Skąd wziął się pomysł z Bolesławem Chrobrym? Krzysztofowi Grzelczykowi podpowiedzieli go kombatanci ze Światowego Związku Żołnierzy AK. Wojewoda pomysł podchwycił, w dodatku mówi, że król jest jego ulubionym bohaterem. Dzięki Chrobremu Wrocław stał się stolicą biskupstwa i trafił na mapę Europy, więc wdzięczność trzeba mu okazać. Najlepiej na placu Wolności.
- We Wrocławiu brak miejsca do celebrowania świąt państwowych i patriotycznych. Od roku organizuję uroczystości z okazji rocznicy 3 Maja, 11 Listopada czy wybuchu II wojny światowej i mam problem - tłumaczy wojewoda Grzelczyk. - Najczęściej spotykamy się w Rynku przed fontanną. I co, mamy tam składać kwiaty? Zwykle musimy to zrobić wcześniej przed tablicami pamiątkowymi w kościele św. Elżbiety. Na zewnątrz stoi kompania honorowa i mieszkańcy Wrocławia, a my w środku z wieńcami.
Konserwator miejski Katarzyna Hawrylak-Brzezowska popiera pomysł odciążenia Rynku od oficjalnych zgromadzeń. Przypomina, że od kilku lat plac Wolności był brany pod uwagę jako alternatywa dla takich uroczystości. Nawiązywałoby to zresztą do historii tego miejsca. Powstał w XIX wieku jako "forum władzy". Gmachy Parlamentu Śląskiego, Generalnej Komendantury, Zamek Królewski i sąd z więzieniem symbolizowały cztery filary porządku społecznego: król, prawo, stany, armia. Ale słupy? - Mnie się kojarzą z rzeką, bo przecież według legendy Chrobry miał wbijać słupy w rzeki graniczne swojego państwa. W 1967 roku był konkurs na takie słupy, ale w Odrze, a nie na placu Wolności. Projekt (bardzo dobry), który wygrał, przewidywał wbicie ich koło mostu Pokoju, w pobliżu urzędu wojewódzkiego. Zawsze można do niego wrócić - mówi Hawrylak-Brzezowska.
Pomysł ustawienia na placu Wolności dwóch granitowych, ostro zakończonych kolumn, które wieńczy metalowy orzeł zrywający się do lotu, już trafił do rady miasta. Przewodnicząca Barbara Zdrojewska zgadza się, że Rynek powinien być wolny od patriotycznej celebry. Dodaje, że takie uroczystości można przenieść na plac Wolności, ale słupy wojewody budzą w niej wątpliwości.
- Pomnik musi być podporządkowany całej koncepcji architektonicznej placu, a ta nie jest jeszcze gotowa. Autor, Stefan Kuryłowicz, skończy ją za kilka miesięcy. Wiem, że był pomysł, aby na placu ustawić rzeźbę-wstęgę z tekstem "Bogurodzicy" (co nawiązywałoby też do sąsiedztwa Sali Muzycznej). Może ten projekt usatysfakcjonuje wojewodę Grzelczyka - mówi Zdrojewska.
Miejscowy plan zagospodarowania przewiduje, że na placu Wolności mogą stanąć dwa monumenty. - Nikomu więc nie wchodzimy w paradę. Mamy już sponsorów na "Słupy Chrobrego". Ale nie upieram się, może być inny pomnik, byle nawiązywał do historii Polski - zastrzega Grzelczyk.
Dla "Gazety"
Dr hab. Agnieszka Zabłocka-Kos, architekt i historyk sztuki, badała dzieje placu Wolności: "Słupy Chrobrego"? Tylko nie to! Warto za to wrócić do projektu Langhansa, który widział na placu duży basen. Wyobrażam sobie dzieci puszczające na nim stateczki, jak w Ogrodzie Luksemburskim w Paryżu (a może opera mogłaby go wykorzystywać do plenerowych spektakli?). Gdyby promenada odzyskała świetność, a Muzeum Miejskie (w dawnym pałacu królów pruskich) i instytucje muzyczne wyszły z imprezami na zewnątrz, plac Wolności mógłby znów ożyć. Wszystkie ważne państwowe święta lepiej celebrować w Rynku, miejscu nobliwym, z ratuszem, a nie na tle więzienia. To prawda, że plac Wolności był kiedyś placem parad. Tylko że żołnierze defilowali przed pałacem królewskim i monarchą stojącym w loggii pałacowej. A to już przeszłość. Poza tym zamiast forum władzy wolę forum sztuki. Nie wyobrażam tu sobie żadnych defilad.
Dr Łukasz Krzywka, historyk sztuki (jeden z autorów studium historyczno-urbanistycznego dla Starego Miasta): Proponuję wprowadzenie dziesięcioletniego moratorium na stawianie pomników! Wszyscy na tym skorzystamy. Plac Wolności rzeczywiście był przed wojną miejscem ceremonii wojskowo-patriotycznych, choć nie naszych. Ale po wojnie przejęliśmy tę tradycję. Przypominam, że Polacy mieli na placu Wolności swoją defiladę zwycięstwa - 10. Sudecka Dywizja Piechoty maszerowała po flagach ze swastykami - czyli coś z ducha dawnego placu parad przetrwało. Jestem więc za celebrowaniem tu uroczystości państwowych, ale sprzeciwiam się stawianiu pomnika. I to na dodatek "Słupów Chrobrego"! Będziemy mieć opodal (koło budynku Odwachu) Chrobrego na koniu, mamy ulicę Chrobrego na Przedmieściu Odrzańskim i jeszcze jakieś słupy na placu Wolności? Na dodatek monumenty, które ostatnimi czasy pojawiły się we Wrocławiu, nie zdobią tego miasta.
Komentarz: Chrobry na króla
Okazuje się, że nie bez przyczyny za mojej młodości ówczesny reżim pisał wielkimi bukwami, że we Wrocławiu byliśmy, jesteśmy, będziemy. Bo nasz prastary gród piastowski jest do bólu. Dobitnie to dokumentują dwa poświęcone Bolesławowi Chrobremu nowe monumenty. Pierwszy - król na koniku polskim - stanie pomiędzy galerią Na Odwachu a domem towarowym Renoma. Drugi - słupy Chrobrego - planowany jest na placu Wolności. Pod nimi będzie można celebrować patriotyczne uroczystości. Pani konserwator zabytków przypomina jeszcze wspaniały projekt wbicia pali w dno Odry w okolicy urzędu wojewódzkiego. Jak i ten pomysł uda się nam zrealizować, to pozostanie tylko wnieść inicjatywę, by rada miejska ogłosiła Chrobrego królem Wrocławia.