Tę tablicę odsłonił na terenie dawnej wrocławskiej fabryki maszyn elektrycznych Dolmel prezydent Lech Kaczyński. 13 grudnia 1981 Dolmel stanął w proteście przeciw wprowadzeniu stanu wojennego. Napis na tablicy brzmi: "W tym miejscu przed dwudziestopięcioleciem wrocławianie stawili opór komunistycznemu reżimowi w obronie Rzeczpospolitej solidarnej".
Władysław Frasyniuk tak to komentuje: - Z przykrością patrzę, jak Janusz Łaznowski [szef dolnośląskiej „Solidarności” - red.] i cały związek podlizują się władzy. Na tej tablicy powinno być napisane: „Tu była twierdza » Solidarności «”. Radiu TOK FM Frasyniuk powiedział, że napis na tablicy jest nadużyciem. - Pokazuje jak współczesna polityka ma wpływ na to, co wydarzyło się 25 lat temu. I świadczy o postniewolniczej mentalności, żeby przypodobać się aktualnej władzy - dodał polityk.
Wtóruje mu Józef Pinior, eurodeputowany SdPl i jedna z legend wrocławskiej "Solidarności": - "S" dała się wykorzystać i bierze odpowiedzialność za politykę prezydenta i PiS-u. Ja pamiętam, że walczyłem o internowanych kolegów, o demokrację, o związek. Nie warto podczas takiej uroczystości uprawiać walki politycznej.
Również wicemarszałek Sejmu Bronisław Komorowski, internowany w stanie wojennym, jest zniesmaczony treścią napisu: - Nie walczyłem o solidarną Rzeczpospolitą, ale o "Solidarność". Ale rozumiem, że pan prezydent Kaczyński chce w ten sposób upiec dla siebie polityczną pieczeń.
Autorem napisu jest przewodniczący Łaznowski: - Wynajdywanie w treści tych słów kontekstów politycznych to akrobacja umysłowa. "Rzeczpospolita solidarna" to tylko skrót myślowy.
Do treści napisu wielkiej wagi nie przywiązuje też Bogdan Borusewicz. - Napisy mogą być różne - mówi. - Ja walczyłem o to, żeby ci, którzy wprowadzili stan wojenny, zostali osądzeni.