, by ludzie uwierzyli, że radnym i miastu zależy na tym, by się tu rozwijali i otwierali swoje biznesy - mówi Jaki.
Przyznaje, że kwota, o którą chodzi, nie jest duża, ale zwolnienie z niej może pomóc. - Zwłaszcza gdy chodzi o młodych ludzi, którzy dopiero zaczynają. Dla nich każda złotówka jest ważna - twierdzi radny. - W 2003 roku Klub Radnych Prawicy zaproponował zwolnienie z takich opłat osoby bezrobotne i absolwentów szkół. Do tej pory z ulgi skorzystało prawie 200 przedsiębiorców - przyznaje.
Według ratusza plan będzie trudny do zaaprobowania. - Przede wszystkim trudno w tej chwili ocenić, czy całkowite zwolnienie z tych opłat będzie zgodne z prawem - przyznaje Mirosław Pietrucha, rzecznik prezydenta Opola. Sam pomysł zresztą też jego zdaniem nie jest dobry. - Radni mają olbrzymią łatwość w przedstawianiu pomysłów, które zmniejszają dochody miasta, ale stawiają też zadania, które wymagają ogromnych wydatków - podkreśla Pietrucha.
Według wyliczeń radnych zwolnienie z takich opłat ratusz kosztowałoby niewiele. - Moim zdaniem nie więcej niż 200 tys. zł rocznie. Te straty proponujemy pokryć z pieniędzy przewidzianych w budżecie na wydatki bieżące na administrację - odcina się urzędnikom Jaki.
- Tylko że nawet 200 tysięcy zł to przecież bardzo spore dofinansowanie np. dla klubów sportowych w Opolu - nie pozostaje dłużny Pietrucha. - To kolejny pomysł, który ma raczej robić wrażenie, niż w rzeczywistości przynieść wymierne skutki. Więc nie należy spodziewać się aprobaty ze strony urzędu miasta - dodaje rzecznik prezydenta.