Obietnicę budżetowej dotacji złożył łodzianom premier, gdy jesienią udzielał poparcia Jerzemu Kropiwnickiemu. Mimo że Jerzy Kropiwnicki ponownie został prezydentem Łodzi, to obiecane przez premiera pieniądze nie znalazły się budżecie. Gdy okazało się, że dotacji nie ma w projekcie budżetu przygotowanym przez rząd, swoje poprawki zgłosili posłowie.
Na piątkowej sesji budżetowej sprawa 37 mln zł na łódzkie lotnisko stawała trzy razy, bo posłowie zgłosili trzy poprawki do budżetu. Pierwszą zgłosili posłowie klubu SLD, drugą - posłowie PO, trzecią wprowadził Piotr Krzywicki z PiS-u. Posłowie Platformy Obywatelskiej i SLD głosowali za przyznaniem pieniędzy łódzkiemu lotnisku. Łodzianie z klubu PiS zachowywali się dziwnie. Małgorzata Bartyzel dwa razy podniosła rękę przeciwko przyznaniu lotnisku pieniędzy z budżetu, ale trzeci raz - przy poprawce PO - nie głosowała wcale, choć była na sali. Swój sprzeciw tłumaczyła wczoraj tym, że pomoc publiczna nie może być przeznaczona na lotnisko regionalne. Na taki cel daje pieniądze UE i właśnie jesteśmy w trakcie starania się o nie. Jej zdaniem wpisanie pieniędzy na łódzkie lotnisko do budżetu państwa mogłoby zaprzepaścić szansę na pozyskanie pieniędzy z Unii.
Piotr Krzywicki głosował tylko raz "za", popierając swoją własną poprawkę. Dlaczego w takim razie dwa razy był przeciwko przyznaniu 37 mln zł na lotnisko? - Gdybyśmy głosowali trzy razy za poprawkami, to lotnisko mogłoby dostać w sumie ponad 100 mln zł, bo kwoty z poprawek się sumują. A gdyby lotnisko dostało 100 mln zł z budżetu, nie byłoby w stanie tych pieniędzy skonsumować w ciągu roku i by się zmarnowały - twierdzi Piotr Krzywicki, poseł PiS-u.
Fakt utraty 37 mln zł na lotnisku przy czynnym wsparciu posłów ziemi łódzkiej zdenerwował opozycję. - Niepokoimy się, czy nie zostanie zakłócone funkcjonowanie Portu Lotniczego im. Władysława Reymonta, zwłaszcza że wkrótce dwa nowe połączenia wejdą w życie. Trzeba wybudować nowy terminal, bo stary może nie dać rady obsłużyć tylu pasażerów, a na to potrzebne są pieniądze - mówił Sylwester Pawłowski, poseł SLD. Pawłowski żałował, że w sprawie tak ważnej dla rozwoju całego regionu, jakim jest lotnisko, łódzcy parlamentarzyści nie potrafią mówić jednym głosem. Zaproponował wczoraj, by łódzkie media zorganizowały akcję wysyłania kartek i e-maili do premiera Jarosława Kaczyńskiego, by przekonał się, jak mieszkańcom naszego regionu zależy na rozbudowie lotniska im. Władysława Reymonta.
Cezary Grabarczyk policzył, że gdyby wszyscy posłowie ziemi łódzkiej przyjechali na piątkowe posiedzenie Sejmu i wszyscy zagłosowali za pieniędzmi dla lotniska, to 37 mln zł byłoby już zapisane w budżecie.
W środę budżetem zajmą się senatorowie. Swoją poprawkę zgłosi PO. Stefan Niesiołowski już to zapowiedział. - Zgłosimy odpowiedni projekt i będziemy do niego przekonywać nawet senatorów PiS-u. Ja sam doskonale pamiętam plakaty PiS-u z hasłem "dotrzymujemy słowa", zobaczymy jak będzie tym razem.
Jak głosowali łódzcy posłowie?
Za przyznaniem pieniędzy na lotnisko głosowali:
Joanna Skrzydlewska (PO)
Cezary Grabarczyk (PO)
Mirosław Drzewiecki (PO)
Iwona Śledzińska-Katarasińska (PO)
Sylwester Pawłowski (SLD)
Przeciwko pieniądzom na lotnisko głosowali:
Jarosław Jagiełło (PiS)
Mirosław Orzechowski (LPR)
Małgorzata Bartyzel - dwa razy zagłosowała przeciw, w trzecim głosowaniu nie wzięła udziału
Piotr Krzywicki - dwa razy głosował przeciw i raz za swoją poprawką
Nieobecni na posiedzeniu Sejmu:
Piotr Misztal
Elżbieta Jankowska (SLD)