Autopark jest własnością miasta w 32 proc., pozostała część należy do koncernu Budimex. Pod koniec ubiegłego roku radni zdecydowali, że ratuszowe udziały w spółce pójdą pod młotek z powodu jej kiepskiej kondycji finansowej. Z racji małego zainteresowania kierowców, jedyny w Bydgoszczy wielopoziomowy parking od początku balansuje na granicy rentowności.
Dopiero teraz ujawniono jednak cenę, za jaką miasto zamierza sprzedać swoją część Autoparku - 1,1 mln zł. To oznacza, że samorząd odzyska zaledwie ułamek wartości majątku wniesionego do spółki.
Wkładem miasta były dwie nieruchomości - przy ul. Moczyńskiego o powierzchni 3 tys. mkw. (w tym miejscu wybudowano parking) i przy pl. Kościeleckich - 2 tys. mkw. Tu miał powstać drugi obiekt, ale plany nie zostały zrealizowane.
Według aktualnych rynkowych cen parcele warte są ponad 5 mln zł. Dlaczego więc udziały miasta wyceniono grubo poniżej wartości wniesionego do spółki majątku?
- Ta inwestycja, zrealizowana za poprzedniego prezydenta Romana Jasiakiewicza, okazała się po prostu ekonomicznym niewypałem - tłumaczy Sławomir Paprocki, dyrektor ratuszowego wydziału nadzoru właścicielskiego. - Kredyt na budowę parkingu miał być spłacony z zysków, ale tych nie ma, więc obciążą one nowego właściciela spółki. W tej sytuacji nie mogliśmy oczekiwać, że ktoś kupi miejskie udziały za równowartość wniesionego majątku.
Przetarg na sprzedaż Autoparku powinien zostać rozstrzygnięty w przyszłym miesiącu.