Przed wyjazdem mówili: najważniejsze, żeby w ogóle ukończyć bieg i każdy, kto dobiegnie do mety, jest zwycięzcą. Na miejscu okazało się, że wybiegane przez nich tysiące kilometrów przyniosły efekty. - Najlepszy był Józek Niepokój, który pokonał trasę w 6 godz., po nim był Staszek Nahajowski, który też miał czas 6 godz. z kawałkiem - opowiada Ryszard Surmiak. Najlepsi zawodnicy z Podkarpacia zostali sklasyfikowani na miejscach 2900 i oni wracają z medalami. Pozostali znaleźli się w siódmym tysiącu. - Andrzej Adamowicz miał czas powyżej ośmiu godzin, pozostali koledzy powyżej dziewięciu godzin. Śmialiśmy się, że Adamowicz jako wioślarz najlepiej potrafił się rozpychać rękami w tym tłumie - opowiada Surmiak. Biegu nie udało się ukończyć Adamowi Misiakowi, który miał kłopoty z nartami. Okazało się bowiem, że nie kondycja, a dobór smarowania mógł przesądzić o ukończeniu biegu. W niedzielę na trasie biegu padał śnieg, trasa była mokra, a tory słabo wyznaczone. - Mimo to na metę wbiegliśmy jeszcze z zapasem sił. W poniedziałek masaże nie były potrzebne - dodają biegacze. Polskę i Podkarpacie reprezentowali miłośnicy biegania, którzy skrzyknęli się w ubiegłym roku pod egidą rzeszowskiego stowarzyszenia Ruch dla Zdrowia. Wczoraj wieczorem wsiedli na prom do Polski, w Rzeszowie spodziewani są dziś wieczorem.
Reprezentacja Podkarpacia
Andrzej Adamowicz (41 l.) - Jarosław; Krystian Ignas (67 l.) - Rzeszów; Zdzisław Karpiński (65 l.) - Tarnobrzeg; Piotr Latawiec (51 l.) - Rzeszów; Adam Misiak (55 l.) - Głowienka; Stanisław Nahajowski (67 l.) - Ustianowa; Józef Niepokój (49 l.) Wrocanka; Ryszard Surmiak (65 l.) - Rzeszów