Platforma ma z PSL koalicję w sejmiku Mazowsza i wzięła się do obsadzania stanowisk swoimi ludźmi. Konfiturą są samorządowe spółki, zwłaszcza zasobna finansowo Agencja Rozwoju Mazowsza - lukratywna instytucja samorządu Mazowsza powołana przed rokiem, gdy budżet województwa cierpiał od nadmiaru pieniędzy.
W fotelu szefa rady nadzorczej Platforma posadziła Olgierda Dziekońskiego, b. wiceprezydenta Warszawy popieranego przez wicemarszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego. Wiceprezesem agencji został Lech Jaworski, obecny szef Rady Warszawy, były członek KRRiT.
Zawieszeni, bo podejrzani
Dzięki rekomendacji PO do zarządu wszedł też Marcin Rosół, b. szef Biura Klubu Parlamentarnego PO. - Młody, dynamiczny - mówi o Rosole wicemarszałek Mazowsza Jacek Kozłowski (PO). Nie chce jednak zdradzić, kto zaproponował tę kandydaturę.
Tymczasem Marcin Rosół to jeden z bohaterów tekstu w "Newsweeku" "Dojenie Platformy" z czerwca ub.r. 28-letni Rosół był wówczas dyrektorem Biura Klubu Parlamentarnego PO i pełnomocnikiem finansowym sztabu wyborczego partii. Wcześniej pracował jako asystent sekretarza generalnego Platformy Grzegorza Schetyny i lidera PO Donalda Tuska.
Rosół wspólnie z Piotrem Wawrzynowiczem, wiceskarbnikiem PO, miał przez lata wyprowadzać pieniądze z partyjnej kasy. Według "Newsweeka" proceder trwał od wyborów do europarlamentu w 2004 r.
Duet "młodych zaradnych" uaktywniał się podczas kampanii wyborczych, gdy na partyjnych kontach jest duży ruch i trudno wykryć nieprawidłowości. Sposób był banalny - na "słupa", czyli osoby podstawione do przeprowadzenia fikcyjnych transakcji. Figuranci brali pieniądze za nic, by następnie dzielić się nimi z operatywnymi bankierami partii.
Po tych rewelacjach władze PO natychmiast zawiesiły Rosoła w obowiązkach szefa biura. Zapowiedziały też skierowanie wniosku do prokuratury o zbadanie sprawy.
- Kara nałożona na pana Rosoła nadal obowiązuje. Od ponad pół roku nie ma on żadnych związków z naszym klubem - usłyszeliśmy od Jarosława Ważnego z biura prasowego PO.
Wbrew zapowiedziom władze PO sprawy do prokuratury nie skierowały. Zrobił to za nie jeden z wyborców. - Pod koniec października ub. roku wpłynęło zawiadomienie o podejrzeniu oszustwa w trakcie kampanii wyborczej na szkodę PO i przewodniczącego Donalda Tuska. Uznaliśmy, że zawiadomienie ma ręce i nogi, i 15 grudnia zostało wszczęte postępowanie w tej sprawie - poinformował nas Maciej Kujawski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Kto wierzy w Rosoła
Marcin Rosół i Piotr Wawrzynowicz ograniczyli się do wydania wspólnego oświadczenia, w którym odrzucili stawiane przez media zarzuty i zapowiedzieli wystąpienie na drogę sądową przeciwko autorowi tekstu w "Newsweeku" i wydawcy tygodnika. Ale nic takiego nie zrobili.
Dlaczego Maciej Rosół, odrzucony przez własną partię, dziś z jej rekomendacji dostaje miejsce w zarządzie Agencji Rozwoju Mazowsza? - Są pewne sprawy z przeszłości wymagające wyjaśnienia - przyznaje Jacek Kozłowski. - Ale sądzę, że zostaną wyjaśnione pozytywnie dla pana Rosoła - dodaje. Wicemarszałek jest przekonany, że już niebawem prokuratura zamknie postępowanie i umorzy sprawę. A jeśli pojawi się akt oskarżenia? - Wtedy pan Rosół poniesie konsekwencje. Jakie, o tym zadecyduje sąd - odpowiada wicemarszałek.
Kto stał za awansem Rosoła? - Ani Donald Tusk, ani Grzegorz Schetyna - zapewnia poseł Paweł Graś, rzecznik dyscypliny partyjnej PO. Jego zdaniem po doniesieniach prasowych Rosół zawiesił wszelką działalność partyjną, a o jego przyszłości powinny rozstrzygnąć prokuratura i ewentualnie sąd. - Nie wiem, gdzie i jakie wydeptywał ścieżki, by dostać posadę z partyjnej rekomendacji. To jego sprawa, a nie PO - kończy poseł Graś.