Sprawa nieprawidłowości w lubelskim oddziale BPH wyszła na jaw na początku sierpnia 2006 r., gdy jeden z klientów powiadomił policję o braku pieniędzy na swoim koncie. Jeszcze tego samego dnia policjanci zatrzymali Anetę F., która w oddziale banku przy ul. Królewskiej w Lublinie prowadziła rachunki najbogatszych klientów. Wówczas zarzucono jej przywłaszczenie z trzech rachunków 1,2 mln zł, 150 tys. dolarów i 120 tys. euro.
- Dziś po dokładnym przeanalizowaniu kont bankowych klientów banku wiadomo, że Aneta F. w latach 2001-2006 przywłaszczyła sobie z kilkudziesięciu rachunków kwotę 4,4 mln zł. Pieniądze trafiały na konta jej rodziny - mówi Marek Woźniak, zastępca szefa Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
Oprócz Anety F., której grozi nawet do dziesięciu lat więzienia, zarzuty w tej sprawie przedstawiono także jej mężowi i rodzicom. Na tym nie koniec. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, prokuratura planuje pociągnąć do odpowiedzialności b. kierownika oddziału BPH z ul. Królewskiej i kilku innych pracowników, którzy nie kontrolowali finansów banku, dzięki czemu Aneta F. mogła wyprowadzać pieniądze.
Bank, klienci i sąd
Dotąd bank BPH zwrócił pieniądze większości oszukanym przez Anetę F klientów. Kilku z nich jednak zakwestionowało wyliczone przez bank należne im kwoty i skierowało pozwy do sądów cywilnych. Procesy ciągną się do dziś.