Już o ponad dwa miesiące opóźnia się budowa torów do zawracania za stacją Młociny. Prace blokuje niewielka kolektura lotto. Jej właścicielem jest Stanisław Wołowczyk, niewidomy były pracownik huty. Kolekturę prowadzi razem z żoną. Nie chce opuścić blaszaka, bo boi się, że straci swoje miejsce pracy bezpowrotnie. Kolejna tura rozmów z wiceprezydentem Warszawy Andrzejem Jakubiakiem nie dała wczoraj żadnego rozstrzygnięcia. Pan Stanisław, który prowadzi kolekturę od początku lat 70., uważa, że teren pod nią należy mu się przez zasiedzenie. Żąda gruntu na własność albo odszkodowania - 150 tys. zł. Według wiceprezydenta Jakubiaka te roszczenia są jednak nie do przyjęcia, właściciel budki nie ma żadnych praw do terenu pod nią. Ratusz oferował panu Wołowczykowi, że po zbudowaniu stacji metra postawi z powrotem pod hutą jego budkę na terenie bezpłatnie użyczonym przez miasto na czas nieokreślony. Wczoraj urzędnicy dorzucili jeszcze jedną propozycję. Jeśli z winy miasta umowa zostałaby rozwiązana, panu Stanisławowi przysługiwałoby odszkodowanie. Nie zgodził się.
Co będzie dalej? - Będziemy dalej negocjować. Aż do skutku - zapowiada wiceprezydent Jakubiak. Urzędnicy nieoficjalnie nie wykluczają jednak eksmisji kolektury.