Ewa Gross-Tyrkin z mężem zaciągnęli w BPH kredyt obrotowy na swój niepubliczny zakład opieki zdrowotnej. Jako że pieniądze nie były im potrzebne na bieżącą działalność, postanowili je dobrze zainwestować, wykupując papiery wartościowe. Bank traktował ich wyjątkowo dobrze, przydzielając im doradcę dla VIP-ów.
- Ten doradca podpisywał z nami wiele umów i lokował nasze pieniądze w różne akcje - mów Ewa Gross-Tyrkin. - Gdy odszedł z pracy w BPH, dowiedzieliśmy się, że nasze pieniądze zostały przelane na konto jakiejś firmy i je utraciliśmy.
Klientka banku przyszła wczoraj do oddziału BPH w Gdańsku przy ul. Ogarnej ze swoim mecenasem i żądała wyjaśnień od dyrekcji placówki. Na miejsce zaprosiła też dziennikarzy.
Dyrektor oddziału nie udzielił mediom żadnych informacji, odsyłając do rzecznika prasowego BPH w Warszawie. - Na razie badamy sprawę i na komentarz jest za wcześnie - usłyszeliśmy w centrali banku.