Bój o baner

jame
2006-11-09, ostatnia aktualizacja 2006-11-09 00:00

Urzędnicy gminni nie mają prawa zdejmować banerów wyborczych - postanowił wczoraj Sąd Okręgowy w Białymstoku, po przeprowadzonym w trybie wyborczym postępowaniu.

W związku z tym obecny burmistrz podbiałostockiej Choroszczy Jerzy Ułanowicz, ubiegajacy się o ponowną elekcję (reprezentat KWW Zgoda Współpraca Rozwój), będzie musiał ponownie powiesić materiał promocyjny swojego kontrkandydata - Jana Czarnieckiego z KWW Ruch Obywatelski gminy Choroszcz.

Zamocowany pod koniec października nieopodal urzędu gminy baner został zdjęty dwa dni temu przez jej pracowników. Jak twierdzili, zagrażał życiu i zdrowiu przechodniów, a poza tym wisiał na terenie należącym do urzędu. Decyzje o jego usunięciu podjął samodzielnie jeden z kierowników urzędu. Chciał w tym celu zaangażować policję, ta jednak odmówiła, tłumacząc się brakiem funkcjonariuszy. Później odmówiła również przechowania zdjętego banera, który w efekcie trafił do urzędu gminy.

Przed sądem okazało się, że zarówno drzewa, pomiędzy którymi rozpięty był kilkumetrowy plakat, jak i grunt pod nimi - chociaż użytkowane przez gminę - mają prywatnych właścicieli. Co więcej - Jan Czarniecki, którego baner promował, miał na jego rozwieszenie zgodę części z nich.

Sąd uznał, że zgodnie z ordynacją wyborczą do usuwania banerów i plakatów upoważnione są wyłącznie policja i straż miejska. Urzędnikom gminnym zaś tego robić nie wolno. Odrzucił jednak pozostałe roszczenia Czarnieckiego. Dotychczasowy burmistrz nie będzie więc musiał przepraszać swojego kontrkandydata na łamach prasy, nie wesprze też trzema tysiącami złotych sześciu gminnych szkół.

Najczęściej czytane24 htydzień