O pomyśle zbudowania lotniska w Kielcach "Gazeta" pisała pod koniec ubiegłego roku. Ideę wznoszenia w szczerym polu portu lotniczego pod Kielcami, mimo krytycznych opinii ekspertów, forsuje świętokrzyski poseł - minister Przemysław Gosiewski z PiS. Nie znalazł jednak na nią pieniędzy w budżecie państwa, więc próbuje namówić stosunkowo bogatą spółkę - MPL Kraków-Balice. Prezes Balic nie mówi nie - widzi w przedsięwzięciu "strategiczny interes" i przyszłe lotnisko tanich linii dla Krakowa.
Kielczanom się to podoba, krakowianom nie. Poniżej drukujemy "zaproszenie do współpracy", które wystosował dziennikarz kieleckiego oddziału "Gazety". I naszą na nie odpowiedź.
Zapraszam do współpracy
Piszę ten komentarz w trosce o rozwój Krakowa i regionu (a przy okazji też w trosce o Kielce i ziemię świętokrzyską). Wyczuwam nutkę ironii, z jaką traktujecie planowaną budowę lotniska w Obicach pod Kielcami. Niektórzy powołują się na "krytyczne opinie ekspertów" co do tej inwestycji. Otóż jedynym rządowym, a zarazem eksperckim dokumentem na temat rozwoju polskich portów lotniczych jest będący w uzgodnieniach resortowych "Program rozwoju sieci lotnisk i lotniczych urządzeń naziemnych" sygnowany przez Ministerstwo Transportu. Dokument ma 158 stron tekstu, map, wykresów i tabel i nie ma miejsca, by go tu streszczać. Zacytuję tylko fragmencik: "Celowe byłoby uzupełnienie sieci portów regionalnych o 2-3 porty zlokalizowane w woj. warmińsko-mazurskim, podlaskim i lubelskim. Celowe byłoby także zlokalizowanie portów (po dokładnej analizie potencjału rynku) na Pomorzu Zachodnim oraz w woj. świętokrzyskim".
Z ekspertami często tak jest, że mają różne zdanie. A czasami je zmieniają. Szanowna "Gazeta" w Krakowie cytuje eksperta Adriana Furgalskiego. Przytoczę więc, co ten sam ekspert odpowiedział "Gazecie" w Kielcach 12 stycznia 2007 r. na pytanie, czy jest zaskoczony konkluzją, że w Świętokrzyskiem powinno powstać lotnisko komunikacyjne. Furgalski: "Też uważam, że powinno, ale tylko lokalne [raport daje alternatywę: lokalne lub regionalne - red.]. Za lokalnym lotniskiem przemawia analiza potoków pasażerów i możliwości finansowe. Byłoby ono uzupełniające wobec gigantów, które już są i będą coraz lepiej funkcjonować wokół województwa".
W ten sposób udowodniłem, mam nadzieję, że powstanie lotniska w Obicach jest realne. Tak więc krakowianie powinni zacząć oswajać się z tą myślą i płynącymi z tego faktu konsekwencjami. Wyjścia dla Krakowa są dwa - współpracować albo konkurować. Dla każdego jest oczywiste, że lotnisko w Obicach zabierze okolicznym portom pasażerów - np. z regionu Tarnowa - i transport cargo. Można się nastawiać na wilczą konkurencję - wykończymy Obice. Ale co będzie, gdy nie wykończycie? Czy nie lepiej, zamiast tracić na zabranych przez Kielce pasażerach i cargo, przynajmniej te straty zrekompensować? Pełnomocnik prezydenta Krakowa ds. turystyki Grażyna Leja "nie miała wątpliwości" i mówi "Gazecie": "Jeśli Kielce chcą budować, niech robią to same". A skąd to przekonanie, że będą to robić "same"? Jak nie pomoże Kraków, to może znajdą innego sojusznika... Zastanówcie się, krakowianie.
Ziemowit Nowak, Kielce
Zacznijmy zatem od dróg
Doceniam i rozumiem lokalny patriotyzm kielczan. Jego żywym wcieleniem jest zresztą postać ministra Przemysława Gosiewskiego, polityka, jakiego Kraków przez lata się nie dorobił - sprawnie i skutecznie zabiegającego o sprawy regionu, czasem nawet wbrew własnej partii, a bywa, że i wbrew zdrowemu rozsądkowi (przystankiem we Włoszczowej zajmuje się już prokuratura). Krakowscy posłowie jak już zrobią karierę w Krakowie, o swoim mieście przypominają sobie dopiero przed następnymi wyborami.
Jako mieszkaniec Kielc chciałbym lotniska, do którego dojadę w 20 minut, a nie w dwie godziny. Rozumiem więc postulaty budowy portu w Obicach. Podobnie jak nie dziwię się podobnym postulatom mieszkańców Lublina czy Białegostoku.
Ale: skoro polski rząd nie widzi potrzeby szybkiej budowy lotniska pod Kielcami i nie chce podjąć ogromnego ryzyka związanego z jego budową, dlaczego ma to ryzyko podejmować potrzebująca natychmiastowych inwestycji u siebie spółka MPL Balice? Można różnie interpretować analizy ekspertów, jednak prawdziwym testem na sensowność projektu powinien być rzetelny biznesplan oraz przyciągnięcie strategicznego inwestora. Jeśli projekt jest strzałem w dziesiątkę, nie trzeba szukać politycznych sojuszników w spółkach Skarbu Państwa, bo znajdzie się inwestor komercyjny. W ten sposób inwestują rozmaite fundusze, ale i zagraniczne lotniska - m.in. Kopenhaga i Wiedeń. Jak się nie znajdzie, a lotnisko jest potrzebne z punktu widzenia strategii państwa, niech buduje je rząd.
Krakowianom nie trzeba tłumaczyć, czego potrzebują dziś Balice. Muszą się rozwijać i potrzebują do tego miejsca. Tutaj. Port obsługujący dziś dwa miliony pasażerów rocznie to światowy maluch, więc może te liczby podwoić i potroić, mądrze rozbudowując infrastrukturę. Kraków też - mimo swojej wielkiej dumy i aspiracji - nie wyrośnie szybko na światową metropolię, potrzebującą drugiego lotniska. Poza tym łatwiej dziś dojechać do katowickich Pyrzowic niż do Kielc.
I podobnie będzie zapewne w najbliższych latach, bo - przypomnę - rząd ministra Gosiewskiego zadbał o trasę szybkiego ruchu z Warszawy do Jędrzejowa, ale już nie dalej. Świętokrzysko-małopolską współpracę zacznijmy raczej od dróg, później pobujamy w obłokach.
Wojciech Pelowski, Kraków