Poprawkę zaproponował Marek Waszkiewicz, koniński senator PiS, przewodniczący senackiej komisji gospodarki narodowej. - Budowa świątyni to historyczne zobowiązanie - uzasadnia krótko. Poprawkę poparło 70 senatorów, głównie PiS, ale i PO. Dziewięciu było przeciw, 13 się wstrzymało.
Z prezentu jednak nie cieszy się ksiądz Bogdan Leszczewicz z Fundacji Budowy Świątyni Opatrzności Bożej. - To po prostu polityka. Bez specjalnej uchwały sejmowej zezwalającej na przekazanie tych pieniędzy stronie kościelnej te środki są nie do wzięcia - stwierdza. Tłumaczy, że na bezpośrednie dofinansowanie Kościoła przez państwo nie pozwala ustawa o stosunku państwa do Kościoła. - Dopóki jest taka ustawa, to są wirtualne pieniądze, których nigdy nie zobaczymy. Tak jak nie zobaczyliśmy 20 mln przyznanych w zeszłym roku przez Sejm. A mówiono o tym tak długo, że ofiarodawcy indywidualni byli zdziwieni, że jeszcze jakichś pieniędzy potrzebujemy.
Ateiści też skorzystają?
- Nie ma tu żadnej politycznej gry - zaprzecza senator Waszkiewicz. Podkreśla, że Senat przyznał pieniądze nie na świątynię, tylko na towarzyszące jej "przedsięwzięcia kulturalno-naukowe". - Trudno jest mi powiedzieć, co senatorowie mają na myśli. Przy świątyni będzie Muzeum Jana Pawła II, Instytut Jana Pawła II, stacja krwiodawstwa i hospicjum. To chyba będzie wymagać szczegółowych negocjacji z Ministerstwem Kultury - mówi ksiądz Leszczewicz.
W rzeczy samej, ministerstwo od ubiegłego roku pracuje nad ustawą wyliczającą, co w ramach kompleksu świątynnego jest "przedsięwzięciem kulturalno-naukowym". Wiceminister kultury Jarosław Sellin powiedział wczoraj senatorom, że prace nad tą ustawą są na ukończeniu. Fundacja, by dostać pieniądze, musi do swojego statutu dodać zapis o prowadzeniu działalności kulturalnej, muzealnej i bibliotecznej. Projekt zmian jest gotowy od września, czeka na akceptację prymasa.
Nikomu nie zabieramy emerytury
Pieniądze przeznaczone przez senatorów na świątynię mają się znaleźć dzięki uszczupleniu dotacji dla Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Fundusz to pieniądze, którymi dysponuje Zakład Ubezpieczeń Społecznych wypłacający Polakom emerytury. Część funduszu pochodzi z dotacji budżetu, a część - ze składek wszystkich pracujących. Był podawany jako źródło wielu przesunięć poprawek budżetowych. - W sumie na jakieś 190 mln zł - precyzuje senator Waszkiewicz. A to dlatego, że sytuacja finansowa funduszu jest dość dobra, bo rośnie zatrudnienie i jest więcej składek. W ubiegłym roku fundusz zebrał o 800 mln zł więcej, niż początkowo planowano. Czy to znaczy, że te pieniądze można czym prędzej wydać? Nie do końca. Na funduszu wisi ponadtrzymiliardowy dług powstały w wyniku zaciągania kredytów bankowych w ubiegłych latach. Od tego długu cały czas rosną odsetki. - Nikomu emerytury nie zabieramy. Skoro dziś fundusz jest w lepszej sytuacji, to można część jego pieniędzy przesunąć. Pod koniec roku, jeżeli będzie taka potrzeba, funduszowi pieniędzy dodamy - bagatelizuje senator Waszkiewicz.
Budowa świątyni pochłania 1-3 mln miesięcznie. Konstrukcja osiągnęła połowę stanu surowego.