W lokalu dla prawdziwych twardzieli kochających ostre brzmienie i ciężkie amerykańskie jedzenie nie będzie jednak wody ognistej. W barach serwują tylko napoje gazowane. - Właściciel dopiero 23 stycznia złożył wniosek o zgodę na sprzedaż alkoholu. 8 lutego zajmie się nim gminna komisja rozwiązywania problemów alkoholowych. Ale Hard Rock Cafe spełnia wszystkie wymogi i w przyszłym tygodniu powinno mieć już zgodę - taką odpowiedź na pytanie "Gazety" przygotowało biuro prasowe miasta po konsultacji z Joanną Tymińską, p.o. dyrektor Biura Działalności Gospodarczej i Zezwoleń.
Największą atrakcją w 850-metrowym Hard Rock Cafe są instrumenty, ciuchy i rozmaite gadżety gwiazd sceny - ze świata i polskich. W gablotach o złotych i srebrnych ramach niczym relikwie wyeksponowano m.in. gitary Prince'a, Bono, Johna Lennona czy Erica Claptona. Uwagę przykuwa ręcznie wykonany krucyfiks Madonny, w którym śpiewała swoje hity z krążka "Like a Virgin", czy zaraz obok - jej skórzane majtki i stanik. Pozowała w nich do albumu "Sex". W jedną ze ścian wmontowano na sztorc 700 gitar. Toaletę męską zdobią rewolwery, a damską - róże wydrukowane na kafelkach.
- Sprzedaż sieci Seminolom nie została jeszcze sfinalizowana. Przyjazdu przedstawiciela Indian może więc nastąpić dopiero za kilka miesięcy - powiedział "Gazecie" Łukasz Stanicki, szef warszawskiego Hard Rock Cafe. Otwarcie o godz. 14 tradycyjnie połączone ze zniszczeniem gitary. Działać też będzie Rock Shop - z koszulkami i rozmaitymi gadżetami. Już o świcie spodziewani są fani z różnych stron świata, którzy kolekcjonują metalowe znaczki (piny) ze wszystkich barów Hard Rock Cafe.