Komentarz po konkursie na blogu Dariusz Bartoszewicza
MSN wygląda znakomicie - komentuje konkurs art.blox.pl
Wielkie rozczarowanie po rozstrzygnięciu konkursu na koncepcję Muzeum Sztuki Nowoczesnej - tak najkrócej można opisać opinie wielu naszych czytelników. Wczoraj na forum dyskusyjnym w portalu Gazeta.pl aż wrzało. Cappi: "Ten projekt to wstyd i hańba dla Warszawy!". MC podłącza wizualizację muzeum z napisem "Carrefour". Michał: "Absolutna kompromitacja! My, mieszkańcy Warszawy, nie zgadzamy się na takie betonowe...! Będziemy protestować!".
Minimalizm do "n-tej" potęgi
Nadzieja, że jeden budynek odmieni oblicze centrum Warszawy i stanie się atrakcyjną ikoną miasta, wydaje się ludziom pogrzebana. W konkursie architektonicznym na koncepcję muzeum wygrał w niedzielę szwajcarski architekt Christian Kerez z Zurychu. Zaproponował arcyprosty gmach. To pudełkowaty obrys działki z planu zagospodarowania centrum. Bryła muzeum ma stanowić lustrzane odbicie nowych Kupieckich Domów Towarowych. Czyli dwa pudła ustawione symetrycznie na pl. Defilad przed wejściem do Pałacu Kultury utworzą ramy agory. W bryle po lewej (bliżej stacji metra Centrum) będą sprzedawać tanie ciuchy, w tej po prawej też jakieś towary, bo aż 10 tys. z 35 tys. m kw. gmachu muzeum zajmą sklepy. Projektant chce, by handel odbywał się na parterze i piętrze za szklanymi witrynami. Sztuka zostałaby wypchnięta na wyższe poziomy.
Tylko jednostki są zauroczone pudłem Szwajcara. Swych obaw nie kryją też architekci. Bo co prawda Kerez po mistrzowsku kreuje przestrzeń z betonu, szkła i światła (co łatwo sprawdzić na stronie jego pracowni z pięknymi zdjęciami www.kerez.ch), ale w innej, bo kameralnej skali. - Widziałem Muzeum Sztuki, które zrealizował w Vaduz w Liechtensteinie. W czarnym, błyszczącym jak lustro lastriko położonym na bryle bez szwów odbijają się pobliskie góry - nie kryje zachwytu Maciej Miłobędzki z pracowni JEMS Architekci.
Zwraca jednak uwagę na zasadniczą różnicę. Minimalistyczne dzieło Kereza z Vaduz ma ok. 25 na 40 m. - A w Warszawie budynek zajmie dziesięć razy więcej miejsca, bo aż hektar. Czyli będzie to minimalizm do "n-tej" potęgi - mówi Maciej Miłobędzki.
- Lapidarność wyrazu, charakterystyczna dla minimalizmu, podkreśli tylko nieludzkość skali. Moje pierwsze wrażenie jest dramatycznie negatywne - krytykuje dr Magdalena Staniszkis, architekt urbanista. Zastrzega jednak, że trudno cokolwiek powiedzieć, bo prawie nic nie wiemy - ani z czego to ma być zbudowane, ani jak ma być powiązane z miastem i pobliskim parkiem.
Lepsze od gargameli
Architekt Michał Borowski, przewodniczący jury, uspokaja, że to dopiero początek drogi. Na razie mamy wybranego autora i koncepcję, którą teraz trzeba rozwinąć. - Wygrał jeden z najbardziej otwartych projektów. On ma największe możliwości dalszego dopracowania - uważa Borowski.
Podobnego myślenia broni Lukka na forum "Gazety": "To plan godny Londynu czy Berlina. Minimalizm w najwspanialszym wydaniu. Znakomity wybór, cieszę się, że w moim mieście będę mógł pokazywać coś takiego gościom. Kto się nie zna i uważa, że to nudne i brzydkie, niech poczeka, aż budynek powstanie. Wtedy się przekona, że gargamele, kolumnady, karuzele i fontanny to nie jest to".